Gaz, zatrzymania, protesty – żółte kamizelki znowu na ulicach. We Francji bez zmian

Protest
Protest "żółtych kamizelek" we Francji. Foto: PAP/EPA

Jak sobota to tylko… na żółto. We Francji odbywa się już IX akt protestów ruchu „żółtych kamizelek”. Jego centra przenoszą się powoli na prowincję, a obiektem ataków stają się media uznawane za tubę rządu. Obietnice negocjacji ze strony rządu niczego nie zmieniają.

W Paryżu „Żółte Kamizelki” pomaszerowały tym razem pod Bercy, czyli ministerstwo finansów. W godzinach popołudniowych zaczął się marsz na Pola Elizejskie i okolice placu Gwiazdy, które jednak szczelnie otoczyła policja.

W tym tygodniu jednak na centralne miejsce protestów wybrano jednak miasto Burges, co oznacza zmianę taktyki i przenoszenie manifestacji na prowincję. W Burges policja użyła też po raz pierwszy tego dnia gazu, chociaż setki manifestantów maszerowały raczej spokojnie.

Zakazano także manifestacji na starym mieście. Kontrole policyjne usiłowały utrudniać dostęp do miejsc koncentracji manifestantów, miały też miejsce pierwsze zatrzymania. Część protestów wymierzana jest od pewnego czasu w media.

W nocy w Auxerre zablokowano drukarnię dziennika « L’Yonne Républicaine’, podobne akcje uniemożliwienia kolportażu niektórych tytułów wymierzono w inne lokalne dzienniki grupy Centre France. Częściowo zablokowano dystrybucję dziennika „La Voix du Nord”.

Tydzień wcześniej dostało się też „Le Monde” i siedzibom francuskiego radia oraz rzecznika rządu. Blokowano także tradycyjnie drogi. Manifestacje miały miejsce także pod gmachem PE w Strasburgu i praktycznie we wszystkich większych miejscowościach kraju.

Protest "żółtych kamizelek" w Paryżu. Foto: PAP/EPA
Protest „żółtych kamizelek” w Paryżu. Foto: PAP/EPA

Dziewiąta już sobota protestów we Francji miała średnią mobilizację (w południe w Paryżu liczbę manifestantów policja oceniała na 3 tys.), ale nie widać tu specjalnie tendencji spadkowej.

Prefektura policji w Paryżu wyprowadziła na ulice ponad 5000 policjantów i żandarmów. Sprowadzono także ponownie pojazdy opancerzone (14 VBRG) i 6 „polewaczek”. W całej Francji w pogotowiu utrzymywano 80 tys. funkcjonariuszy.

Wielu prefektów prowincjonalnych departamentów zwracało się jednak o zwiększenie stanu sił porządkowych. Francuski wywiad wewnętrzny przewidywał możliwość incydentów w pięćdziesięciu miastach Francji. W wielu jednostkach wstrzymano urlopy i przesunięto na później dni wolne.