„Kto osiąga dochód, ten podlega karze grzywny”. Im więcej i lepiej pracujesz tym większą grzywnę musisz zapłacić państwu!

Pieniądze - zdjęcie ilustracyjne. / fot. PAP/Marcin Bielecki
Pieniądze - zdjęcie ilustracyjne. / fot. PAP/Marcin Bielecki

Każdy uczciwie zarabiający Polak musi płacić państwu grzywnę za swoją pracę. Tą grzywną jest podatek dochodowy, którego płaci się więcej, im więcej się pracuje. Gdy doda się do niego inne podatki, daniny i opłaty okaże się, że ponad połowę zarobionej kwoty zabiera państwo. Tymczasem przedstawiciele władzy zarabiają często ogromne kwoty finansowane oczywiście z naszych podatków.

Jak mawiał Benjamin Franklin na tym świecie pewne są tylko śmierć i podatki. Konieczność zapłaty każdej daniny na rzecz państwa jest bolesna, ale nie każda jest tak niesprawiedliwa jak konieczność opłacenia podatku dochodowego.

Podatku, który opodatkowuje nie bogactwo, a pracę. Jego przedmiotem nie są bowiem zgromadzone pod ziemią skarby, a owoce ciężkiej pracy, którą wszyscy wykonują dla siebie, swojej rodziny, a często jak w przypadku nauczycieli, pielęgniarek czy policjantów, dla całego społeczeństwa. Tymczasem ciężko zarobione pieniądze są opodatkowywane, co zniechęca i demotywuje do uczciwej pracy.

Jak zauważają eksperci z Warsaw Enterprise Institute podatek dochodowy nie ma ekonomicznego sensu i jedynie tworzy patologie. To instrument wywoływania konfliktu społecznego, a także uzasadnienie do inwigilacji podatników. Jest też czynnik czysto ekonomiczny – pobór podatku dochodowego od emerytur, rent, pensji pielęgniarek, lekarzy, nauczycieli, czy członków administracji państwowej jest kompletnym bezsensem, gdyż generuje zatrudnienie tysiące urzędników do pobierania podatku od podatku!

Zdecydowanym zwolennikiem likwidacji podatku dochodowego jest także Prezes partii KORWiN Janusz Korwin-Mikke. Jego zdaniem podatek dochodowy należy zlikwidować, ponieważ nie można karać człowieka za pracę, a im kto więcej pracuje tym większą grzywnę płaci państwu.

Podatek dochodowy jest w jego rozumieniu równoznaczny z „niepisanym paragrafem w Kodeksie karnym” w brzmieniu: „kto osiąga dochód, ten podlega karze grzywny”. Prezes partii KORWiN, która zawarła ostatnio koalicję wyborczą z Ruchem Narodowym, podkreśla, że to „nie bogaty płaci, tylko ten który chce stać się bogaty – ten płaci podatek dochodowy”.

Zdaniem Korwin-Mikkego likwidacja podatku dochodowego to jedyna metoda na szybkie podniesienie płac pracowników. Jak słusznie przypomniał bowiem Wiceprezes partii KORWiN Jakub Kulesza: „Jeśli zarabiamy 2400 zł na rękę, to tak naprawdę zarabiamy 4000 zł, ale 1600 zł zabiera nam państwo!”. Doliczając do tego inne opłaty i daniny, okaże się, że ponad połowę zarobionych pieniędzy oddajemy państwu w podatkach.

Tymczasem z naszych ciężko zarobionych pieniędzy olbrzymie wynagrodzenia otrzymują przedstawiciele władzy. Ostatnio głośno zrobiło się przede wszystkim o zatrudnionych w NBP dwórkach Prezesa Glapińskiego, z których jedna miała zarabiać nawet 77 tys. zł. miesięcznie, mimo braku odpowiednich kompetencji. No, ale cóż! Stać nas na to! W końcu ciężko pracujemy i płacimy podatki dochodowe na nasz miłościwie opodatkowujący nas rząd…

Źródło: money.pl, rp.pl

Comments are closed.