Ciemna strona samochodów elektrycznych. Naukowcy alarmują: Są gorsze niż diesle. To bomba atomowa dla środowiska

Samochód elektryczny - zdjęcie ilustracyjne. / fot. pxhere
Samochód elektryczny - zdjęcie ilustracyjne. / fot. pxhere

Eksperci z niemieckiej firmy badawczej Berylls Strategy Advisors wyspecjalizowanej w obsłudze przemysłu motoryzacyjnego, mają niepokojące wnioski, na temat samochodów elektrycznych. Ich akumulatory to bomba atomowa dla środowiska naturalnego. Dodatkowo twierdzą, że zrezygnowanie z silników Diesla to poważny błąd.

Jak czytamy na portalu interia.pl według analityków Berylls Strategy Advisors największym problemem dotyczącym samochodów elektrycznych jest produkcja do nich akumulatorów litowo-jonowych. To ma być istna bomba atomowa, pod względem nieszczania środowiska naturalnego.

Niemieccy eksperci stwierdzili, że:

„W zależności od tego, gdzie wytwarzane są samochody elektryczne, energia potrzebna do wyprodukowania ich akumulatorów powoduje wysoki ślad węglowy”. Dla przykładu w Niemczech „przeciętny samochód elektryczny musiałby pozostawać w eksploatacji przez co najmniej 10 lat, by zrównoważyć emisję konkurencyjnego samochodu z silnikiem spalinowym”.

Co z tego wynika? Lobbowane przez ekologów korzyści z wprowadzania samochodów elektrycznych to nie do końca prawda. Dodajmy do tego, że we wspomnianym okresie fabryczne baterie w wielu przypadkach wymagać już będą wymiany, czyli potrzeba będzie wyprodukować kolejny zestaw.

Jak czytamy na portalu interia.pl zakłada się, że w przypadku najpopularniejszych aut elektrycznych spadek pojemności baterii na przestrzeni 100 tys. km wynosi około 20 proc.

Jeżeli założymy, że w ciągu roku samochód przejeżdża 20 tys. km rocznie, to po 10 latach eksploatacji, zasięg może więc spaść do zaledwie 60 proc. nominalnej wartości. Dla przykładu, w przypadku Nissana Leafa oznaczałoby spadek z deklarowanych przez producenta 270 km do niespełna 160 km.

I to jeszcze nie wszytko! Jak twierdzą eksperci Berylls Strategy Advisors:

„Zbudowanie akumulatora samochodowego o masie 500 kilogramów lub większego (co w przypadku zyskujących na popularności suvów nie jest wcale abstrakcją) w fabryce zasilanej paliwami kopalnymi spowodowałoby do 74 proc. więcej emisji dwutlenku węgla niż stworzenie wydajnego tradycyjnego pojazdu!”

Okazuje się, że samochody elektryczne, które miały być tak przyjazne środowisku naturalnemu, mogą spełnić kompletnie odwrotną rolę.

Źródło: interia.pl/nczas.com

48 KOMENTARZE

  1. Niemiec nie wie jak zbudować elektryka bo się psują na potęgę i odwraca kota ogonem. Kiedyś mówili że jak Japończyk nie potrafi zbudować ekologicznego diesla to niech zostawi to profesjonalistom czyli Niemcom. Po latach wiemy jak profesjonalnie Niemcy podchodzili do produkcji diesli. Próbowali też hybryd ale wszystkie wymagały ciągłych napraw. Oni pojęcia nie mają jak zbudować trwały niezawodny samochód i teraz jeczenie o bateriach bo Japonce są w tym naprawdę dobrzy….

    • Niemcy oszukują na potęgę. Niemiecka jakość to już Przeszłość. Cztery lata temu kupiłem zmywarkę Boscha. Musiałem wezwać serwis w październiku, koszt 310 zł. W listopadzie „poszła” pompa wody zasilającej. W serwisie powiedzieli, że koszt wymiany to 870 zł. Przedwczoraj kupiłem nową zmywarkę, i już nie niemiecką. Nigdy więcej niemieckiego sprzętu! Niemiecka jakość to już Historia, jeśli nie Mit.

    • Niemcy sa potentatami w produkcji silnikow spalinowych, ogolnie produkcji samochodowej przed wejsciem w link stawialem ze to wlasnie oni robili badania ktore daly takie rezultaty. Niech ci naukowcy pokaza te badania volkswagenowi ktory wlasnie konczy w Zwickau fabryke ktora bedzie produkowala 300tys aut elektrycznych rocznie.

