„Ameryka nigdy nie będzie krajem socjalistycznym!” Burza oklasków dla Donalda Trumpa w Kongresie USA. PiSie, ucz się od największego sojusznika

Donald Trump. Foto: PAP/EPA
Donald Trump. Foto: PAP/EPA

„Dzisiaj odnawiamy nasze postanowienia, że Ameryka nigdy nie będzie krajem socjalistycznym” – powiedział prezydent USA Donald Trump w Kongresie, podczas wygłaszania dorocznego orędzia o stanie państwa.

Prezydent Donald Trump wygłosił we wtorek w Kongresie USA doroczne orędzie o stanie państwa. Jak podkreślił, porządek jego wystąpienia nie jest podyktowany logiką partyjną, ale interesami narodu. „Apeluję, byście wybrali wielkość Ameryki” – powiedział.

„Tutaj, w Stanach Zjednoczonych, jesteśmy niepokojeni nowymi wezwaniami, aby wprowadzić socjalizm w naszym kraju. Ameryka została zbudowana na fundamencie wolności i niepodległości, a nie na rządowym przymusie, dominacji i kontroli. Urodziliśmy się wolnymi i wolnymi pozostaniemy” – powiedział Trump przy burzy oklasków.

Wbrew zapowiedziom i oczekiwaniom mediów wystąpienie Donalda Trumpa nie było konfrontacyjne. Szef państwa apelował o jedność i solidarność, a także współpracę Partii Demokratycznej i Republikańskiej w obliczu wyzwań stojących przed Stanami Zjednoczonymi.

Przemowę przerywał krótkim przedstawieniem kolejnych gości, w śród których byli weterani II wojny światowej, żydowski więzień obozu koncentracyjnego w Dachau, kilkuletnia dziewczynka chora na raka i b. więźniowie skazani za przestępstwa narkotykowe, którzy przeszli udaną resocjalizację.

Trump wygłosił orędzie podczas połączonej sesji obu izb Kongresu w Waszyngtonie. Pierwotnie wystąpienie planowano na 29 stycznia, ale zostało ono przełożone w związku z shutdownem, czyli częściowym zawieszeniem pracy rządu federalnego.

„W XX wieku Ameryka ocaliła wolność, przemieniła naukę, wyznaczyła standardy określające poziom życia klasy średniej jako wzorzec do naśladowania przez cały świat” – powiedział, zwracając się do połączonych izb Kongresu USA.

Przypomniał, że w 2019 r. przypada 75-letnia rocznicy wydarzenia, które generał Dwight D. Eisenhower określił jako „krucjatę w Europie”. 50 tys. amerykańskich żołnierzy walczyło o wyzwolenie Europy, by „uratować cywilizację” – powiedział. Zwrócił się do trzech weteranów II wojny światowej, obecnych w Kongresie, by wyrazić wdzięczność za ich odwagę i waleczność.

Na świecie nie ma dziś nikogo, kto mógłby rzucić nam wyzwanie i z nami rywalizować. „Teraz musimy zrobić następny śmiały i zdecydowany krok, który zainicjuje następny rozdział +Wielkiej Amerykańskiej przygody+. Musimy wypracować standardy życia godne XXI stulecia” – oświadczył Donald Trump.

„Chcę, by do naszego kraju przybywali migranci w jak największej ilości, ale muszą tu przyjeżdżać legalnie” – powiedział prezydent Trump w pierwszej, dłuższej części orędzia, która była poświęcona migracji i murowi na granicy z Meksykiem. Zaapelował do przedstawicieli obu partii, by wznieśli się ponad podziały i bronili południowej granicy USA, która „stała się b. niebezpieczna”.

W ocenie Trumpa południowa granica jest dziś źródłem największych zagrożeń dla bezpieczeństwa kraju. Właśnie stamtąd – jak podkreślił – płynie nielegalny przerzut narkotyków, który powoduje śmierć tysięcy Amerykanów i przenika zorganizowana przestępczość. Nielegalna imigracja wiąże się też ze wzrostem przemocy wobec kobiet i dzieci, a także wykorzystywaniem seksualnym nieletnich i gwałceniem kobiet – dodał.

„Naszym moralnym obowiązkiem jest stworzenie systemu migracyjnego, których będzie chronił życie i miejsca pracy naszych obywateli” – powiedział prezydent Trump.

W jego ocenie problem zagrożeń wynikających z nielegalnej imigracji nie jest właściwie rozumiany przez amerykańską klasę polityczną, a zwłaszcza – przez jego oponentów. „Przymykanie oczu na problemy wynikające z nielegalnej imigracji nie ma nic wspólnego ze współczuciem, jak głoszą, ale jest okrucieństwem” – wskazał Trump.

