
Dyrektor Muzeum KL Ravensbrück oświadczyła w rozmowie z dziennikiem Frankfurter Allgemeine Zeitung, że Narodowe Siły Zbrojne były ,,antysemicką prawicową organizacją”, która ,,częściowo walczyła po stronie Niemców” a Polacy usiłują „zdominować” obchody wspomnieniowe.
Insa Eschebach ma najwyraźniej poważny problem z Polakami. Dyrektor obozu KL Ravensbrück skarżyła się w rozmowie z dziennikiem 'Frankfurter Allgemeine Zeitung’ na obecność polskich flag czy transparenty 'German Death Camps’.
Mieli flagi, mikrofon i stwarzali wrażenie, jakby była to polska uroczystość – wymieniała. Na jej słowa zareagował Cezary Gmyz.
Owszem Polacy dominowali na uroczystościach w Ravensbrück, może dlatego, że gościem honorowym tych obchodów była pierwsza dama Agata Kornhauser-Duda, o czym o pani dyrektor zapomniała wspomnieć – napisał na Twitterze.
Obecnie zaobserwować można wręcz agresywne postawy. W rocznicę wyzwolenia w ubiegłym roku kilku Polaków niosło transparenty z napisem ‘German Death Camps. Not Polish. Remeber’. – czytamy.
Pani dyrektor nie pamięta najwyraźniej, że głośna kampania „German Detah Camps” była odpowiedzią na kłamliwy i krzywdzący termin „polskie obozy śmierci”, którym tak chętnie operowała niemiecka prasa od lat 50 i które stanowiło świadomy element polityki historycznej Niemiec.
Eschebach, przekonywała, że uczestniczki ostatnich obchodów upamiętniających ofiary obozu skarżyły się na to, iż… po obozie biegają ,,polscy faszyści”. Dyrektor nie spodobały się też opaski Narodowych Sił Zbrojnych.
Kilku mężczyzn miało opaski z symbolem NSZ. To antysemicka prawicowa organizacja podziemna w Polsce, która w czasie II wojny światowej częściowo walczyła po stronie Niemców – mówi.
Tymczasem polska ambasada przypomniała, że wśród więźniarek Ravensbrück były kobiety z NSZ.
Przypomnijmy też, że Polki stanowiły najliczniejszą grupę więźniarek z krajów okupowanych przez Niemcy. Jeśli ktoś w tym miejscu zachowywał się niewłaściwie to niemieckie feministki i przedstawicielki środowisk LBTG, które w tym strasznym miejscu promowały aborcję – dodał Gmyz.
Przypomnijmy też, że Polki stanowiły najliczniejszą grupę więźniarek z krajów okupowanych przez Niemcy. Jeśli ktoś w tym miejscu zachowywał się niewłaściwie to niemieckie feministki i przedstawicielki środowisk LBTG, które w tym strasznym miejscu promowały aborcję
— Cezary „Trotyl” Gmyz (@cezarygmyz) January 26, 2019
Korespondent TVP w Niemczech zwrócił uwagę również, na to że to właśnie Polski stanowiły najliczniejszą grupę więźniarek obozu.
źródło:dw.com, dziennik.pl, Twitter.com