      • Patrząc na zaśmiecony wiatrakami niemiecki krajobraz, nie przejmują się specjalnie kwestiami zdroworozsądkowymi, ale ideologią.

      • Olo, potentatami to są Japońce od dekad. Honda to największy producent silnków spalinowych na planecie. Toyota największy producent samochodów. Honda czy yamaha najwięksi na świecie jeśli chodzi o motocykle. Niemiec nie produkuje tyle ile podaje….. to jest manipulacja. Przejmują jakiś pakiet kolejnej firmy i uznają że to ich produkcja. Tak np. VW wlicza w swoją produkcję samochody lamborghini, bentleya, audi, porsche czy np. motocykle ducati…. To jest ich kolejny szwindel.

    • …to, że Niemcy nie są w stanie opanować dobrze technologii produkcji samochodów elektrycznych (co pewnie jest prawdą), wcale nie oznacza, że eksperci, czy też naukowcy nie mają racji, zwłaszcza, że olbrzymi rzeczywisty koszt ekologiczny netto produkcji i eksploatacji samochodów elektrycznych jest od dawna podnoszony. Inaczej koncerny nie pracowałyby nad napędem wodorowym. Równie dobrze można odwrócić podejrzenie i stwierdzić, że oszalali na punkcie swojej nowej religii (wcale nie bezinteresownie) ekolodzy, którzy różne pseudo- naukowe głupstwa opowiadają, są zainteresowani promocją aut elektrycznych. Na razie wygląda na to, że auta elektryczne poza być może centrami wielkich aglomeracji nie mają przyszłości – są drogie, zawodne, maja mały zasięg i są ANTYEKOLOGICZNE. A dodatkowo jacyś idioci ze względu na bezpieczeństwo pieszych wymagają by wydawały dźwięk podobny do tradycyjnych samochodów. O sukcesie lub porażce diesli lub samochodów elektrycznych powinien zadecydować RYNEK, a nie politycy, czy ekolodzy wymuszający na tych ostatnich rozwiązania według nich jedynie słuszne, które są potem przemocą prawną narzucane społeczeństwom, choć często nie mające nic wspólnego z ochroną środowiska. Głupie decyzje urzędników wymuszane przez lewacko- ekologiczne lobby powodują, że za produkty (vide afera żarówkowa) płacimy więcej, a stan środowiska ciągle się pogarsza. A to wynika z tego, że w demokracji racja tym większa im większa liczba tę racje wyznających, na ogół manipulowanych kretynów. A rzetelni naukowcy, ostrzegający przed skutkami rządowych interwencji „pro- ekologicznych” zawsze będą w mniejszości…

      • Conserva – Rynek to głos debili, kretyna wierzącego w reklamę BMW. Oczywiście wolałbym coś nie trującego środowiska ale wszystko truje. Czy to fabryka jogurtów czy baterii lub żarówek. Teraz kwestia czy wracamy do koni (amoniak i tony gówna na ulicach) czy zostajemy przy benzynie czekając co japońce wymyślą za parę lat. Bez ciśnień nie będzie rozwoju więc może warto wejść w baterie i sprawdzić jak to jest. Pojazdy na baterie w fabrykach, lotniskach czy magazynach jeżdżą od lat i jeżdżą latami. To nie jest tak że silnik elektryczny jest bardziej zawodny od spalinowego ;)

        • Nie.
          Jakkolwiek silnik elektryczny jest najbardziej niezawodnym silnikiem i ma mnóstwo zalet w porównaniu do silników cieplnych, to problem nie leży w silniku, ale w magazynie energii. Paliwo płynne „zawiera” jej o rząd wielkości więcej niż są w stanie „zmieścić” akumulatory.

          Rzeczywistą proekologiiczność pokazują ceny ŁĄCZNE, o ile rynek nie jest zafałszowany ingerencją państwową (dopłatami i podatkami).
          Innymi słowy: im taniej wychodzi ŁĄCZNY koszt zakupu samochodu oraz podczas całej jego ekspoatacji koszt paliwa i serwisowania, TYM SAMOCHÓD JEST BARDZIEJ PRZYJAZNY DLA ŚRODOWISKA.

