Wszystkie kontrowersje wokół zamordowanego prezydenta Adamowicza: Amber Gold, oświadczenia majątkowe i delegalizacja ONR-u

Paweł Adamowicz. / Foto: PAP
Paweł Adamowicz. / Foto: PAP

Dziś w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym zmarł Paweł Adamowicz. Funkcję prezydenta Gdańska pełnił nieprzerwanie od 1998 roku, mimo pojawiających się wokół niego kontrowersji.

Od 2013 roku prokuratura w Poznaniu prowadziła przeciw niemu śledztwo. W marcu 2015 r. prokuratura przedstawiła Adamowiczowi zarzuty podania nieprawdziwych danych w oświadczeniach majątkowych za lata 2010-2012. Adamowicz zawiesił wówczas swoje członkostwo w PO. Wyjaśniał, że nieprawidłowości były efektem zwykłej pomyłki.

W marcu 2016 r. sąd rejonowy umorzył warunkowo postępowanie w tej sprawie na okres próby, jednak pół roku później, na skutek apelacji prokuratora, Sąd Okręgowy w Gdańsku uchylił ten wyrok i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia.

Adamowicz pojawił się także w kontekście afery Amber Gold – znalazł się m.in. na reklamowym zdjęciu, na którym m.in. pomorscy działacze PO ciągną samolot OLT Express – linii należących do Amber Gold i jego szefa Marcina P.

Zeznając we wrześniu 2017 roku przed komisją śledczą ds. Amber Gold zapewniał, że o spółce tej dowiedział się z mediów i reklam, nikt go też przez Amber Gold nie ostrzegał. Zapewniał, że nie zetknął się nigdy z Marcinem P. Mimo tego publicznie chwalił piramidę finansową małżeństwa P. Ponadto na większość pytań odpowiadał, że „nie pamięta”.

Już po ogłoszeniu przez Adamowicza, że będzie rywalizował o prezydenturę w Gdańsku z Kacprem Płażyńskim i Jarosławem Wałęsa, wybuchł spór o kształt obchodów 79-tej rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte.

Szef MON Mariusz Błaszczak oświadczył, że – decyzją prezydenta Gdańska – wojsko nie zostało zaproszone do udziału w odbywających się 1 września na Westerplatte uroczystościach. Zażądał jednocześnie od Adamowicza zmiany decyzji w tej sprawie. Błaszczak podkreślił, że nie wyobraża sobie, żeby 1 września na Westerplatte nie było Wojska Polskiego.

Adamowicz, odnosząc się do słów Błaszczaka, powiedział na konferencji prasowej m.in., że „Wojsko Polskie jest integralną częścią Westerplatte”, zaś przedstawiciele służb mundurowych jak co roku są zapraszani i będą uczestniczyć w uroczystościach 1 września. Wyjaśnił jednocześnie, że zamierzeniem miasta jest, aby „wiodącą rolę podczas wydarzeń na Westerplatte odgrywała młodzież”. „Zamiast asysty wojskowej przewidujemy asystę harcerską” – napisał w piśmie do Dowódcy Garnizonu Gdańsk.

Spór w końcu zakończył się porozumieniem i obchody miały ceremoniał wojskowy. Cała sprawa była jednak echem obchodów z 2017 roku, gdy tekst Apelu Pamięci został przeczytany przez żołnierza, choć pierwotnie miał być odczytany przez harcmistrza – tak zapowiedział w swoim przemówieniu prezydent Gdańska. Adamowicz powiedział dziennikarzom po uroczystości, że harcerz został w ostatniej chwili „zablokowany przez funkcjonariusza Żandarmerii Wojskowej”.

W kwietniu 2018 roku Adamowicz zapowiedział podczas konferencji prasowej, że wystąpi „po raz kolejny” z wnioskiem o delegalizację Obozu Narodowo-Radykalnego. W ramach obchodów 84. rocznicy powstania ONR ulicami centrum Gdańska przeszło, według policji, do 400 osób ubranych na czarno, ze sztandarami z symbolem falangi. Niektórzy maszerowali z zasłoniętymi twarzami. Skandowali hasła: „wielka Polska to nasz cel”, „tylko ONR”, „znajdzie się kij na lewacki ryj”, „PiS, PO jedno zło”, „śmierć wrogom ojczyzny”, „o wielką Polskę wywalczymy, świętą wiarę obronimy”. Wcześniej w historycznej Sali BHP odbył się ogólnopolski zjazd ONR.

„Będę też nawoływał prezydentów innych polskich miast, aby wnioskowali o delegalizację tej organizacji” – mówił podczas konferencji prasowej Adamowicz. Przekonywał, że „to co wydarzyło się w Gdańsku, w świetle obowiązującego prawa, może się też odbyć w każdym mieście”.

„Jako gdańszczanie jesteśmy oburzeni, że organizacja ta do tej pory jest organizacją legalną, odnosimy wrażenie, że obóz rządzący PiS rozciągnął parasol ochronny nad ONR i innymi radykalno-narodowymi organizacjami w naszym kraju” – powiedział Adamowicz. Pytał dlaczego państwo polskie toleruje „organizacje jednoznacznie nawiązujące do przedwojennych nacjonalistyczno-faszystowskich tradycji”.

W sierpniu 2018 roku prokuratura poinformowała o zatrzymaniu dwóch osób w związku z podejrzeniami wręczenia łapówki Adamowiczowi.

„Zatrzymani to szefowie firm deweloperskich, które inwestowały na terenie Trójmiasta. Chodzi o atrakcyjnie położone osiedle w Gdańsku Jelitkowie. Biznesmeni po zatrzymaniu usłyszeli zarzuty tak zwanej czynnej korupcji o znacznej wartości” – podało RMF.

„Mieli sprzedać trzy mieszkania Adamowiczowi i jego rodzinie po cenach o kilka tysięcy niższych za metr niż dla innych klientów. Według prokuratury, był to nieuzasadniony upust wart blisko 400 tys. zł” – poinformowała stacja.

Źródła: PAP/wp.pl/rmf24.pl/nczas.com