Zwyrodnialec zamordował żonę na oczach wnuczki bo nie chciał się rozwodzić. Teraz grozi mu dożywocie

Policja/Obrazek ilustracyjny/Fot. PAP/Jacek Bednarczyk
Policja/Obrazek ilustracyjny/Fot. PAP/Jacek Bednarczyk

49-letni Krzysztof Ś. zamordował nożem swoją żonę, Mirosławę. Powodem była najpewniej niechęć do rozwodu, o który wnioskowała 45-latka. Zwyrodnialec zadał wiele ciosów nożem nawet wtedy, gdy 5-letnia wnuczka wbiegła i prosiła, by przestał.

Do zbrodni doszło w Grudziądzu w województwie kujawsko-pomorskim. Zwyrodnialec ma potężną posturę: prawie 2 metry wzrostu i sporo ponad 100 kg wagi. Zamordowana przez niego żona z kolei to niska i szczupła kobieta. Mieszkali przy ul. chełmińskiej.

O mężu zamordowanej sąsiedzi nie mieli dobrej opinii. Często słyszeli awantury w domu, często też pił alkohol w pobliskim barze.

Mirosława Ś. kilka tygodni temu zapowiedziała mężowi, ze wniesie sprawę o rozwód. Początkowo nie było widać, by się tym przejął, lecz zwyrodnialec przeżywał to w sobie. W sobotę przed godziną 18 Krzysztof Ś. wrócił do domu pijany i wpadł w furię. Chwycił za nóż i uderzył ostrzem w szyję swojej własnej żony. Następnie kontynuował ciosy.

Wszystko to widziała ich pięcioletnia wnuczka, która zaczęła płakać i prosić swojego dziadka, by przestał. Próbowała też zasłaniać babcię własnym ciałem, ale to nie zrobiło na mężczyźnie wrażenia i dźgał dalej. Gdy na twarz dziewczynki chlapnęła krew, z płaczem wybiegła z domu do sąsiadów i opowiedziała co się dzieje. Ci wezwali policję.

Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, wezwaliśmy karetkę. Wiedzieliśmy jednak, że kobieta nie żyje. Miała rany na głowie i szyi. Krzysztofa Ś uciekł. Zatrzymaliśmy go na ulicy koło domu. Miał ponad dwa promile alkoholu we krwi – komentuje jeden z grudziądzkich śledczych.

Krzysztof Ś. usłyszał zarzut zabójstwa i został aresztowany tymczasowo na trzy miesiące. Zwyrodnialcowi grozi za swój czyn dożywocie.

Źródło: se.pl