          „Rynek to głos debili, kretyna wierzącego w reklamę BMW.”
          Nie. Bo „as bierze raz”. Ktoś, kto raz dał się nabrać na reklamę, na ogół nie powtarza tego kosztownego błędu.

    • ONI nazywają to teraz „śladem węglowym”, a już 50 lat temu na politechnikach (POLSKICH) uczono przyszłych inżynierów elektryków o energetycznym rachunku (bilansie) ciągnionym, który pozwala policzyć CAŁKOWITE, RZECZYWISTE zużycie energii na wyprodukowanie badanego dobra (produktu). Nihil novi sub sole, ale zazwyczaj IDIOCI przez przypadek i ze zdumieniem odkrywają, że mówią prozą.

    • Proszę nie pusać bzdur japonczyki benzyniaki robią bardzo dobre ale diesli nie umieją. Ciągłe awarie układu wtryskowego, silniki w zime nie dogrzewają się problematyczne dpf-y … itp.

  2. „największym problemem dotyczącym samochodów elektrycznych jest produkcja do nich akumulatorów litowo-jonowych. To ma być istna bomba atomowa, pod względem nieszczania środowiska naturalnego.”

    Niemieckie środowisko nie będzie zagrożone bo akumulatory będą produkować w Polsce i za niszczenie środowiska jeszcze każą sobie płacić. Tak było i jest ze śmieciami.

    • Na koniec wywiozą je na jakieś składowisko w Polsce na którym akurat przypadkowo wybuchnie pożar.

      • Właśnie. A jak się komu nie podoba to niech wyjeżdża z Polski. Tak radzą ala wilki bo im wystarczy 15 mln Polaków żeby z nich wygodnie żyć. Dla ala wilków Polacy to co najwyżej „ludzkie odchody”.

    • No nie tak do końca… W Polsce ma powstać przecież Polin – nowa Ziemia Obiecana dla Żydów uciekających z Palestyny przed Arabami. W Polin Żydzi mają być PANAMI poslkich gojów. Ale nawet PANOWIE nie będą chcieli żyć w zatrutym kraju, więc może ta źle nie będzie?

  3. Co za problem żeby zbudować fabrykę działającą z energii odnawialnej np. pozyskujacą prąd z paneli słonecznych, oczywiście że do produkcji niektórych komponentów będzie potrzebny zwykły prąd ,ale na pewno dalsza produkcja i eksploatacja samochodów spalinowych nie pomoże w oczyszczeniu środowiska

    • A te panele to oczywiście zrobisz z gliny i otoczakiem dostrugasz parę witek na konstrukcję!

    • Żeby wyprodukować dużo droższą energię tzw. odnawialną muszą zanieczyścić środowisko przy produkcji a później utylizacji wiatraków lub paneli.

    • Produkcja to jedno, utylizacja to problem… Gdzie będziesz składował akumulatory? Jeśli uważasz że to jest takie eko, to proponuję Ci żebyś wylał na siebie zawartość akumulatora…
      Zobacz na diesle Mercedesa, bmw czy Audi o pojemności 2 litrów i mocy 190 hp, teraz zestaw to z hybrydą np takiej badziewnej Toyoty czy Lexusa – nie dość że te hybrydy w ogóle nie jeżdżą, palą tyle samo co diesle przy normalnej jeździe, a w trasie nie ma porównania – hybrydą spalisz więcej. Dodatkowo w hybrydzie masz te nieszczęsne akumulatory. Myślę że raczej powinno się walczyć o zdrową żywność, czyste fabryki i odpowiednią utylizację odpadów + recycling niż o zawodną, niedopracowaną technologię!

  4. jak by chcieli to by zastapili baterje litowo jonowe innymi ale nie mozna bo patenty

    • bulić – oczywiście Niemcom.
      Już ponad 70% kapitału Dojcze Bank należy do ala wilków. W Polsce ponad 80% mediów też należy do nich. Robią co chcą a Polaków traktują jak „co najwyżej odchody ludzkie”.

  5. Problem jest głębszy niż same samochody elektryczne, ponieważ konstrukcja samochodu elektrycznego jest o wiele prostsza, stracimy wiele stanowisk pracy. Wystarczy spojrzeć i zastanowić się ile znajomych pracuje dla branży samochodowej. Jeżeli samochody spalinowe przestanie się produkować te osoby stracą pracę. Problem nie jest tyle sama produkcja lecz chęć utrzymania tych stanowisk. A im więcej znajdzie się przeciwko elektrykowi, tym łatwiej będzie utrzymać te stanowiska.

