Kolejne rządy coraz bardziej nienawidzą kierowców. Benzyna za 2,60 zł? To jest możliwe

fot.: pixabay.com

W ostatnich dniach media obiegła szokująca informacja o tym, że Polacy jeżdżą tankować paliwo do Niemiec, gdzie mogą zaoszczędzić ok. 50 gr na litrze oleju napędowego. Wychodzi więc na to, że Niemcy mają tańsze paliwo od nas, mimo że zarabiają znacznie lepiej. Nie jest to niestety jedyny taki przypadek.

Jak donosi cytowany przez Dziennik.pl niemiecki portal MOZ.de, niemieckie stacje odwiedzają głównie właściciele aut z silnikiem Diesla, gdyż za naszą zachodnią granicą litr oleju napędowego można kupić już za 1,09 euro co po przeliczeniu daj ok. 4,68 zł. Jest to o tyle szokujące, że do tej pory to Niemcom, którzy zarabiają znacznie lepiej niż Polacy i u których ceny są zazwyczaj wyższe niż u nas, zdarzało się przyjeżdżać do Polski, żeby zatankować paliwo. Statystyczny Niemiec zarabiał w 2017 roku ponad 3,2 tys. euro brutto miesięcznie (ok. 13,8 tys. złotych), podczas gdy Polak zarabia średnio ok. 4,8 tys. złotych brutto. Wychodzi więc na to, że mając trzykrotnie większe zarobki, Niemcy mają tańsze paliwo niż my!

Według informacji przekazanych przez „Super Express” Niemcy nie są jedynym europejskim krajem z wyższymi zarobkami niż w Polsce, w którym Polacy mogą taniej zatankować, do takich należą też Austria i Hiszpania (w Barcelonie, według danych FuelFlash, olej napędowy możemy zatankować nawet po 1,02 euro (4,38 zł), a najczęściej w okolicach 1,10 euro (4,73 zł), czyli wyraźnie taniej niż u nas)., a od niedawna również Dania. Poseł PO Grzegorz Furgo udostępnił na swoim Twitterze rachunek, który otrzymał na jednej z duńskich stacji benzynowych. Po przeliczeniu wyszło, że za litr diesla zapłacił 4,86 zł. Różnica teoretycznie niewielka, ale jeśli weźmiemy pod uwagę, że statystyczny Duńczyk zarabia sześć razy więcej niż Polak, to zmienia to nieco perspektywę…

Wysokie ceny paliw w Polsce są tematem nie nowym, tajemnicą poliszynela jest fakt, że główną ich składową są podatki. Niestety kolejne rządy, mimo obietnic (m.in. Jarosława Kaczyńskiego, który krytykował wysokie obciążenia podatkowe paliw za czasów PO, by potem za rządów PiS forsować dodatkowe opłaty), nie robią nic by obniżyć koszty paliwa. Jedynym ugrupowaniem, które konsekwentnie wskazuje na realne przyczyny wysokich cen i sposób ich obniżenia jest Wolność Janusza Korwin-Mikkego. To właśnie ta partia przedstawiła dokładne wyliczenia, zgodnie z którymi podatki stanowią aż 55% ceny paliwa (według danych z 2018 roku, teraz będzie jeszcze gorzej). Jeśli wprowadzilibyśmy w życie postulowaną od wielu lat propozycję JKM, by radykalnie obniżyć daniny publiczne, którymi obciążone jest paliwo, to według stanu na maj 2018 roku cena paliwa wyniosłaby jedyne 2,60 zł za litr!

Niestety od lat rządzą nami politycy, którzy najwyraźniej nienawidzą kierowców i traktują ich jak dojne krowy, którymi można podreperować dziurawy budżet.

Źródła: fakt.pl. se.pl. dziennik.pl