Biedroń tego się nie spodziewał! W TVN24 został wypunktowany. Monika Olejnik nie miała dla niego litości [VIDEO]

Robert Biedroń oraz Monika Olejnik w
Robert Biedroń oraz Monika Olejnik w "Kropce nad i" TVN24. / foto: YouTube

Robert Biedroń, lider partii „Wiosna”, był gościem Moniki Olejnik w TVN24. Takiego ostrzału pytań i dociskania przy wymijających się nie spodziewał ze strony dziennikarki TVN24. Kluczowe postulaty ruchu Biedronia zostały zaskakująco celnie wypunktowane.

– Na czym polega Pana „europejskość”? Na konwencji nie mówił Pan nic o Europie? – pytała Olejnik. – Nasza konwencja to była jedna wielka Europa, zaczynając od „Ody do radości” przez wszystkie propozycje programowe – odpowiadał Biedroń. „Europejskości” w sensie współczesnego szaleństwa nie popieramy, ale uwaga Olejnik była słuszna w kontekście Biedronia, który promuje się na wielkiego europejczyka.

– A jak można renegocjować konkordat? – dopytywała dziennikarka TVN24. – Można – odpowiedział konkretnie Biedroń. – Ale jak? – nie ustępowała Olejnik. – Można, tylko trzeba usiąść do stołu z episkopatem – mówił polityk. – …z Watykanem – wtrąciła Olejnik.

Olejnik zapytała też Biedronia o jego postulat, aby po 30 dniach oczekiwania do lekarza specjalisty, NFZ płacił za lekarza prywatnego. – Jak pan chce to osiągnąć, ile to będzie kosztowało? – dopytywała dziennikarka.

Biedroń zaczął się jąkać, zadeklarował jednak że ma wszystko dokładnie wyliczone. Propozycja ta miałaby kosztować…35 miliardów złotych, czyli około 10 procent rocznego budżetu Polski, więcej niż np. program „500 plus”.

Biedroń uważa, że sfinansuje to likwidując finansowanie religii ze szkół i fundusz kościelny. Problem w tym, że mówimy tu o mikroskopijnych kwotach nieprzekraczających…200 milionów złotych. Coś tu się zatem nie spina.

Lider partii „Wiosna”, jak na socjalistę przystało, zaczął się tłumaczyć, iż…pieniądze nie są takie ważne, a ze względów ideologicznych sprawy te trzeba koniecznie załatwić w 2019 roku.

Olejnik dopytywała, czy Biedroń chce by Polacy płacili wyższą składkę zdrowotną, ten jednak zaprzeczył. – To z czego będą te pieniądze na specjalistę? Z opodatkowania tacy? – dopytywała ironizując. – Nie, spokojnie – odpowiedział Biedroń i wszyscy oglądający nie martwili się już skąd weźmie pieniądze…

Redaktor dopytywała również o pomysł minimalnej emerytury dla wszystkich. – Czyli ktoś nie będzie płacił na ZUS, jeszcze na tym zarobi, a na starość i tak dostanie emeryturę? – pytała Olejnik. Konkretnie Biedroń nie odpowiedział, wspomniał jedynie, że już dziś istnieje emerytura minimalna.

Dalej było naprawdę ciekawie, Olejnik pytała o postawienie Kaczyńskiego przed Trybunałem Stanu, co w świetle prawa jest niemożliwe. Wg Biedronia trzeba powołać specjalną komisję, która wymyśli jak to zrobić. – Będą łamać Konstytucję (członkowie komisji – red.), żeby rozliczyć Jarosława Kaczyńskiego za łamanie konstytucji – podsumowała Olejnik.

Dziennikarka zwracała też uwagę na pytania o finansowanie „Wiosny” Roberta Biedronia, który sam przyznał że wydał na konwencję ok. pół miliona, a także wsparcie finansowe ze strony Niemiec. Biedroń odpowiedział jedynie „nie” i uśmiechnął się.