37 rocznica wprowadzenia stanu wojennego [WIDEO]

generał Wojciech Jaruzelski i ZOMO/fot. YouTube (kolaż)
generał Wojciech Jaruzelski i ZOMO/fot. YouTube (kolaż)

Władze komunistyczne jeszcze 12 grudnia przed północą rozpoczęły zatrzymywanie działaczy opozycji i „Solidarności”. W ciągu kilku dni w 49 ośrodkach internowania umieszczono około 5 tys. osób. W operacji wprowadzania stanu wojennego użyto w sumie 70 tys. żołnierzy, 30 tys. milicjantów, 1750 czołgów.

Przygotowania do wprowadzenia stanu wojennego trwały ponad rok i były prowadzone ze szczególną starannością. Kontrolował je m.in. naczelny dowódca wojsk Układu Warszawskiego marszałek Wiktor Kulikow oraz ludzie z jego sztabu. Na potrzeby stanu wojennego sporządzono projekty różnych aktów prawnych, wydrukowano w Związku Sowieckim 100 tys. egzemplarzy obwieszczenia o wprowadzeniu stanu wojennego, ustalono listy komisarzy wojskowych mających przejąć kontrolę nad administracją państwową i większymi zakładami pracy, a także wybrano instytucje i przedsiębiorstwa, które miały zostać zmilitaryzowane.

Od połowy października z obszarem przyszłych działań zapoznawało się ponad tysiąc Wojskowych Terenowych Grup Operacyjnych. Intensywne ćwiczenia w walkach z tłumem przechodziły oddziały ZOMO. W więzieniach przygotowano miejsca dla około 5 tys. działaczy „Solidarności” i opozycji, którzy mieli zostać internowani na podstawie list sporządzanych od początku 1981 r.

Prof. Andrzej Paczkowski w książce „Wojna polsko-jaruzelska” ocenia, że „Solidarność”, opozycja i Kościół nie były przygotowane na wprowadzenie stanu wojennego. „Od lata 1980 r. – pisał prof. Paczkowski – panował w Polsce właściwie permanentny stan niepokoju, wzmagany przez pogłębiające się trudności życia codziennego. […] Często powtarzające się okresy mobilizacji i wzrostu poczucia zagrożenia w pewnym sensie uczyniły ludzi obojętnymi na sygnały o planowanych działaniach władz”.

W kierownictwie „Solidarności” na początku grudnia 1981 r. zdawano sobie sprawę z gwałtownego wzrostu napięcia, liczono jednak, że do konfrontacji z władzami komunistycznymi dojdzie dopiero po przyjęciu przez Sejm rządowej ustawy „O nadzwyczajnych środkach działania w interesie ochrony obywateli i państwa”.

Decyzja o wprowadzeniu stanu wojennego zaakceptowana została 5 grudnia 1981 r. przez Biuro Polityczne KC PZPR. Gen. Jaruzelski otrzymał od towarzyszy partyjnych swobodę co do wyboru konkretnej daty rozpoczęcia operacji. W nocy z 8 na 9 grudnia 1981 r., w trakcie spotkania z przebywającym w Warszawie marszałkiem Kulikowem, gen. Jaruzelski poinformował go o planowanych działaniach, nie podając jednak konkretnej daty ich rozpoczęcia.

Notatka z tego spotkania, sporządzona przez gen. Wiktora Anoszkina – adiutanta marszałka Kulikowa – została w całości opublikowana przez historyka IPN prof. Antoniego Dudka w „Biuletynie IPN” nr 12 (107) z grudnia 2009 r. Wynika z niej, że gen. Jaruzelski wprost zażądał wsparcia militarnego po wprowadzeniu stanu wojennego, mówiąc: „Strajki są dla nas najlepszym wariantem. Robotnicy pozostaną na miejscu. Będzie gorzej, jeśli wyjdą z zakładów pracy i zaczną dewastować komitety partyjne, organizować demonstracje uliczne itd. Gdyby to miało ogarnąć cały kraj, to wy (ZSRR) będziecie nam musieli pomóc. Sami nie damy sobie rady”.