    • To akurat bardzo dobrze, w końcu ci ludzue wezmą się za pożyteczną pracę. A nie tworzą sztucznie wykreowany rynek ciągle psujących się części zamiennych, serwisów które wymieniają koła dwumasowe, turbiny, paski rozrządu, zawory EGR i wycinających filtry DPF, usług wymiany oleju i filtrów koniecznie co 10tyś. km, itp.
      Nie wiem czemu z tytułu posiadania samochodu miałbym w nieskończoność utrzymywać tą bandę cwaniaków.
      Ale idąc tym tokiem myslenia, mam taką koncepcję, żeby wykreować przemysł ręcznego przerzucania kamieni z kupy na kupę. Ilu ludzi mogłoby znaleźć tam zatrudnienie… Ile miejsc pracy dałoby stworzyć..

  6. Starocie, jest oczywistą oczywistością :), że samochody elektryczne mają sens jedynie wtedy gdy mamy czystą energię, a więc jądrową lub wiatrową lub z fotowoltaniki. Ponieważ energii ze źródeł odzyskiwalnych za dużo nie ma i nie można znacząco jej zwiększać bo po prostu nie ma jej 100W/m2 i koniec kropka, pozostaje energetyka jądrowa potem, termojądrowa.

    • Dlatego i Niemcy i Francja likwidują jądrowe elektrownie. Ty to masz łeb, rniski. Gratulacje.

      • 100 lat temu Ford zmówił się z Rotszyldem, żeby u.p.i.e.r.d.o.l.i.ć samochody elektryczne. Żeby szła produkcja części zamiennych, eksploatacyjnych, oraz by mechanicy mieli pracę.Teraz podnoszą ceny energii elektrycznej. co2 potęguje efektywność wzrostu roślin. W Dojczlandii produkcja przemysłowa wrze, a sprzedaży dokonuje się w Polsce. A żeby „umoczyć” w Polsce jakąkolwiek samodzielność przemysłową narzuca się opłaty od co2. City of London położy być może temu kres. Jak wiadomo wyjście UK z UE za skutkuje blisko bilionem dolarów zysków, odebranych Londynowi, na rzecz Frankfurtu. Być może i z tego względu Trump tak podszczypuje Merkel. Chyba że Nord Stream 2 każe się pogodzić Chinom z USA. Za trzy miesiące zobaczymy.

  7. Ale oni już to przewidzieli, kolejnym krokiem będzie ograniczenie liczby aut. Taki np. Dudkiewicz już od lat o tym mówi, niestety bez bolszewickich metod niewiele można zrobić, ale wszytko przed nami.

  8. Kiedyś trzeba z zachowaniem odchodzić od paliw kopalnych. Im później tym gorzej. Na początku trzeba będzie ich używać do wyprodukowania urządzeń pozyskujących energię odnawialną jak kiedyś trzeba było wykuć pierwszy metalowy miecz kamiennym młotem. W trakcie trwania tej zmiany nauczymy się odzyskiwania surowców z baterii i paneli fotowoltaicznych by nie zaśmiecać środowiska jak to robimy do tej pory. Samochody elektryczne są tylko zapowiedzią tej zmiany. Tesla w gigafabryce wytwarza baterie, a produkcja docelowo będzie zasilana w 100% z paneli fotowoltaicznych, które pokrywają jej dach.

    • Chyba że Tesla splajtuje, a kila miesięcy temu nie wiele brakowało. Oczywiście pozostają jeszcze dopłaty ze skarbu państwa, czyli dodatkowe opodatkowanie społeczeństwa, na rzecz utopijnej fantazji. Ale jak to mówią, bogatemu wszystko wolno…

  9. Po to Toyota uwolniła 2000 patentów potrzebnych do produkcji napędów wodorowych by rozwijać tą technologię. Tylko że prowęglowy nierząd nie chce stworzyć odpowiednich warunków do rozwoju tego rynku w Polsce.
    Producenci mają w swoich ofertach w Polsce takie samochody: Toyota Mirai, Hundai Nexo. A w węglowym nadwiślańskim zagłebiu nie można tego zarejstrować. O tankowaniu nie wspomnę.