Zauważył, że sprawa imigracji i muru na granicy z Meksykiem stanowi dobitny przykład przepaści oddzielającej amerykańską klasę polityczną od klasy pracującej.

„Żyjący w dobrobycie politycy i różni filantropi naciskają, by otworzyć granice, podczas gdy sami wiodą spokojne życie w swych posiadłościach odgrodzonych murami i bramami pilnowanymi przez strażników” – powiedział Trump.

Wezwał członków Izby Reprezentantów i senatorów, by porzucili partykularyzm i spojrzeli na problem muru na granicy z Meksykiem w szerszej perspektywie. Mur ten nie będzie betonową zaporą, ale zaawansowaną technologicznie, inteligentną, ażurową strukturą z metalu, która z wielką precyzją pozwoli eliminować patologie napływające do Stanów Zjednoczonych „wraz z karawanami imigrantów” – oświadczył.

„Będę mieć ten mur” – oświadczył Trump podsumowując tę część wystąpienia, jednocześnie apelując o poparcie ze strony Kongresu. Wyraził nadzieję, że w najbliższym czasie kongresmeni pokonają podziały i pokażą światu, że interesy bezpieczeństwa obywateli są dla nich najważniejsze.

Sprawę budowy muru prezydent Trump powiązał w swym wystąpieniu z odświeżeniem i unowocześnieniem ram legislacyjnych polityki migracyjnej państwa.

W mniejszym stopniu koncentrował się na swym niespełnionym żądaniu przeznaczenia 5,7 mld dolarów USA w prowizorium budżetowym, na co nie przystała Izba Reprezentantów, w której większość mają Demokraci. Odrzucenie tego żądania spowodowało częściowe zawieszenie prac rządu tzw. shutdown, trwające ponad miesiąc.

W części dotyczącej polityki wewnętrznej Trump obiecał uruchomienie programu walki z AIDS, który pozwoli całkowicie wyeliminować tę chorobę, uruchomienie specjalnej ochrony medycznej dla dzieci chorujących na raka i zmianę legislacji dot. tzw. późnej aborcji ze względów społecznych, która miałaby być – w jego intencji – objęta całkowitym zakazem.

Prezydent Trump potwierdził w części poświęconej sprawom zagranicznym, że jego spotkanie z przywódcą Korei Płn. odbędzie się 27-28 lutego w Wietnamie. Ujawnił też, że trwają rozmowy z talibami, które być może pozwolą na ograniczenie obecności USA w Afganistanie,

Przemawiając do przedstawicieli obu izb amerykańskiego Kongresu, prezydent Donald Trump podkreślił, że w przeciwieństwie do swych poprzedników nie ogranicza się do deklaracji, lecz koncentruje na działaniu, a jego podejście do spraw międzynarodowych cechuje realizm. Jako przykład podał decyzję o uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela.

Pochwalił się też, że dzięki jego wysiłkom „udało się uniknąć dużej wojny z Koreą Płn.”. Swoje kontakty z przywódcą KRLD określił jako bardzo dobre. Zarazem zasygnalizował, że rokowania są w stadium początkowym. „Przed nami jeszcze dużo pracy” – wskazał.

Kierunek transformacji politycznej i gospodarczej, jaki wybrał dla siebie Wietnam mógłby być wzorem do naśladowania dla komunistycznej Korei Płn. – zasugerował.

W swym wystąpieniu w Kongresie Trump poświęcił również uwagę sytuacji w Syrii oraz w Afganistanie.

Dotychczasowe rozmowy z talibami oraz innymi afgańskimi siłami politycznymi określił jako konstruktywne. Jeśli udałoby się osiągnąć postęp w tych rozmowach, możliwe będzie dalsze ograniczenie obecności wojskowej w Afganistanie i skoncentrowanie się na zwalczeniu terroryzmu – podkreślił. „Nie wiemy, czy uda się osiągnąć porozumienie, ale wiemy, że po dwóch dekadach wojny, nadeszła już pora by przynajmniej spróbować postarać się o pokój”.

Również w przypadku Syrii możliwy będzie powrót dzielnych żołnierzy amerykańskich do domu – oznajmił Trump. „W chwili obecnej zajmujemy się z sojusznikami walką z niedobitkami Państwa Islamskiej” – powiedział. Przypomniał, że gdy obejmował urząd prezydenta Państwo Islamskie kontrolowało terytorium o powierzchni 5 tys. km kw. „Do chwili obecnej udało się oswobodzić prawie cały ten obszar” – podkreślił z dumą.