Marszałek Kulikow, któremu – jak podkreśla prof. Dudek – myśl o dowodzeniu operacją stłumienia kontrrewolucji w Polsce nie była z pewnością obca, odpowiedział: „Jeżeli nie starczy waszych sił, to pewnie trzeba będzie wykorzystać +Tarczę-81+” (pod tym kryptonimem krył się przypuszczalnie plan operacji wojskowej Układu Warszawskiego w Polsce). Kulikow dodał: „Zapewne Wojsko Polskie samo poradzi sobie z tą garstką rewolucjonistów”. Jaruzelski zauważył wtedy, że „na przykład Katowice liczą około 4 mln mieszkańców. To taka Finlandia, a wojska – jeśli nie liczyć dywizji obrony przeciwlotniczej – nie ma. Dlatego bez pomocy nie damy rady”. „Byłoby gorzej, gdyby Polska wyszła z Układu Warszawskiego” – dodał Jaruzelski.

Kulikow podkreślał, że „najpierw należy wykorzystać własne możliwości”. Pod koniec rozmowy spytał, czy może zameldować Breżniewowi, że „podjęliście decyzję o przystąpieniu do realizacji planu”. W odpowiedzi Jaruzelski odparł: „Tak, pod warunkiem, że udzielicie nam pomocy”. Według Dudka, notatka Anoszkina sugeruje, że Jaruzelski nie tylko wiedział, iż Rosjanie nie zamierzają interweniować, ale wcześniej domagał się od nich udzielenia pomocy wojskowej. Historyk IPN podkreśla również, że wypowiedzi Kulikowa nie zawierały jednoznacznej obietnicy pomocy wojskowej w tłumieniu protestów społecznych w Polsce, ale też jej nie wykluczały.

O wyznaczonym terminie wprowadzenia stanu wojennego marszałek Kulikow i przywódcy sowieccy zostali poinformowani 11 grudnia. Operacja jego wprowadzenia rozpoczęła się w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. Jeszcze przed północą jednostki MSW, składające się z grup specjalnych, oddziałów ZOMO, jednostek antyterrorystycznych, funkcjonariuszy SB, oddziałów Jednostek Nadwiślańskich przy wsparciu wojska rozpoczęły działania.

W ramach operacji „Azalia” siły porządkowe MSW i WP zajęły obiekty Polskiego Radia i Telewizji oraz zablokowały w centrach telekomunikacyjnych połączenia krajowe i zagraniczne. Grupy milicjantów i funkcjonariuszy SB przystąpiły w ramach operacji o kryptonimie „Jodła” do internowania działaczy „Solidarności” i przywódców opozycji politycznej.

Oddziały ZOMO zajęły lokale zarządów regionalnych „Solidarności”, zatrzymując przebywające tam osoby i zabezpieczając znalezione urządzenia łącznościowe i poligraficzne. Do miast skierowano oddziały pancerne i zmechanizowane, które umieszczono przy najważniejszych węzłach komunikacyjnych, trasach wylotowych, głównych skrzyżowaniach, gmachach urzędowych i innych obiektach strategicznych. Przeprowadzono aresztowania wśród niezależnych intelektualistów, w tym wśród organizatorów i uczestników obradującego w Warszawie Kongresu Kultury Polskiej.

Główne uderzenie nastąpiło jednak w Gdańsku, gdzie w sobotę zebrała się Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność” i gdzie w związku z tym przebywało wielu działaczy i doradców związkowych. W ciągu nocy zatrzymano w Gdańsku około 30 członków Komisji Krajowej i kilku doradców. Jednym z nich był Jacek Kuroń, który wspominając okoliczności swojego zatrzymania w gdańskim „Novotelu” w nocy z 12 na 13 grudnia, pisał: „Usłyszałem zgrzyt klucza. Przyszli. Jechaliśmy później suką przez nocne miasto. Na ulicach stały czołgi i wozy pancerne. Nawet mnie nie skuli. Mój wierny stróż major Leśniak zapytał: +No i co, panie Kuroń, warto było?+, +Pamięta pan, majorze, jak trzy lata temu przyjechaliście wziąć mnie stąd, spod Gdańska?+ – odpowiedziałem pytaniem na pytanie. +Przyjechaliście wtedy w cztery fiaty. A dzisiaj, widzi pan sam, ile czołgów i wojska musieliście wyprowadzić na ulice, żeby mnie wziąć+” (J.Kuroń, „Gwiezdny czas”).

O godzinie pierwszej w nocy w Belwederze zebrali się członkowie Rady Państwa, teoretycznie najważniejszego urzędu PRL. Większość z nich nie wiedziała jednak, jaki był cel tego nocnego spotkania. Po półtoragodzinnych obradach członkowie Rady Państwa przyjęli przedstawiony im dekret o wprowadzeniu stanu wojennego oraz towarzyszące mu dokumenty, przeciwko głosował jedynie przewodniczący PAX – Ryszard Reiff. Wszystkie przyjęte dokumenty były antydatowane i nosiły datę 12 grudnia 1981 r.

