
Marszałek województwa łódzkiego unieważnił kobiecie prawo jazdy. Powód? Egzaminatorowi się nie chciało się pracować, więc skrócił egzamin z 40 minut do 24. W sprawę zaangażowanych oprócz niej jest co najmniej siedem instytucji.
Paulina Rybicka zdała egzamin na prawo jazdy w sierpniu 2018 roku. Cieszyła się nim zaledwie 3 miesiące, bo już w listopadzie decyzja marszałka województwa łódzkiego unieważniono je. Teraz łodzianka skarży do sądu urząd marszałkowski i Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego (WORD).
Jej prawo jazdy unieważniono po tym jak związkowcy Solidarności WORD złożyli donos do marszałka. Gorliwi związkowcy odkryli, że egzamin trwał 24 minuty zamiast przepisowych 40. Wyjątkowo dopuszcza się 25 minut egzaminu, ale tylko wtedy gdy zdający w tym czasie zaliczy wszystkie przewidziane manewry.
Egzaminatorowi najwyraźniej nie chciało się zbyt długo z panią Pauliną jeździć. Po 24 minutach oświadczył jej, że zdała egzamin i wystawił odpowiednie oceny. Po donosie wydział infrastruktury urzędu marszałkowskiego przejrzał cały zapis z przebiegu egzaminu. Okazało się jednak, że nie wykonała 4 zadań. Egzaminator zwyczajnie ich nie wymagał.
– Nie jest moją winą, że egzaminator jest niedouczony – mówi Paulina Rybicka w rozmowie z „Gazetą Pomorską”.
Pani Paulina odwołała się od decyzji marszałka do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, ale ten uznał, że marszałek zasadnie unieważnił jej prawo jazdy.
Kobieta kwestionuje całą procedurę i zasadnie pyta, czy w takim razie zweryfikowane będą wszystkie sprawdziany, które przeprowadził ten egzaminator.
W całą sprawę jednego prawo jazdy zaangażowane jest więc siedem instytucji: WORD, związkowcy Solidarności, Samorządowe Kolegium Odwoławcze, marszałkowski wydział infrastruktury, marszałek województwa i sądy. 7 instytucji, ale tylko pod warunkiem, że przed sądem sprawa zakończy się w pierwszej instancji.
Źródło: Gazeta Pomorska