Rosja – kraj czwartego świata. Dziesiątki milionów Rosjan chodzą do toalety „za chałupę”. Z ciepłą wodą jest jeszcze gorzej. „Na prowincji zwykły człowiek jest nikim”

Władimir Putin i wychodek. Foto: PAP/ITAR-TASS/pixabay
Władimir Putin i wychodek. Foto: PAP/ITAR-TASS/pixabay

Rosjanie się chwalą, że przeprowadzili udane próby z supersonicznym pociskiem o prędkości 27 macha (27 razy szybciej prędkości dźwięku), ale jednocześnie 3200 szkół w Rosji nie ma cywilizowanych toalet w budynkach. Także około 35 milionów Rosjan chodzi do WC „za chałupę”.

Jeden z rosyjskich blogerów olbrzymie tereny, na których żyją ci ludzie, nazwał czwartą Rosją.

W szkołach bez toalet jednym ze sposobów jest postawienie wiadra w kącie klasy i wydzielenie miejsce, gdzie organizuje się „wychodek”.

Przewodnicząca Rady Federacji Walentina Matwijenko powiedziała w listopadzie o braku WC w trzech tysiącach szkół, stwierdzając, że to hańba dla Rosji. Media niezależne przypomniały, że w sierpniu, jeszcze przed początkiem roku szkolnego, premier Dmitrij Miedwiediew zapewnił, że problem zostanie rozwiązany w ciągu półrocza.

Jak podaje Radio Swoboda, Jakucja w latach 2008-2017 w ogóle nie inwestowała w program budowy ocieplanych szkolnych toalet. Co dziesiąty uczeń musi korzystać tam z nieogrzewanego WC na dworze.

– To jest niezmiernie groźne dla ich zdrowia oraz psychiki i może mieć długofalowe konsekwencje – mówią rosyjscy naukowcy. Jakucja to kraj, w którym zimą temperatury minus 60 stopni nie są rzadkością.

W Rosji, według raportu z 2012 r., co czwarta rodzina, to jest 35 milionów Rosjan, żyje w domach czy mieszkaniach, w których toalety znajdują się na zewnątrz. Co trzeci dom pozostawał bez gorącej wody (szacowano, że to 47 mln Rosjan), 29 mln Rosjan nie miało nawet zimnej wody, a 22 mln – ogrzewania.

Według danych Rosstanu z 2017 r. sytuacja w ciągu tych 5 lat niewiele się poprawiła. Bez łazienki i prysznica w domu musi obyć się 30 procent mieszkań i domów, 31 procent nie ma gorącej wody, a 33 procent nie ma dostępu do gazu. W 22 procent zasobów mieszkaniowych nie ma kanalizacji, a w 14 – w ogóle brak ogrzewania. W przypadku 18 procent nie ma wodociągów.

Rosyjski bloger Oleg Borowski, który nazwał rosyjskie prowincje „czwartą Rosją”.

– „Na prowincji zwykły człowiek jest nikim. A wysiłki, by cokolwiek osiągnąć, często kończą się dla niego wielkimi problemami. W najlepszym razie niczego nie osiągnie, w najgorszym ryzykuje wolność czy życie”. Tam historie z prowincjonalnych szpitali mrożą krew w żyłach.

Borowski uważa, że są cztery Rosje – metropolia, czyli Moskwa i St. Petersburg, prowincje (obwód moskiewski), peryferie (obwody wokół obwodu moskiewskiego) oraz kolonie (czwarta Rosja) – czyli wszystko, co pozostało. Według blogera to może grozić dezintegracją Rosji, jako że wszystko „co żyje” koncentruje się w promieniu około 200 km od Moskwy.

Źródło: Polskie Radio24.pl