Dekret o wprowadzeniu stanu wojennego był niezgodny z obowiązującym wówczas prawem, ponieważ Rada Państwa mogła wydawać dekrety jedynie między sesjami Sejmu. Tymczasem sesja taka trwała, a najbliższe posiedzenie izby wyznaczone było na 15 i 16 grudnia.

W specjalny sposób potraktowany został przez autorów stanu wojennego przewodniczący „Solidarności” Lech Wałęsa. Władze liczyły bowiem, że uda się im wykorzystać go politycznie. Około godziny drugiej w nocy w jego mieszkaniu pojawili się wojewoda gdański Jerzy Kołodziejski i I sekretarz gdańskiego KW PZPR Tadeusz Fiszbach, członek Biura Politycznego. Poinformowali oni Wałęsę o wprowadzeniu stanu wojennego, stwierdzając, że powinien natychmiast udać się do Warszawy na rozmowy z przedstawicielami władz. Ostatecznie Wałęsa oświadczył, iż pod przymusem zgadza się jechać do Warszawy. Przewodniczący „Solidarności” odrzucił przedstawiane mu przez władze komunistyczne propozycje współpracy. Został internowany i odizolowany od innych działaczy „Solidarności”. Po pobycie w Chylicach i Otwocku umieszczono go ostatecznie w ośrodku rządowym w Arłamowie.

W sumie w pierwszych dniach stanu wojennego internowano około 5 tys. osób, które przetrzymywano w 49 ośrodkach odosobnienia na terenie całego kraju. Łącznie w czasie stanu wojennego liczba internowanych sięgnęła 10 tys., w więzieniach znalazła się znaczna część krajowych i regionalnych przywódców „Solidarności”, doradców, członków komisji zakładowych dużych fabryk, działaczy opozycji demokratycznej oraz intelektualistów związanych z „Solidarnością”.

W celach propagandowych zatrzymano także kilkadziesiąt osób z poprzedniej ekipy sprawującej władzę, m.in. Edwarda Gierka, Piotra Jaroszewicza i Edwarda Babiucha. Na podstawie dekretu o stanie wojennym zawieszono podstawowe prawa i wolności obywatelskie, wprowadzono tryb doraźny w sądach, zakazano strajków, demonstracji, milicja i wojsko mogły każdego legitymować i przeszukiwać. Wprowadzono też godzinę milicyjną od godz. 22 do godz. 6 rano, a na wyjazdy poza miejsce zamieszkania potrzebna była przepustka. Korespondencja podlegała oficjalnej cenzurze, wyłączono telefony, uniemożliwiając między innymi wzywanie pogotowia ratunkowego i straży pożarnej. Większość najważniejszych instytucji i zakładów pracy została zmilitaryzowana i była kierowana przez ponad 8 tys. komisarzy wojskowych. Zakazano wydawania prasy, poza „Trybuną Ludu” i „Żołnierzem Wolności”. Zawieszono działalność wszystkich organizacji społecznych i kulturalnych, a także zajęcia w szkołach i na wyższych uczelniach.

Oficjalnie administratorem stanu wojennego była 21-osobowa Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego z gen. Wojciechem Jaruzelskim na czele. W praktyce była ona jednak ciałem fasadowym. Najważniejsze decyzje w okresie stanu wojennego podejmowała nieformalna grupa wojskowych oraz członków partii nazywana dyrektoriatem. W jej skład obok gen. Jaruzelskiego wchodzili: gen. Florian Siwicki (wiceminister obrony narodowej), gen. Czesław Kiszczak (minister spraw wewnętrznych), gen. MO Mirosław Milewski (sekretarz KC), Mieczysław Rakowski (wicepremier), Kazimierz Barcikowski (sekretarz KC) i Stefan Olszowski (sekretarz KC).

Nieliczni przywódcy „Solidarności”, którzy uniknęli zatrzymań, m.in. Zbigniew Bujak, Władysław Frasyniuk, Bogdan Borusewicz, Aleksander Hall, Tadeusz Jedynak, Bogdan Lis czy Eugeniusz Szumiejko, rozpoczęli w wyjątkowo trudnych warunkach tworzenie struktur podziemnych.