„Nie będziemy nikogo przepraszać za to, że dbamy o własne interesy” – powiedział Trump. Słowa te odniósł m.in. do wycofania się przez USA z układu INF.

„Nie mieliśmy wyboru” – podkreślił. Podczas gdy my realizowaliśmy założenia podpisanego w 1987 r. układu o całkowitej likwidacji pocisków rakietowych pośredniego zasięgu (INF), to Rosja nieustannie, świadomie łamała jego postanowienia.

Trump nie wykluczył, że możliwe jest zawarcie jakiegoś nowego układu, a nawet rozszerzenie formatu rozmów – o Chiny.

Waszyngton oficjalnie poinformował Moskwę 2 lutego o zawieszeniu przestrzegania układu o całkowitej likwidacji pocisków rakietowych pośredniego i średniego zasięgu (INF) i rozpoczęciu procedury wycofania się z tego traktatu – przypominają agencje.

W części poświęconej polityce zagranicznej prezydent Donald Trump mówił również o uznaniu Juana Guaido za tymczasowego prezydenta Wenezueli i przynoszących coraz lepsze rezultaty rozmowach handlowych z Chinami. Nadrzędnym celem jest w tym wypadku ochrona klasy pracującej USA oraz amerykańskiej przedsiębiorczości – podkreślił.

Prezydent w mocnych słowach potępił antysemityzm, „gdziekolwiek na świecie obserwujemy dziś jego przejawy”.

„Wspólnie możemy przełamać trwający od wielu dziesięcioleci klincz podziałów partyjnych. Możemy przerzucić mosty nad dawnymi podziałami, zaleczyć dawne rany, zbudować nowe koalicje, wypracować nowe rozwiązania i otworzyć przed Ameryka perspektywę wielkiej przyszłości. Decyzja należy do nas” – przekonywał we wtorek w Kongresie Donald Trump. (PAP)

20 KOMENTARZE

  1. Sojusznika? W czym? PiS jedynie podstawił USA nic niewarty, biedny i brudny tyłek a USA nawet nie chcą go za te ciężkie pieniądze, które PiS nam rabuje i im daje. USA nie są żadnym naszym sojusznikiem! Polska nie ma sojuszników. Jesteśmy całkiem sami, pozbawieni uzbrojenia dla armii, skłócenie ze wszystkimi sąsiadami, zadłużeni na kilka pokoleń wprzód i rabowani przez gangi debili, które co kilka lat możemy łaskawie wybrać.
    Zostaliśmy zredukowani do cwela, którego jedynym przejawem wolności jest możliwość wybrania sobie gwałciciela na najbliższy czas.
    Takich mamy polityków.

    • realnym wzorem dla prawdziwych władców usa są chiny – jedynowładztwo ubrane w takie lub smakie przebrania totalny nadzór i wychowanie nowego sterowalnego bezwolnego homunculusa

  2. i to jest wlasnie sztuka konstrukcji przemowy,ktorej polscy politycy nie posiadaja. Czasami, ktorys z nich cos madrego powie, by chwile potem, w nastepnej przemowie dal wciagnac sie na poziom swoich przeciwnikow aby sie z nimi klucic.

  3. „Dzisiaj odnawiamy nasze postanowienia, że Ameryka nigdy nie będzie krajem socjalistycznym” Tak? …a california to co? aktualnie to socjalistyczny stan trzeciego świata!

    • co zrobisz jak tam system republikański i poszczególne stany maja duża swobode?

    • Nie wiesz o czym mówisz. Stan California mógłby teoretycznie przeżyć secesję ze swoją prawie niezależną gospodarką i stanem posiadania. To jeden z najbogatszych stanów USA. Tylko dla maniaków socjalizm to okazyjny film o gejach nakręcony przez tamtejsze studio. Kalifornia jest w miarę obyczajowo liberalna, ale spróbuj być tam darmozjadem i pokaż innym ten wydumany socjalizm.

  4. Kapitalistycznym też jużcodcdawna nie jest. To taka mieszanka korporacjonizmu, faszyzmu i interwencjonizmu. Paskudna sprawa.

  5. +Wielka amerykańska przygoda+ ? Hahaha!!! Co za typ obleśny, papier toaletowy pejsatych odbytów.

