Lewacy dla propagandy prowadzą dzieci na śmierć. Kolejne ofiary marszu na amerykańską granicę

Obrazek ilustracyjny, fot. Pixabay
Obrazek ilustracyjny, fot. Pixabay

Tysiące migrantów przemieszczają się z Ameryki Środkowej, głównie z Gwatemali, Hondurasu i Salwadoru do USA granicy ze Stanami Zjednoczonymi. Twierdzą, że uciekają przed prześladowaniami oraz biedą w swoich krajach i planują ubiegać się o azyl w USA. Jednak ta zmierzająca do Stanów karawana migrantów, często znajduje tam – zamiast amerykańskiego snu – tragiczny finał.

Tak było w przypadku ośmiolatka z Gwatemali, który zmarł w areszcie na terenie Stanów Zjednoczonych. Agencja graniczna poinformowała, że chłopiec zmarł w poniedziałek, po tym, jak ujawniły się u niego objawy choroby. Teksański kongresmen mówił, że chodzi o niejakiego Felipe Alónzo-Gomez. Ośmiolatek został zatrzymany 18 grudnia wraz z ojcem, po próbie nielegalnego przekroczenia granicy meskykańsko-amerykańskiej.

Jak podają amerykańscy urzędnicy, to już kolejny taki przypadek w tym miesiącu. Wcześniej, na początku grudnia, podobny los spotkał siedmiolatkę, która zmarła zaledwie kilka godzin po aresztowaniu. Jakelin Caal, również z Gwatemali, dostała wysokiej gorączki i zmarła z powodu niewydolności wątroby.

W wydanym oświadczeniu, amerykańska służba celna i służba graniczna (CBP) oświadczyły, że chłopiec, którego tożsamość nie została oficjalnie potwierdzona, zmarł 24 grudnia o 23:48 czasu lokalnego. Nadal nieznana jest przyczyna śmierci.

Po zatrzymaniu w El Paso w Teksasie, chłopiec wraz z ojcem zostali przeniesieni ze stacji patrolowej w tej miejscowości na graniczną stację patrolową Alamogordo w sąsiednim Nowym Meksyku. W poniedziałek rano funkcjonariusz zauważył, że chłopiec „kaszle i wydaje się mieć szkliste oczy”. Ośmiolatka i ojca zabrano do szpitala, gdzie zdiagnozowano u chłopca przeziębienie i podano mu paracetamol.

Chłopiec nadal miał gorączkę 39,4°C, więc zatrzymano go do dalszej obserwacji. Niedługo potem zwolniono go jednak z antybiotykiem i receptą na ibuprofen. Chłopca wraz z ojcem zabrano tymczasowo na punkt kontrolny autostrady 70, gdzie podano dziecku lekarstwo. Dwie godziny później chłopiec zwymiotował. Ojciec odmówił przyjmowania dalszej pomocy medycznej, ponieważ dziecko poczuło się lepiej.

Około 22:00 zabrano chłopca w letargu do szpitala. Podczas transportu dziecko ponownie zwymiotowało i straciło przytomność. Lekarze nie zdołali go uratować. CBP podało wcześniej, że chłopczyk zmarł po północy.

Ojciec ośmiolatka przebywa w areszcie. Źródła podają, że mężczyzna planował podróż do Johnson City w stanie Tennessee.

Służby objęły w areszcie szczególną opieką medyczną dzieci poniżej 10 roku życia. CBP zapowiedziało także przegląd swojej polityki i podjęcie działań w zakresie egzekwowania przepisów imigracyjnych i celnych, aby poprawić warunki opieki.

Na CBP spłynęła fala krytyki ze strony lewackich organizacji zajmujących się ochroną praw człowieka, a gwatemalski MSZ wezwał do przeprowadzenia śledztwa. Teksański kongresmen Joaquin Castro wezwał do przeprowadzenia kongresowego śledztwa. Jego zdaniem, polityka administracyjna, która polega na zawracaniu ludzi z granicy „stawia rodziny i dzieci w wielkim niebezpieczeństwie”.

Prezydent Donald Trump, chcąc powstrzymać napływ nielegalnych imigrantów, obiecał trzymać każdego migranta po meksykańskiej stronie granicy, dopóki sądy nie wydadzą odpowiedniego pozwolenia.

Źródło: bbc.com