14 grudnia rozpoczęły się niezależnie od siebie strajki okupacyjne w wielu dużych zakładach przemysłowych. Strajkowały huty, w tym największa w kraju „Katowice” oraz im. Lenina, większość kopalń, porty, stocznie w Trójmieście i Szczecinie, największe fabryki, takie jak: WSK w Świdniku, Dolmel i PaFaWag we Wrocławiu, „Ursus” czy Zakłady Przemysłu Odzieżowego im. Juliana Marchlewskiego w Łodzi. Strajkowano w sumie w 199 zakładach (w 50 utworzono komitety strajkowe), na około 7 tys. istniejących wtedy w Polsce przedsiębiorstw.

W 40 zakładach doszło do brutalnych pacyfikacji strajków, przy użyciu oddziałów ZOMO i wojska, wyposażonego w ciężki sprzęt. Szczególnie dramatyczny przebieg miały strajki w kopalniach na Górnym Śląsku, gdzie górnicy stawili czynny opór. 16 grudnia 1981 r. w Kopalni Węgla Kamiennego „Wujek” w trakcie kilkugodzinnych walk milicjanci użyli broni palnej, zabijając 9 górników. 23 grudnia przy wsparciu czołgów i desantu ze śmigłowców udało się stłumić strajk w Hucie „Katowice”. Najdłużej trwały strajki w kopalniach „Ziemowit” (do 24 grudnia) i „Piast” (do 28 grudnia), w których zdecydowano się prowadzić protest pod ziemią. W grudniu 1981 r. doszło do demonstracji ulicznych m.in. w Warszawie, Krakowie i Gdańsku. Największa z nich, w trakcie której milicjanci zastrzelili jednego z uczestników, odbyła się w Gdańsku.

Wprowadzając stan wojenny, władze komunistyczne nie zdecydowały się zaatakować bezpośrednio Kościoła Katolickiego. Prymas Józef Glemp od początku apelował o spokój i zażegnanie bratobójczych walk, domagając się jednocześnie uwolnienia internowanych i aresztowanych oraz powrotu do dialogu z „Solidarnością”. 13 grudnia w wygłoszonym kazaniu apelował do robotników, by nie narażali życia: „Będę wzywał o rozsądek nawet za cenę narażenia się na zniewagi i będę prosił, nawet gdybym miał boso iść i na klęczkach błagać: +Nie podejmujcie walk Polak przeciw Polakowi+”.

Przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego wystąpiły Stany Zjednoczone i inne kraje zachodnie. 23 grudnia 1981 r. prezydent USA Ronald Reagan ogłosił sankcje ekonomiczne wobec PRL, a kilka dni później podał do wiadomości, iż obejmą one także Związek Sowiecki, który jego zdaniem ponosił „poważną i bezpośrednią odpowiedzialność za represje w Polsce”. W ciągu następnych tygodni do sankcji ekonomicznych przeciwko Polsce przyłączyły się inne kraje zachodnie.

31 grudnia 1982 r. stan wojenny został zawieszony, a 22 lipca 1983 r. odwołany, przy zachowaniu części represyjnego ustawodawstwa. Dokładna liczba osób, które w wyniku wprowadzenia stanu wojennego poniosły śmierć, nie jest znana. Przedstawiane listy ofiar liczą od kilkudziesięciu do ponad stu nazwisk. Nieznana pozostaje również liczba osób, które straciły w tym okresie zdrowie na skutek prześladowań, bicia w trakcie śledztwa czy też podczas demonstracji ulicznych.

Źródło: PAP/youtube.com

19 KOMENTARZE

  1. Sprawnie przeprowadzony zamach stanu. Szkoda, że Jaruzelski nie wiedział, co robić dalej. Ale wszędzie królował socjalizm, więc to nie dziwne. I szkoda, że potem Solidarność jednak przejęła władzę. Na szczęście po drodze by Wilczek.

    • „Szkoda, że Jaruzelski nie wiedział, co robić dalej.”
      Alez wiedzial. Wiedzial doskonale i to wlasnie robil. Czyli ugruntowywal wladze przy pomocy czolgow, zomokow i wojskowego trepostwa. A ze skroconych kursow marksizmu-leninizmu dowiedzial sie, ze komunizm to najlepszy ustroj na swiecie i taki wlasnie ustroj wspomnianymi metodami budowal.

