Kolejna polska rodzina ucieka przed norweskim Barnevernet. Chcieli odebrać im małe dziecko, bo miało próchnicę. „Urząd gorszy od gestapo”

płaczące dziecko/Obrazek ilustracyjny. / Foto: pixabay
Płaczące dziecko/Obrazek ilustracyjny. / Foto: pixabay

Ucieczka rodziny przed Barnevernet, czyli urzędem mającym zajmować się „ochroną” dzieci, to w zasadzie codzienność dla rodzin mieszkających w Norwegii. Właśnie z powodu pomocy udzielanej takim rodzinom norweski rząd chciał usunięcia z placówki polskiego konsula, Sławomira Kowalskiego. Najczęściej scenariusz jest jednak podobny – szybka ewakuacja z kraju, gdyż inaczej dziecko zostałoby odebrane.

Historię kolejnej rodziny przedstawia rzeszowska Gazeta Wyborcza, która opowiada o małżeństwie Izy i Marka. Wyjechali oni do Norwegii w 2011 roku. Po blisko czterech latach wspólnego pożycia urodziło im się długo wyczekiwane dziecko, Patryk.

„W Norwegii zakochałam się, za to, że wszystko wydawało mi się takie poukładane, uporządkowane, no i nie ukrywajmy, tam się dobrze zarabia. Ale wyjechałam z poczuciem, że to najbardziej absurdalny kraj na ziemi” – powiada Iza, która nie ukrywa, że do czasu rodzinnej tragedii była zachwycona krajem do którego wyjechali.

Scenariusz w przypadku Barnevernet jest praktycznie zawsze taki sam. Rodzice posyłają dziecko do przedszkola bądź szkoły. Tam urzędnik ocenia, że czy mały obywatel jest dobrze traktowany przez rodziców. Wystarczy, że któregoś dnia synek bądź córka będą smutni, by urzędnicy nabrali podejrzeń i uruchomili procedurę odbierania dziecka rodzinie.

„Dla kogoś, kto tego nie przeżył, to jest trudne do uwierzenia, ale to się dzieje naprawdę, teraz, w Europie” – mówi Iza, która musiała uciekać z Norwegii pod osłoną nocy.

Okazało się bowiem, że 2,5 roczny chłopiec był bacznie obserwowany przez urzędników, którzy już planowali odebranie go rodzicom. Powodem był fakt, że w czasie badania lekarskiego na jego zębach wykryto początki próchnicy. To częsta przypadłość u małych dzieci, którą można szybko wyleczyć a która często mija sama gdy mleczne zęby zostaną zastąpione przez stałe. Dla urzędników Barnevernet był to jednak dowód, że dziecko jest „zaniedbane”.

Dosłownie w ostatniej chwili Iza i Marek postanowili ewakuować się z Norwegii. Gdyby nie to, syna zobaczyliby prawdopodobnie po raz ostatni.

„Przekroczyliśmy granicę w nocy. Następnego dnia wysłałam sms do przedszkola, że Patryka nie będzie. Norweska nauczycielka odpisała mi z prywatnego numeru, że rozumie i życzy powodzenia. Dopiero w Warszawie zobaczyłam, że na nogach mam dwie różne skarpetki” – wspomina kobieta.

Pomimo, iż Barnevernet od lat wywołuje ogromne, negatywne emocje to jednak rząd Norwegii niezmiennie twierdzi, że urząd powołany do ochrony praw dzieci działa poprawnie i jest jedną z najskuteczniejszych tego rodzaju instytucji.

Źródło: rzesow.wyborcza.pl / NCzas.com

41 KOMENTARZE

  1. Żeby było jasne, bo niektórzy mogą tego nie wiedzieć: odebrane tam dzieci trafiają ZAWSZE do adopcji dla homoseksualistów i lesbijek. Ale o tym nikt nie mówi.

    • Jest w Norwegii jeszcze inny aspekt. W Norwegii, przed niewieloma laty, wskutek małżeństw bliskich (krewnych) sobie osób następowała degeneracja genetyczna. Potrzebna była domieszka genów obcych ludzi i to jest teraz realizowane.

