Adamowiczowi przetoczyli ponad 20 litrów krwi! Ale to i tak było za mało

Paweł Adamowicz. / Foto: PAP
Paweł Adamowicz. / Foto: PAP

Podczas 27. finału WOŚP śmiertelne rany prezydentowi Gdańska zadał 27-letni kryminalista Stefan W. Nożownik wtargnął na scenę z długim nożem. Paweł Adamowicz zmarł w wyniku odniesionych ran.

Prezydent Gdańska został trzykrotnie ugodzony na scenie podczas odliczania do „Światełka do nieba” wczoraj o godz. 20. Napastnik użył długiego noża desantowego, z jakiego korzystają komandosi. Ostrze takiego narzędzia może mieć od 15 do 20 cm długości.

Adamowicz dostał dwa lub trzy ciosy w jamę brzuszną i okolice serca. Bardzo długo reanimowano go na miejscu zamachu. Nie było możliwe natychmiastowe przewiezienie go do szpitala, ponieważ stracił dużo krwi. Uszkodzone lub przecięte zostały główne naczynia krwionośne. Konieczna była transfuzja ponad 20 litrów krwi.

Po przewiezieniu do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Adamowicz przeszedł pięciogodzinną operację. – Ściągnęliśmy wszystkich niezbędnych specjalistów i walczymy – mówił w niedzielę przed północą dyrektor naczelny szpitala Jakub Kraszewski. Adamowiczem przez cały czas opiekował się zespół ośmiu profesorów.

O godz. 2.30 w nocy po raz pierwszy o stanie zdrowia poinformował doktor Tomasz Stefaniak, który operował prezydenta. Powiedział, że pacjent przeżył, ale jego stan jest bardzo ciężki.

– Przetoczyliśmy 41 jednostek krwi. Urazy były bardzo ciężkie. Poważna rana serca, rana przepony, jamy brzusznej – mówił Stefaniak.

Jedna jednostka krwi to 450 ml krwi i 63 ml płynu konserwującego. Zatem Pawłowi Adamowiczowi podano ponad 20 litrów krwi. Stan prezydenta Gdańska był krytyczny, ponieważ główne naczynia krwionośne zostały przerwane lub uszkodzone, zatem krwotok był niezwykle trudny do zatamowania.

Po opanowaniu sytuacji nadszedł kolejny kryzys, z którego Adamowicz już nie wyszedł. Uszkodzone narządy nie podjęły pracy. Zostały bowiem uszkodzone mechanicznie oraz z powodu niedotlenienia. Ich funkcje zastępowała aparatura.

Stefan W. wiedział, jak zaatakować, aby obrażenia były śmiertelne. Już ze sceny 27. finału WOŚP oświadczył, że Adamowicz nie żyje. Sprawca zadał rany od dołu, z pominięciem żeber. Ostrze miało w ten sposób uszkodzić organy wewnętrzne i naczynia krwionośne. Nożownik uszkodził serce, przeponę, wątrobę, nerkę i śledzionę.

Po zamachu na Adamowicza Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Gdańsku zaapelowało o oddawanie krwi. – W związku z atakiem na Prezydenta Miasta Gdańska i koniecznością zabezpieczenia krwi bardzo prosimy o oddawanie tego cennego leku zwłaszcza przez osoby z grupą krwi O RhD- (minus) – napisano w komunikacie.

Nie udało się uratować prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Zmarł w szpitalu w wieku 53 lat. Informację o jego zgonie podano dziś przed godz. 15. Adamowicz osierocił dwie córki.

Źródła: fakt.pl/nczas.com

8 KOMENTARZE

  1. Jak można człowieka z ranami kłutymi „REANIMOWAĆ” przy pomocy resuscytacji? Przecież właśnie wtedy stracił najwięcej krwi.

  2. Jeszcze na koniec z nas krwi utoczyl.Za nasze zyl za nasze umarl. Ale rodzinka nas jeszcze bedzie doic przez pokolenia

  3. Zwykłego człowieka by tak nie ratowali, ani po rodzinkę samolot by nie fruwał.
    No, ale przecież dla Lepszej Kasty jest WSZYSTKO, dla normalnych ludzi nie ma nic.

Comments are closed.