„Fakt” znów uderza w Przemysława Wiplera. Zarzucają mu kradzież! Były polityk odpowiada

Przemysław Wipler. Foto: PAP/Bartłomiej Zborowski
Przemysław Wipler. Foto: PAP/Bartłomiej Zborowski

Dziennikarze niemieckiego tabloidu dla Polaków, czyli „Fakt-u”, chętnie uderzają w wolnościowców. Na ich celowniku był Janusz Korwin-Mikke, działacz krakowskiego oddziału Wolności, a także Przemysław Wipler. To już kolejny raz, kiedy „Fakt” atakuje byłego wiceprezesa „Wolności”.

Przemysław Wipler znów na celowniku „Fakt-u”. Dziennik który opublikował informacje o nieprawidłowościach w finansach fundacji byłego posła, przyczynił się wówczas do odejścia Wiplera z polityki. Teraz przyczepiono się do jego nowego zajęcia.

Według „Fakt-u” strona internetowa firmy Przemysława Wiplera, która zajmuje się działalnością PR, jest plagiatem strony konkurencyjnej firmy. – Strona jest kropka w kropkę ściągnięta od konkurencyjnej firmy z tej samej branży – twierdzi „Fakt”.

– Istnieje wyraźna granica między „twórczą inspiracją” a „kradzieżą treści”. Niestety w przypadku firmy pana Wiplera mamy do czynienia z tym drugim przypadkiem. Jest to dla mnie przykład wyjątkowo nieuczciwego podejścia do biznesu – mówi Artur Bazak, prezes agencji New Story, od której skopiowane miały być treści.

Do sprawy odnieśli się także sami zainteresowani, czyli Wipler i osoba odpowiadająca za jego stronę internetową. – Zdałem się w całości na firmę wykonawczą. Wszystkie pytania proszę kierować do niej (…) Jeżeli ktoś robi podobne rzeczy, to może mieć przecież podobne opisy – odpiera zarzuty Wipler.

Osoba zajmująca się stroną internetową także nie ma sobie nic do zarzucenia. – Na ogół klienci przekazują nam treść tekstu, który chcą zamieścić – mówi. Dodał, że nikt nie kopiował nic z własnej inicjatywy, ale mogła nastąpić „inspiracja” inną stroną internetową ze strony klienta.