
Daniel Ł. został skazany przez sąd na 25 lat więzienia. W wyjątkowo brutalny sposób zamordował swoją narzeczoną, Dorotę Canert, która spodziewała się dziecka. Sąsiedzi mówili, że myśleli, że Ł. rąbie siekierą drewno.
Para mieszkała w Ozorkowie koło Łodzi i spodziewała się dziecka. Nie wiadomo, dlaczego doszło do tragedii. Oskarżony 41-letni Daniel Ł. nie przyznawał się do winy. Zeznania świadków i zgromadzone na miejscu zbrodni dowody jednoznacznie świadczyły jednak przeciwko niemu.
Pierwotnie został oskarżony o pobicie ze skutkiem śmiertelnym. W trakcie procesu sąd zmienił kwalifikację prawną na zabójstwo z zamiarem ewentualnym.
Dorota Canert była niesamowicie skatowana. Miała liczne obrażenia głowy, złamane żebra, pęknięte jelita i wątrobę. Sąsiedzi, którzy zeznawali w sądzie w charakterze świadków mówili, że dźwięki dochodzące z mieszkania przypominały rąbanie drzewa.
– Sąd nie twierdzi, że oskarżony chciał zabić, ale z pewnością się na to godził zadając tak liczne i mocne ciosy. Stąd kara 25 lat więzienia. Gdyby sąd miał ewidentne dowody, że skazany chciał zamordować, usłyszałby wyrok dożywocia – powiedział sędzia Jarosław Leszczyński.
– On zadał jej śmierć i mnóstwo bólu – płakała po ogłoszeniu wyroku matka zabitej, pani Helena.
Źródło: se.pl