Fatalne skutki zakazu handlu w niedzielę! Nadciąga rzeź małych sklepów. „Związkowe sukinsyny”

Zdjęcie ilustracyjne. / fot. PAP/Grzegorz Michałowski
Zdjęcie ilustracyjne. / fot. PAP/Grzegorz Michałowski

Coraz bardziej zaostrza się spór w sprawie zakazu handlu w niedzielę pomiędzy przedsiębiorcami a związkowcami. W cieniu tego sporu nadciąga katastrofa małych sklepów. Gdy ustawa była procedowana w Sejmie, głośno mówiłem, iż właśnie tak się to skończy – komentuje Jacek Wilk z partii Wolność.

Czy będą jakieś zmiany? Przewagę osiąga strona związkowa, ale okazuje się, że zakaz handlu w niedzielę jest wyjątkowo niekorzystny dla małych, rodzinnych sklepików oraz dla Kościoła. Warto dodać, że PiS uważa się za obrońcę small biznesu przeciw wielkim sieciom handlowym.

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców przedstawił dane dotyczące skutków, jakie dla gospodarki przyniósł zakaz handlu w niedzielę. Zdaniem związku, cztery lata temu w ciągu roku zamknięto 600 małych, rodzinnych sklepów. W tym roku ma być ich aż 15 tysięcy.

Ta liczba jest szokująca, wcześniej liczono, iż liczba sklepów, które upadną będzie oscylowała w okolicach 2 tysięcy. Warto zauważyć, że to właśnie poprawienie doli małych sklepików było, obok zapewnienia pracownikom odpoczynku w niedzielę, jednym z rzekomych celów wprowadzenia zakazu.

Kiedy jednak weźmie się pod uwagę atuty dużych przedsiębiorstw: świetnie zorganizowaną logistykę, niższe ceny oraz skuteczne działy marketingu, większy wybór towarów wydłużenie pracy w soboty oraz zmianę przyzwyczajeń Polaków, którzy zaczęli większe zakupy robić w piątek i w sobotę, to sprawa wygląda zupełnie inaczej.

Prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Cezary Kaźmierczak przekonuje, że wierni zostawiają w kościołach o ok. 20% mniej pieniędzy, ponieważ, kiedy nie idą w niedzielę na zakupy, to niektórym nie chce się wychodzić z domu.

Co gorsza PiS wprowadza kolejne forsowane przez „Solidarność” zmiany. Wprowadzone zostanie specjalne prawo, które nie pozwoli Żabce korzystać z bycia placówką pocztową, by handlować w niedzielę. Na celowniku związkowców znaleźli się także franczyzobiorcy.

Sprawę w ostrych słowach komentuje Jacek Wilk z partii Wolność. Tak związkowe sukinsyny, które poza byciem wiecznymi działaczami często niemal nigdzie nie pracowały, „pomagają” naszemu handlowi, czyli małym i średnim przedsiębiorcom. A niech idą burżuje na bezrobocie -cóż związkowych sukinsynów obchodzi los tysięcy polskich MIŚów i ich rodzin – napisał na Twitterze.

Najgorsze jest to, że gdy ustawa była procedowana w Sejmie, głośno mówiłem, iż właśnie tak się to skończy – omijaniem głupiego prawa, zyskami państwowych stacji benzynowych i zagranicznych sieci, stratami polskiego drobnego handlu, jeszcze cięższą pracą w supermarketach itd. – dodał.

https://twitter.com/JacekWilkPL/status/1068906785816408065

Źródło: Bezprawnik/NCzas

Comments are closed.