Co jeśli USA dokonają inwazji na Wenezuelę? Korwin-Mikke przedstawia jasny scenariusz

Janusz Korwin-Mikke. / foto: PAP/Radek Pietruszka
Janusz Korwin-Mikke. / foto: PAP/Radek Pietruszka

W Wenezueli od wczoraj najpewniej do tej pory trwa bunt. W miastach całego kraju ludzie demonstrują żądając usunięcia ze stanowiska prezydenta Nicolasa Maduro i ustanowienia Juana Guaido na tymczasowego prezydenta.

W kraju trwają starcia z uzbrojoną policją. Trwa chaos informacyjny, wiadomo jednak, że jest już wiele ofiar śmiertelnych i co najmniej setki rannych.

Minister obrony tego kraju Vladimir Padrino ogłosił, że wojsko pozostaje lojalne wobec legalnego prezydenta. Nie wiadomo jednak, czy jest to faktycznie stanowisko wojska czy wyłącznie propagandowe ogłoszenie ministra.

Pojawiły się spekulacje, że prezydent USA Donald Trump, który uznał samozwańca za przedstawiciela państwa wenezuelskiego dokona interwencji zbrojnej w tym kraju.

W reakcji na to Putin miałby rozpętać wojnę. Niedawno bowiem Rosja ustaliła bardzo korzystne, długofalowe umowy dotyczące złóż surowców naturalnych w Wenezueli, których na terytorium znędzniałego państwa nie brakuje.

Prezes partii Wolność Janusz Korwin-Mikke nie wyklucza interwencji Amerykanów w Wenezueli, jednak uważa, że reakcja Putina będzie zgoła inna w takim przypadku.

Kreml ostrzegł USA, że „interwencja wojskowa w Wenezueli byłaby katastrofą, która zniszczyłaby podstawy modelu rozwoju w Ameryce Łacińskiej”, a Rosja jest „za przestrzeganiem zasad suwerenności i nie-interwencji”. Innymi słowy: palcem nie kiwnie. Co najwyżej przyłączy Białoruś – napisał na Twitterze Korwin-Mikke.

Źródła: twitter.com/nczas.com

Comments are closed.