    Zalety wodorowych napędó,:
    – czas ładowania 3min,
    – zasięg 700 km na 6 kg wodoru,
    – ogniwo nie stażeje się,,
    – nie obciąży kilka nawet milionów takich pojazdów w Polsce przestażałej sieci i niewydolnej energetyki,
    -bezpieczne,
    Wady:
    – jeszcze drogie pojazdy z uwagi na brak powszechności i bezsensowną promocję elektryków,
    – w Polsce nie można normalnie zarejstrować,
    – rządzący nie są zainteresowani budową stacji tankowania wodoru, obniżenia vatu na paliwo i pojazdy bo uderza to w lobby węglowe i monopolizm państwowy – wodór jest tak powszechny i ļatwy w produkcji że nie utrzymają się monopole,

    Elektryki:
    – krótki zasięg,
    -szybkie starzemie się,
    – pozostawia ślad węglowy nie tylko przy produkcji akumiulatorów ale w przypadku Polski energia el. pochodzić będzie ze spalania węgla oraz doliczyć trzeba straty przesyłu,
    – w Polsce sieć nie wytrzyma 1 mln pluginu,
    – z uwagi na strarzenie się aku szybka utrata wartości.

    • Dodajmy jeszcze jedną zaletę: elektrownie nie muszą przesyłać ZE STRATAMI prądu, ale na miejscu drogą elektrolizy produkują z wody wodór i tlen. A wodór właśnie BEZ STRAT można przesyłać tak, jak metan, czyli gazociągami.

    • To co Pan opisuje, to poniekąd prawda. Ale poniekąd. Dlaczego?

      > – czas ładowania 3min,
      W Polsce trzeba doliczyć średnio 8 godzin na dojechanie+powrót z najbliższej stacji tankowania wodoru. Oprócz tego praktyka pokazuje, że to jest raczej kilkanaście minut, a nie trzy.

      > – zasięg 700 km na 6 kg wodoru,
      Nie ma obecnie na rynku samochodu, który posiadałby taki realny zasięg. Podaje Pan dane według normy NEDC, która została wycofana jako nierealistyczna.

      > – ogniwo nie stażeje się,,
      Starzeje się i to dość szybko. Według obecnych szacunków ogniwa paliwowe będą wymagały wymiany po około 10 latach. Oczywiście to tylko szacunki producentów, bo baza jest tak mała, że nie wiadomo, jak przebiega degradacja.

      > – nie obciąży kilka nawet milionów takich pojazdów w Polsce przestażałej sieci i niewydolnej energetyki,
      Wytworzenie wodoru na potrzeby samochodu na wodór też wymaga energii. Żeby wytworzyć wodór potrzebny na przejechanie 100 kilometrów potrzeba tyle energii, że samochód elektryczny przejedzie na niej 150-200 kilometrów.

      > -bezpieczne,
      Zapewne tak.

      Wady:
      > – jeszcze drogie pojazdy z uwagi na brak powszechności i bezsensowną promocję elektryków,
      Czyli samochody na wodór są drogie, bo są niedostępne? Złoto też jest drogie, bo jest niedostępne? Chyba odwrócił Pan łańcuch przyczynowo-skutkowy. :)

      > – w Polsce nie można normalnie zarejstrować,
      Można.

      > – rządzący nie są zainteresowani budową stacji tankowania wodoru, obniżenia vatu na paliwo i pojazdy bo uderza to w lobby węglowe i monopolizm państwowy – wodór jest tak powszechny i ļatwy w produkcji że nie utrzymają się monopole,

      W 2021 roku powstaną dwie pierwsze stacje tankowania wodoru. Postawi je Lotos.
      Wodór może i jest powszechny jako pierwiastek związany w cząsteczce wody, ale NIE JEST łatwy w produkcji.

      > Elektryki:
      > – krótki zasięg,
      400-500 kilometrów – to dla Pana za mało?

      > -szybkie starzemie się,
      Czas życia baterii określa się teraz w _dziesiątkach_ lat. Poza tym ogniwa, które z punktu widzenia samochodu są „zużyte” (=tak się określa ogniwa, które mają 70-80 procent pierwotnej pojemności), trafiają do magazynów energii.

      > – pozostawia ślad węglowy nie tylko przy produkcji akumiulatorów ale w przypadku Polski energia el. pochodzić będzie ze spalania węgla oraz doliczyć trzeba straty przesyłu,
      Dokładnie to samo dotyczy produkcji wodoru: do jego wytworzenia też potrzeba energii. WIĘCEJ.