      • Do Elo
        W zamkniętej, mało liczebnej populacji znajduje się ograniczona pula genów. Niektóre z tych genów są odpowiedzialne niestety za jakieś choroby, np. hemofilię. Wiele z takich niekorzystnych genów ujawnia się w dziecku tylko wtedy, gdy posiada go zarówno ojciec jak i matka. Z tego powodu zabrania się kazirodztwa, czyli współżycia najbliżej spokrewnionych osób.

        Podobne do tego zjawisko, tak zwany chów wsobny występuje w przypadku wyżej wspomnianej zamkniętej liczebnie populacji, którą można traktować w przybliżeniu jako trochę większą rodzinę.
        Przykładem takiej populacji są grupy ludzi zamknięte terytorialnie: na wyspach, w trudno dostępnych rejonach typu Grenlandia czy też dżungla – tam z kolei z powodu trudnych warunków życia liczebność populacji jest siłą rzeczy ograniczona.

        Anegdota
        Opowiadał nam na studiach pewien profesor o swoim koledze – naukowcu, który miał wygłosić jakieś sympozjum na Grenlandii i został zaproszony na noc do jednej z eskimoskich rodzin. Jakie było jego zdumienie, gdy pan domu zapytał go wieczorem po kolacji: „Żona czy córka?”. „Ale że co?” – zdziwił się pesząc przy tym zacny naukowiec. „No wie pan, my tu mamy w wiosce chów wsobny i korzystamy zawsze z takiej okazji, gdy pojawia się tutaj obcy mężczyzna i może wzbogacić naszą populację o nowe geny”. Nasz skromny profesor nie chciał nam powiedzieć, czy jego kolega skorzystał z tej „niemoralnej propozycji”.

    • Kobra, nie uwierzysz, dopóki na swojej skórze nie odczujesz. Iza,matka dziecka, też była –jak to młode, głupie i postępackie– „zachwycona” Norwegią.

    • Jakiś czas temu oglądałem film dokumentalny o polskiej rodzinie , mieszkającą już wiele lat w Norwegii. Wynajmowali dom w małej miejscowości, zero jakiejkolwiek patologii, dobrze zintegrowani z sąsiadami. Problemy się zaczęły , gdy rodzina znacznie się powiększyła. Polacy ci to wielodzietna rodzina. Jedynym powodem ,coraz częstszych wizyt norweskich urzędników w ich domu ( na pozór miłych i uprzejmych), było to , że mieli dużo , chyba piątkę dzieci. Kontrole nie ustawały, zaczęły być stresujące dla domowników, przestali się czuć jak u siebie. Jednocześnie wiedzieli , że nie mogą takich wizyt zabronić , bo to może źle się skończyć. Koniec norweskiej historii, to przeprowadzka całej rodziny do Polski. Rodzice stwierdzili , że Barnevernet, szuka nawet błahego pretekstu do odebrania im dzieci i zagrożenie jest tak realne, że muszą zmienić kraj zamieszkania.

      • A najlepsze jest to ze znakomita wiekszosc Norwegow cieszy sie ze taki urzad dziala. Mowia wrecz ze lepiej zabrac niz ma sie cos stac.Tylko domysly,domniemania.
        Polecam zapoznac sie z dzialaniami Szwecji i Norwegii przed rokiem 1960.
        Jest tez wspaniala ksiazka Zaremby pt. Eugenika.

      • Mieszkam w Norwegii. Mam piątkę dzieci, w tym jeden syn po terapii antybiotykowej niestety ma straszne zęby. Jakoś nikt nas nie nachodzi, nie obserwuje, dzieci zabrać nie chce. Tylko wiesz… mówimy po norwesku, rozmawiam z nauczycielami, zgłaszam jak coś się dzieje. Dzieci maja regularne wizyty zarówno u lekarza jak i stomatologa, stosuje się do zaleceń itd. Dzieci nie bije, nie wstawiam zdjęć z suto zakrapianej libacji alkoholowej z dziećmi jako tło. Dzieci zadbane, czyste, radosne. Moze to dlatego nie jesteśmy „atrakcyjni” dla BV?

  2. uciekli tylko na podstawie domniemań, bo przecież nikt im dziecka nie chciał odebrać, czyli na sumieniu musieli mieć coś więcej, pewnie polska patola, zamiast na dentystę pieniądze wydawawali na wódę, dlatego byli pod nadzorem, zresztą wyborcza zawsze broni jakichś patoli

    • Ale ty głupi jesteś szczylu. A wiesz ile wóda kosztuje w Norwegii? Wątpię, smarku.

