Czy w Polsce będzie można w końcu legalnie wypić piwo pod chmurką? Młody polityk zapowiada zmiany w ustawie…

Do marca 2018 r. publiczne picie alkoholu było zabronione na ulicach, placach i parkach, ale poza tym miejscami zakaz nie obowiązywał, dzięki czemu można było pić np. nad brzegiem rzeki lub w lesie. Po zmianie ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi nie wolno pić nawet tam. Lokalne samorządy mają prawo wyznaczyć strefy, w których zakaz nie będzie obowiązywać, ale robią to bardzo niechętnie.

Jeszcze niedawno publiczne picie alkoholu było zabronione na ulicach, placach i parkach, a poza tym miejscami zakaz nie obowiązywał. Można było pić np. nad brzegiem rzeki lub w lesie. Po marcowej zmianie przepisów nie wolno pić nawet tam, ale lokalne samorządy mają prawo wyznaczyć strefy, w których zakaz nie będzie obowiązywać. Robią to jednak bardzo niechętnie. W Warszawie wydzielono tylko jedno takie miejsce, a w Trójmieście żadnego.

W stolicy radni zdecydowali, że legalnie będzie można spożywać alkohol jedynie na tzw. bulwarach wiślanych po lewej stronie Wisły. Jednak już picie napojów procentowych po prawej stronie Wisły, czyli na tzw. plaży będzie już nielegalne, chociaż dotychczas Warszawiacy chętnie w tym miejscu spożywali alkohol przy wspólnym grillowaniu. W Trójmieście nie ma z kolei żadnego takiego miejsca. Jak podkreśla Anna Dyksińska z sopockiego magistratu „zakaz spożywania alkoholu obowiązuje we wszystkich miejscach publicznych. Wyjątkiem są tu jedynie miejsca przeznaczone do ich spożycia na miejscu, czyli lokale i ogródki gastronomiczne”.

Warto podkreślić, że zgodnie z rozporządzeniem Prezesa Rady Ministrów z dnia 24 listopada 2003 r. w sprawie wysokości grzywien nakładanych w drodze mandatów karnych za wybrane rodzaje wykroczeń za to wykroczenie grozi grzywna w wysokości 100 zł. A przecież jak podkreśla wielu młodych ludzi wydzielona strefa może się cieszyć szczególnym powodzeniem – szczególnie w wakacje, gdy w okresie wypoczynkowym ludzie chcą wyjść i przy grillu napić się lampki wina, czy małego piwa z przyjaciółmi. W tej chwili nadal jest to niemożliwe i grozi za to kara.

Zmianę prawa w tym zakresie od dawna postuluje poseł partii KORWiN Jakub Kulesza. Jego zdaniem „to absurd, że o tym gdzie można napić się piwa decyduje ustawodawca, a nie właściciel terenu” i „należy szybko dostosować te przepisy na standardów zachodnich”. Jako kandydat na prezydenta Lublina w wyborach samorządowych w 2018 r. poseł partii KORWiN proponował by o tym, gdzie taka strefa będzie, zdecydowali mieszkańcy poprzez konsultacje społeczne także drogą internetową. Zdaniem Kuleszy to właśnie mieszkańcy powinni się wypowiedzieć i wskazać miejsce, w którym chcieliby legalnie spożywać pod chmurką np. piwo.

Poseł partii KORWiN, która weszła niedawno w koalicję z Ruchem Narodowym podkreśla, że w Europie polityka alkoholowa dzieli się na dwie kategorie: restrykcyjną i liberalną. Restrykcyjna prowadzona jest w Rosji, Szwecji, krajach postsowieckich oraz w Polsce. Ta polityka się nie sprawdza, bo w Szwecji i Rosji są ogromne problemy z alkoholizmem. Odmienna polityka prowadzona jest w krajach zachodnich, takich jak Dania, Niemcy, Szwajcaria, Liechtenstein czy Francja. Tam problemu z alkoholizmem nie ma, natomiast w miejscach publicznych alkohol nisko-procentowy w różnych wariantach spożywać można. Kulesza chce, żeby Polska podążyła za przykładem krajów zachodnich i zliberalizowała swoje podejście do tzw. piwa pod chmurką.

Źródło: se.pl, trojmiasto.pl, dziennikwschodni.pl, warszawa.naszemiasto.pl

Comments are closed.