    • Po poziomie wpisu widzę, żeś tak głupi, że pewnie nawet papieru toaletowego używać nie umiesz:)

  6. „Dzisiaj odnawiamy nasze postanowienia, że Ameryka nigdy nie będzie krajem socjalistycznym” – w (nie)zalezna.pl ten fragment został dyskretnie pominięty…

    • Bo u nich króluje nadal „sprawiedliwość społeczna” i „solidarność społecznej gospodarki rynkowej” itp. socjal-zabobony. Kościół, o czym powinni wiedzieć, jest przeciw socjalizmowi mimo różnym idiotom Ameryki Łacińskiej deklarującym, że Jezus był komunistą, wyraźnie potępia socjalizm i przychyla się ku pracowitości i kapitalizmowi.

  7. USA zadłużone bardziej niż 3RP
    Socjalistyczna Kalifornia, Michigan z Detroit, Flint lub New Jersey z Camden, Newark, Paterson
    czy Ohio z Cleveland, Cincinnati, Youngstown …
    Ale Trump i reszta wolą zajmować się Wenezuelą, Iranem
    ściąganiem pieniędzy za pomocą aktu 447

    • A Masachusetts? A Vermont? Ameryka jest lewacka od dawna. To stamtąd różne lewackie pomysły zaczęły zatruwać resztę świata. Choćby poprzez propagandę Hollywood.

    • Są zadłużeni, bo ich na to stać (mają wystarczające aktywa do obsługi kosztów długu). Kto jest bardziej bankrutem – facet, który ma 5 tys. złotych zarobku i ratę kreduytu 2 tys. miesięcznie, czy facet, który ma 50 tys. złotych zarobku, ratę kredytu 10 tys. i jeszcze dużo majątku w razie czego? Poza tym, dolar jest światową walutą, co jest drugim powodem, dlaczego scenariusz bankructwa USA nie jest realny.

  8. No w kontekście MURU, Trump dokonał majstersztyku.
    W dwóch zdaniach oczyścił siebie ze zobowiązań, a całe odium społeczne zrzucił na klasę polityczną.
    „O oderwaniu klasy politycznej od pracującej” chyba zasłyszał w Polsce (Polin) podczas wizyty, prawdopodobnie od Kukiza, bo to jego styl kompletnie. Miło widzieć, że kukizostwo sprawdza się w USA, szkoda, że w Polin antypolacy głosują na postubecję od 30 lat…
    Ale Trump w adresie do narodu – 5 z plusem.

  9. Nawet nie wiecie ilu paranoików opanowało twittera. Oskarżają prez. Trumpa o wszystko, łącznie o sprzedanie kraju Putinowi. Tymczasem to Putin bredził, że Ameryka potrzebuje pierestrojki, nie Trump. Biedne lemingi są takie paranoiczne i zagubione. Proponuję na youtube „the dumbest antiTrump protestors”.

  10. „„Ameryka nigdy nie będzie krajem socjalistycznym!””

    –bo JUŻ JEST… NARODOWO-KOMUNISTYCZNYM…. REŻIMEM judejskim (biblijnym)

  11. Ameryka jest interwencjonistycznym pierԁolnikiem jak większość krajów na świecie, ale socjalizmu jest tam mniej, niż w Polsce. W kraju nad Wisłą 50 proc. własności w gospodarce jest państwowa, ale biurokracja jest większa, niż za PRL-u. 1 mln. urzędników niczego nie produkuje oprócz papierków i w dodatku jeszcze przeszkadza ludziom pracującym w sektorze prywatnym. Jest jeszcze spora grupa ludzi która żyje z zasiłków – tak grupa akurat nie przeszkadza ludziom pracującym, ale żyje z pieniędzy tych ludzi.

  12. „Dzisiaj odnawiamy nasze postanowienia, że Ameryka nigdy nie będzie krajem socjalistycznym”

    ‚Przypomniał, że w 2019 r. przypada 75-letnia rocznicy wydarzenia, które generał Dwight D. Eisenhower określił jako „krucjatę w Europie”. 50 tys. amerykańskich żołnierzy walczyło o wyzwolenie Europy, by „uratować cywilizację” – powiedział.’

    Za prezydentury republikanina Eisenhowera najwyzsza stawka podatku dochodowego wynosila w USA… 91%. A bylo to w czasach tzw. ‚zlotej ery’ kapitalizmu. Gospodarka bardzo dobrze sie rozwijala, a z owocow wzrostu gospodarczego korzystalo cale spoleczenstwo, a nie tylko waska elita. Dzisiaj 1% Amerykanow ma w reku ok. 40% majatku. Reszta jest milczeniem.

Comments are closed.