    • Ale w Norwegii jest darmowy dentysta dla dzieci wiec nie wiesz o czym mówisz.

    • koo sprawia ci przyjemnosc ze mozesz sobie pozucac gownem w swoich rodakow ? jestes niedorozwiniety czy chory psychicznie ?

  3. Od komuny trzeba trzymać się jak najdalej – ” lepszy na wolności kąsek byle jaki, aniżeli w niewoli przysmaki”.

    • BRAWO…. wszyscy powini powrocic na Ojczyzny lono” Glosujmy na NARODOWCOW

    • wracam do kraju, decyzje podjalem trzy tygodnie temu, rodzina juz w Polsce a ja za chwile do nich dotre

  4. Urząd

    Urząd A przerwał proceder zbrodniczy,
    Zwany niesłusznie dziecka wychowaniem.
    Na pobłażliwość w Norwegii nie liczy
    Ten, kto chrześcijańskim się oszałamianiem
    Para! I postępowi wbrew
    Wpaja swym dzieciom kolęd śpiew…

    Urząd B zabrał dwoje dzieci parze,
    Bo jedno z dzieci sińce dziwne miało.
    Nowa je para otrzymała w darze.
    Bez pociech dwoje Czechów wyjechało
    Z Wielkiej Brytanii więc do Czech.
    („Było nie leczyć dzieci, ech!…”)

    Urząd C doszedł do wniosku słusznego,
    Że jest rodzina dziecka nazbyt biedna.
    Czas na zabranie dziecka – kolejnego!
    W Polsce URZĘDU wszak nic nie przejedna:
    Kasę na dziecko państwo da
    W nowej rodzinie… Szafa gra!

    Jak widać, URZĄD w każdej demokracji
    Wykonał swoje zadanie wzorowo.
    Zarzut niedbalstwa nie ma zatem racji!
    No, a że czasem to bywa i owo…
    Krytyków niechaj pojmie chór:
    To WSZYSTKO …statystyczny wzór!

    Z Norwegii dziecko ukradli Polacy.
    „Odbili”, aby …znów kolędy śpiewać!
    Czesi natomiast, choć to nie łajdacy,
    W końcu na sądy zaczęli się gniewać:
    Bo nie pobili dzieci swych.
    (Sińce to efekt genów złych.)

    Czesi pięć lat już są bez dzieci pary,
    Ale powinni się jednak radować.
    Ich dzieci żyją… Są gorsze koszmary:
    Ktoś mógł ich dzieci w Polsce adoptować,
    Tak jak zarządził URZĄD C.
    (Ale gdzie jego wina, gdzie?!)

    Dziecko od biednej zabrane rodziny,
    Wspomogło państwo w zastępczej rodzinie.
    Jego adopcję nazwą „z prawa kpiny”.
    Bo w nowym domu po zgwałceniu zginie.
    Gdy się zaufa ludziom, ach!
    Praca w URZĘDZIE jest to strach…

  5. Biedni rodzice zapomnieli poinformować opinię publiczną, że nie widzą poroblemu palenia fajek przy maluchu, ojciec ßmierdzi notorycznie fajami. Mieszkałam w Norwegii, zawsze jest ten sam problem z niektórymi rodakami- tam rodzic nie jest właścicielem dziecka, nie ma pojęcia „władza rodzicielska”. Rodzice mają za to obowiązki względem dziecka, przede wszystkim muszà zrezygnować ze stylu życia przed dzieckiem. Muszà się z nim bawić, rozmawiać, nie pić przy nim alku, nigdy nie bić mamusi – to już za wiele niektórym Polakom. Znałam tam wielu rodaków, nikt jakoś nie miał problemów, zawsze tylko o bidakch pokrzywdzonych przez bezwzględnych urzędnikach czytam w polskich gazetach, gdzie nigdy dziennikarz nie wysyła zapytania o informację do Norwegii.