      „I szkoda, że potem Solidarność jednak przejęła władzę.”
      No pewnie, bo jaruzel powinien nam panowac do dzisiaj.
      Skad piszesz, West? Z GB? Z USA?
      Wiec gdyby twoj idol siedzial do dzisiaj na warszawskim stolcu, to predziej odstrzeliliby ci ten twoj glupi leb, niz wypuscili z kraju. Chyba ze w miedzyczasie udaloby ci sie pojac za zone Monike Jaruzelska.

      „Na szczęście po drodze by Wilczek.”
      Wieksze szczescie niz partyjny aparatczyk robiacy wolnorynkowe reformy trudno sobie wyobrazic.
      Efentem tych reform sa Gudzowaty, Kulczyk, Solorz… cala nomenklatura, rozkradziony kraj, morza biedy i plawiacy sie w luksusach Salon.
      Duzo sie od ciebie o szczesciu ucze, Wescie.

      • Piszę z Polski. I pamiętam długie „ferie” po wprowadzeniu stanu wojennego. Długie kolejki po wszytko wcześniej, euforię za Solidarności i SKOTy potem. I tysiące tysięcy drobnych działalności gospodarczych po Wilczku i radosnych ludzi, którym pozwolono działać. Wtedy wystartowała moja firma więc z tej perspektywy oceniam zmiany w Polsce. Strach przed UKS em w latach dziewięćdziesiątych, odwilż po roku 2000, obecny powrót terroru fiskalnego. Działalność pozostałości po WSI w gospodarce, dotacje z UE. Mógłbym długo opowiadać.

    • Bolszewik Jaruzelski oczyszczał drogi przemarszu dla drugiego rzutu Armii Czerwonej na Zapad.
      Tylko tyle i niech to w końcu takie mądrale jak „West” przyjmą do wiadomości i zamilkną z tymi swoimi przemyśleniami.

    • Zgadzam się. To majstersztyk, tylko problem jest taki, że prawdziwego męża stanu nie poznaje się po tym jak zaczyna tylko po tym jak kończy, a komuniści zaprzepaścili szansę na kapitalizm, bo oddali władzę idiotom z solidarności, a Ci idioci rozwalili ustawę wilczka, stworzyli sieć układów i wykonali prywatyzację po partacku.

  2. No wiec jak? Dobry byl ten stan wojenny czy zly?
    Bo pan JKM generalnie nie mail nic przeciwko niemu, jak i przeciwko jego kreatorom. Jedyne o co mial pretensje to to, ze jaruzelski ‚nie wzial za morde i nie wprowadzil liberalizmu’. Bo gdyby tak wymodrowal on pare milionow ale zlikwidowal socjalizm i poobnizal podatki to kto wie, moze dostapilby takiego zaszczytu, jakiego Pilsudskiemu nie bylo dane, czyli bylby lepszy od Hitlera (?) A pan Mikke, zamiast muszki, nosilby teraz ‚jaruzelke’ czyli t-shirt na wzor bolkowej konstytutki. A moze nawet kazalby sie w niej pochowac?

    • Milionów raczej nie, ale była szansa, że zaјebaliby takiego komunistycznego śmiecia jak Ty i taka PiSda przegryw życiowy z kompleksem Korwina nie szczekałby.

    • Po co miałby mordować te kilka milionów ludzi? Zamach przeprowadził sprawnie, w kraju był porządek. Żeby wprowadzić reformę typu Wilczka/ Rakowskiego? Przecież zrobiono to parę lat później przy aplauzie ludu pracującego.

  3. Wilczek spowodował hiperinflację w Polsce bo zapomniał znieść ceł co spowodowało wzrost cen bo polscy przedsiębiorcy nie mieli konkurencji.
    Dlatego jest idolem prawiczków – tak jak dziś Maduro w Wenezueli.

    • Jesli idzie o scislosc to komuna murowala kraj na zachodnie produkty tak, ze miejscowi wlasciciele PRLu (czyli komunisci) nie mieli konkurencji.

  4. 13 grudnia na KWK,,Wujek,, chlopy jeszcze kuli piki i spawali lancuchy przeciw zomowcom, a wojsko skotami obstawialo neuraliczne punkty, byl mroz, tak z -7°C, z 10cm sniegu.Kilka dni pozniej nie mozna bylo zrobic sniezki z kamieniem w srodku na gliniarzy, bo snieg sie nie lepil, a kamienie poprzymarzaly. Skurw iele w niebieskich chelmach specjalnie strzelali do mieszkan petardy gazowe, rozbijajac tym samym wiele szyb na osiedlu przy ul Gallusa, wszyscy czekali na atak hien rzadowych.

