To już koniec Łukaszenki? Prezydent Białorusi rozpaczliwie błaga Rosję o pokój. „Bożonarodzeniowe wystąpienie ostatnim pożegnaniem”

Aleksandr Łukaszenka w Cerkwii w Mińsku fot. screen youtube.com/belarus1
Aleksandr Łukaszenka w Cerkwii w Mińsku fot. screen youtube.com/belarus1

Rozpaczliwe przemówienie prezydenta Łukaszenki – tak eksperci oceniają wystąpienie do którego doszło w czasie wizyty w Cerkwi Wszystkich Świętych w Mińsku, pierwszego dnia Świąt Bożego Narodzenia.

Aleksandr Łukaszenka to polityk znany z wypowiedzi jednoznacznych, mocnych i zdecydowanych wypowiedzi. Nigdy nie zdarzało się tak, aby w przypadku przemowy, prezydent nie chwalił bądź krytykował. Wczorajsze słowa które wypowiedział tuż po zapaleniu bożonarodzeniowej świecy były jednak zupełnie inne.

„Historii nie da się zmienić, nie wolno jej również zapomnieć. Ponieważ nie ma lepszej obrony, niż pamięć o tragicznej przeszłości” – rozpoczął Łukaszenka, co już od samego początku zwiastowało, że będzie to zupełnie inna mowa niż ta, do jakiej przyzwyczaił nas polityk.

„Cenimy pokój, ponieważ jak żaden inny naród na świecie byliśmy świadkami nieszczęść i okropieństw wojny. Cenimy pokój i wzywamy wszystkie narody do przyjaźni i współpracy” – kontynuował.

Eksperci od spraw wschodnich są pewni, Aleksandr Łukaszenka wewnętrznie czuje, że może to być jego ostatnia tego rodzaju przemowa. Jego słowa wypowiadane do narodu mogą być przyjmowane jako pożegnanie i jednoczesną, błagalną odezwę do Federacji Rosyjskiej.

Świadczyć ma o tym dobitnie zdanie, które podsumowywało całość wypowiedzi.

„W tej misji nasze państwo, białoruski naród i nasza cerkiew zawsze były zjednoczone” – powiedział prezydent Łukaszenka, czym podkreślił, że obecnie jedyną siłą, która może powstrzymać aneksję, jest cerkiew prawosławna.

Źródło: TVR.by / NCzas.com