    • Jak lubić robić za niewolnika, to twoja sprawa. Dziwnym trafem, muslimom dzieci nie zabierają. I tam, jak w każdym totalnym państwie, właścicielami dzieci jest państwo.
      A z zapytaniem w Norwegii to mnie rozbawiłaś? Do niewolników pisać? Takich, którzy niewolę kochają? Szwecja i Norwegia-chore państwa Europy. I to takie, których wyleczyć się nie da. Dalej siedź sobie tam na socjalu,niewolniku

  6. Wystarczy zmienić wiarę szybciutko na muzułmańska i już będą bić pokłony w urzędzie i jeszcze oddadzą inne zabrane wcześniej dzieci od kogoś innego aby ich nie pozwać…

  7. Na pewno, gdyby Norwegom powiedzieć, że żyją w państwie faszystowskim (a działania tej instytucji noszą wszelkie znamiona instytucji państwa totalitarnego, faszystowskiego) bardzo by się obruszyli. Już Bravik pokazał, ze coś z tym najbogatszym społeczeństwem świata jest nie tak. Tak ich marksiści spreparowali, że nawet nie poczuli, kiedy ich dzieci przejęło państwo totalitarne. W ogóle z tym skandynawskim socjalizmem jest coś mocno nie w porządku. Gdyby nie „czarne kryminały” szwedzkich autorów nic nie wiedzielibyśmy o patologiach szwedzkiego systemu socjalnego. A to, że eugenika oprócz Niemiec, w Europie, przyjęła się własnie w Skandynawii, tez o czymś świadczy…Może protestantyzm plus socjalizm daje taki chory rezultat?

    • To co mówisz to prawda. Tyle, że chodzi o nazizm, a nie faszyzm.
      Faszyzm nigdy nie stosował eugeniki. Faszyzm jest tradycyjno – konserwatywny, chociaż czasami bardzo gwałtowny. Takie posTępackie nowinki faszystów nie interesują. „Nowa wspaniała rasa” (eugenika itp.) to nazistowski wymysł”.
      Wydaje się także, że słusznie kojarzysz tę patologię z protestantyzmem. Można przecież spojrzeć na protestantyzm jako na religijno – społeczny eksperyment. Jak zaczęli eksperymentować w XVI w. (reformacja) tak do dzisiaj nie przestali. Te eksperymenty stają sie coraz bardziej zbrodnicze.

  8. Przyjdzie czas, gdy Norwegia zostanie wyzwolona spod buta najeźdźców przez Polską Armię Królewską i Katolicką. Winni zbrodni przeciwko ludzkości zostaną surowo osądzeni, i nie będzie ‚przedawnienia’.

  9. Nie rozumiem w ogóle tej afery z Barnevernet. Instytucja działa od 1992 roku i wszyscy dobrze wiedzą w jakiej formie. Polacy, którzy pojechali do Norwegii w 2011 roku powinni wiedzieć gdzie się wybierają i na co się narażają w przypadku posiadania dziecka. To tak jakby biała kobieta, chrześcijanka beztrosko weszła do Wielkiego Meczetu w Mekce na golasa. Jak patrzy się na pieniążki, zamiast tego gdzie się przyjechało to potem są niespodzianki. To samo dotyczy reszty Polskich emigrantów, w tym z Niemiec gdzie funkcjonuje Jugendamt.

  10. Ja się może nie znam, ale w 2019 roku chyba nikt nie zmusza Polaków do jazdy do Norwegii.

  11. Pracowalam w bv. W zasadzie nadal tam pracuje. Piszecie bzdury i tyle. Straszac obywateli. Bylam na 50 spotlaniach i nigdy taka sytuacja jak opisana powyzej nie miala miejsca. Pokazujecie instytucje w zlym swietle a prawda jest ze to wiekszosc rodakow ma cos za skora! Owszem barnevern jest czasem madgorliwe ale xazwyczaj konczy sie na wywiadzie a nie na wyszarpywaniu dzieci.

    • co ty mie powiesz.. a ci wszyscy ludzie na ulicach , w internecie, w telewizji, wsrod moch znajomych takze to co ??? dla rodzica wystarczy tylko jeden procent prawdopodobienstwa ze taki koszmar moze sie zdarzyc, znam ich bo mieszkam tutaj dosc dlugo wiec nie wypowiadaj sie o straszeniu rodakow bo to NAPRAWDE zle wyglada, milej pracy zycze..

  12. Szmatlawy artykuł. Nie podaliscie w jaki sposób rodzice kapneli się że są na celowniku. Bo BV napewno im nie powiedziało. Śmierdzący artykuł.

Comments are closed.