      > – w Polsce sieć nie wytrzyma 1 mln pluginu,
      Bzdura.

      >– z uwagi na strarzenie się aku szybka utrata wartości.
      Na przykładzie jakich danych Pan mówi?

      Podsumowując: podawane przez Pana informacje w znacznej części nie są prawdziwe.

  10. Niemiecko-żydowski bełkot gdy kasa zaczyna być zagrożona przez konkurencję.. Elektryki będą lepsze tańsze i mniej uciążliwe, kwestia czasu

  11. Ale takie rzeczy wiadomo już od kilkulat… Nie wspomnę o składowaniu i utylizacji akumulatorów. Dopiero teraz ludzie się o tym dowiadują? :)

  12. Jak może być przyszłość napędu przyszłości? przecież nie bezana i jej podobne ale właśnie prąd lub coś nowego i w miarę wysoko energetycznego przy małym nakładzie. Więc oni ostrzegają tym samym zacofując jak by postępy. Choć pewnie biorą w łapę od szejków aby tak gadać

  13. Teraz Niemcy wią najlepiej jak auta elektryczne działają na środowisko (bo nie mają żadnego konkretnie auta na rynku) i bronią swoją starą technologie. Nie ma jak szukać dziry w całym i dbać o swoje. Dobrze ze inne firmy to produkują auta i skutery motocykle na baterie. Bynajmniej ta niemiecka wyższość będzie trochę odczuwał co znaczy hamowac sztucznie to i owo.

  14. mieli chyba na innym kontynencie dojscie do surowcow ze szczegolami opracowane, ale wyszly z tego nici i teraz odwracaja temat.
    A swoja droga to wiem, ze baterie sie szybko psuja i do wymiany bedzie zawsze pelny blok baterii, ktory bedzie rowniez bardzo duzo kosztowac, a jak zwykle popsuje sie dwa dni po rocznej gwarancji.

  15. W 1942 roku Henry Ford zbudował super ekologiczny samochód napędzany biopaliwem uzyskanym z konopii, dużo bardziej wydajnym niż benzyna czy znane dziś biopaliwa uzyskiwane głównie z kukurydzy. Karoseria zbudowana z biodegradalnego plastiku uzyskanego również z konopii była twardsza niż stal. Lobby naftowe postarało się aby projekt upadł i wprowadzono obowiązujący w Stanach do dzisiaj „Marijuana Act” – paragraf zakazujący uprawę konopii przemysłowych pod pretakstem walki z marhuaną.
    Dziś ponadto istnieje możliwość budowania samochodów napędzanych przez Tor (Thorium) – radioaktywny pierwiadstek, (jest całkowicie bezpieczny, wystarczy izolacja blaszką grubości sreberka od czekolady). Tor jest łatwiejszy do pozyskania niż Uran a kosteczka wielkości pudełka od zapałek może napędzać samochód przez tysiąc lat bez konieczności doładowywania.
    Producenci samochodowi nie są jednak zainteresowani takimi technologiami.

  16. Zamiast wiatraków elektrownie wodne ,, i już ślad węglowy mniejszy ?. Gdyby ten cały hajs zainwestować w rozwijanie baterii to też by coś mądrzejszego wymyślili. A wodór wspaniała sprawa

  17. Energie do budowy baterii mozna pozyskiwac z elektrowni atomowych albo wiatrakow. Problemem jest raczej cena elektrykow…

  18. Ta cała ekologia to mit. Wszystko co jest eko jest drogie i myślę że tą całą ekologię wymyślono po to aby doić obywatela ile się da. Ekologia to była 40 lat temu kiedy produkowano sprzęty które działały długie lata a jeśli już się popsuło to można było wymienić każdą pierdołę. A dziś celowo postarza się produkty żeby popsuło się zaraz po gwarancji. Nie długo auta będą psuć się równie szybko jak elektronika.

  19. Ale przenosi się zanieczyszczenie z bogatych Niemiec, czy Holandii, do biedniejszego Wietnamu, bądź Bangladeszu.

  20. Bateria do samochodu jak narazie koszt wymiany 30000 ZL czy bedzie nas stac wymieniac co kilka lat LIPA a ceny pradu napewno pojda w gore wystarczy kilka tysiecy sprzedanych samochodow

Comments are closed.