Brytyjski rząd znów sieje panikę. Służba zdrowia mobilizowana z powodu Brexitu

Theresa May. Foto: PAP/EPA
Theresa May. Foto: PAP/EPA
REKLAMA

Brytyjski rząd i media znów straszą Brexitem. Tym razem chodzi o ewentualne niezatwierdzenie przez Parlament układu z Unią Europejską. Departament Zdrowia nakazuje szpitalom specjalne przygotowanie się do dnia opuszczenia Wspólnoty.

Liczący sobie 34 strony dokument opisujący przygotowania służby zdrowia do Brexitu przedostał się do mediów. Zgodnie z planem należy odwołać wszystkie urlopy lekarzy i pielęgniarek przewidziane na koniec marca. 29 tego miesiąca to data ostatecznego opuszczenia Unii.

REKLAMA

Służba zdrowia ma też zapobiec gromadzeniu leków przez pacjentów leczących się na niektóre choroby. Ma to zapobiec brakom w zaopatrzeniu leków. Od dłuższego czasu media straszą, że w Wielkiej Brytanii może zabraknąć m.in insuliny. Szpitale powinny przygotować się na wiele zabiegów i operacji. Same też mają gromadzić żywność i medykamenty.

Zmobilizowane ma być 3500 osób personelu. Do ich dyspozycji podstawione zostaną m.in samoloty, które pozwolą w nagłych przypadkach ściągać potrzebne leki, których brakuje. Aptekarze będą mieli prawo odmawiać w niektórych przypadkach sprzedaży leków, tak by nie zabrakło go dla bardziej potrzebujących.

Zacząć ma też działać specjalne centrum, które we współpracy z agencjami unijnymi ma koordynować przekaz informacji na temat ewentualnie rozprzestrzeniających się epidemii.

Tym razem wszystkie te histeryczne przygotowania czynione są na wypadek gdyby nie doszło do podpisania umowy z Unią dotyczących relacji z nią po Brexicie. Do tej pory straszono samym Brexitem, ale wszystko wskazuje na to, że jest on nieunikniony.

Wcześniej straszono m.in powodziami, gdyż po Brexicie Wielka Brytania miałaby przestać dbać o środowisko naturalne. Załamaniu miałyby ulec dostawy żywności importowanej z Europy. Na wypadek niepokojów związanych z załamaniem się rynku na ulice miały wyjść specjalne patrole wojskowe.

Wynegocjowany przez May układ ma na Wyspach bardzo wielu przeciwników i doprowadził już do kryzysu rządowego i dymisji kilku ministrów. Przeciek dokumentu może być elementem nacisku na posłów do Izby Gmin, by ostatecznie go zatwierdzili. Głosowanie na dokumentem było już kilkakrotnie odkładane, gdyż premier Theresa May wie, że nie ma wystarczającej większości do zatwierdzenia dokumentu

REKLAMA