  5. 13 grudnia to także ważny dzień dla Chin, taki jak dla nas 1 sierpnia – rocznica rozpoczęcia Masakry Nankijskej przez naszych sojuszników z czasów WW2 -Japonczyków /przekazywaliśmy sobie wzajemnie dane wywiadowcze na temat ZSRR, Japy dostali od nas sowieckie szyfry i dzięki temu ewakuowali się z Mandżurii w lecie 1945, uratowali przed Sowietami ze 2 miliony…

  6. • Dzisiaj mija 37. rocznica wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. Dlaczego żaden sprawca tego wydarzenia nie został ukarany? Aby znaleźć odpowiedź na to pytanie, należy przypomnieć czym było porozumienie podpisane przez uczestników Okrągłego Stołu w Magdalence. Otóż była to umowa pomiędzy komunistami a ich agentami.

    Skutki tego owocują do dzisiaj. Polacy nie potrafili rozliczyć komunistów (Jaruzelski, Kiszczak i s-ka) za ich zbrodnie i grabieże, oraz ich agentów (Wałęsa, Geremek i s-ka) za zło jakie też wyrządzili Polsce. Krajem rządzą teraz dzieci agentów i aparatczyków, tych, którzy dbali o to, aby dominacja sowiecka nad Polską trwała jak najdłużej. Potem starali się, aby ich procesy sądowe trwały jak najdłużej. I osiągnęli ten cel. Jaruzelski i Kiszczak, nie ponieśli żadnej kary za horror stanu wojennego jaki zgotowali narodowi oraz śmierć górników z kopalni „Wujek”. Inni oprawcy, jak Kociołek i Tuczapski, też nie. Ich procesy sądowe ślimaczyły się po to, aby tych starców nie dosięgła przed śmiercią karząca ręka sprawiedliwości.

    A kto ukarze Lecha Wałęsę za tajną współpracę z nimi i oszukiwanie narodu? Jan Pietrzak mówi, że powinien zostać ukarany za to, że oszukiwał Polaków i nadal oszukuje. Niech więc wytoczy mu proces sądowy, sam lub z grupą ludzi którzy są tego samego zdania. Założę się, że będzie ślimaczyć się jeszcze bardziej niż procesy wyżej wymienionych komunistów. Przykładowo, jego proces z Wyszkowskim trwał aż 9 lat. Ten 75-cio letni już dziadek zdecydowanie szybciej doczekałby się śmierci niż wyroku skazującego.

    Nasuwa się więc pytanie – dlaczego w Polsce wciąż nie ma ustawy zabraniającej sędziom przedłużanie procesów, zwłaszcza politycznych, w nieskończoność? Powinna wejść w życie ustawa, że jeśli nie rozpatrzą danej sprawy do końca w rozsądnym okresie czasu (np. jednego roku lub dwóch lat), wówczas pokryją wszelkie koszta sądowe z nią związane. To jedyny rozsądny środek zaradczy na ich problem.

  7. Magdalenkowe szabesgoje(PIS),
    zydokomuna Michnik (et consortes),
    Polino-judeochrzescijanie (Duda,Jurek, etc),
    WSI-oki,
    volksdeutsche(PO),
    kogos pominalem?
    Od stanu wojennego te parazyty na zmiane rzadza Polska kradnac ile wlezie i ludzie ich wybieraja.
    Widocznie sami tego chca.

  8. Opłakujemy -i słusznie -ofiary stanu wojennego ,których było ok. 100 osób.A czy ktoś opłakuje ofiary tej republiki bananowej ,która zastąpiła komunę? Tych,którzy zbankrutowali i popełnili samobójstwo,bo np. mieli kredyt na parę procent,a nagle Balcerowicz podniósł im oprocentowanie do 600 % rocznie? Albo tych ,których fabryki i inne firmy zostały zlikwidowane,żeby niepotrzebnie nie odbierały klientów firmom zagramanicznym?Albo tych ,którzy wreszcie we własnym domu zostali bezdomnymi i np. pozamarzali.Myslę ,że tych ofiar byłoby trochę więcej niż ofiar stanu wojennego.A ofiar takiego np.Zamachu Majowego było cos dwieście pięćdziesiąt i jakos nikt nie robi z tego wyrzutów Piłsudskiemu.Bo tak to już jest na tym swiecie ,że ofiary dzielą się na słuszne i niesłuszne

Comments are closed.