„To nie mogło się udać” uczestniczka show TVN zdradza kulisy związku z programu

Para z "Ślub od pierwszego wejrzenia" fot. screen youtube.com/tvn

Telewizyjne show nie zawsze wiąże się z prawdziwymi emocjami. Najlepiej przekonali się o tym uczestnicy programu „Ślub od pierwszego wejrzenia”. Od momentu zakończenia emisji nieustannie się krytykując.

Para o którą chodzi to Martyna i Przemek. Połączeni ślubem cywilnym, bez wcześniejszej znajomości, mieli według psychologów stanowić świetną parę, jednak rzeczywistość okazała się kompletnie inna.

Już od pierwszego odcinka okazało się, że kobieta marzyła o przystojnym, pewnym siebie brunecie, a zmuszona była poślubić łysego 30-latka, który mieszkał w akademiku i raczej trudno byłoby stwierdzić, że jest poważnym mężczyzną.

Szczególnie widoczne było to w trakcie „wspólnych wyjść”, kiedy to Przemek np. ubierał się w strój różowego jednorożca, co miało jego zdaniem być zabawne, a skończyło się tylko żałosnym spojrzeniem małżonki.

W ostatnim odcinku para zdecydowała się na rozstanie, co praktycznie nikogo nie zdziwiło. Jednak dopiero po zakończeniu emisji okazało się, że kobieta ma dość dużą „zadrę w sercu”.

W jednym z wpisów internetowych odniosła się m.in. do „diety” stosowanej przez swojego byłego męża. Jej podstawą były bowiem zupki w proszku.

„Nie czepiam się tych proszków, niech je co chce. Tylko po prostu to nie jest w jego stylu. On potrafił mnie tylko oczerniać. Nigdy nie poczułam się przy nim jak kobieta” – napisała.

Jak widać, po raz kolejny potwierdza się fakt, że telewizyjne show, którego zadaniem jest „połączyć ludzi w parę” jest tylko i wyłącznie chwytem do wytwarzania emocji wśród widzów.

Źródło: WP.pl / wolnosc24.pl