Po wybudowaniu Nord Stream 2 Rosja może znowu zakręcić kurki z gazem. Taki scenariusz przewidują Ukraińcy

Budowa gazociągu Nord Stream 2. Foto: yt.com
Budowa gazociągu Nord Stream 2. Foto: yt.com

Przedłużające się negocjacje na temat tranzytu rosyjskiego gazu przez Ukrainę, wywołują obawy o to, że Moskwa może powtórzyć kryzys z 2009 r. i wstrzymać dostawy gazu. Taki scenariusz przedstawił szef ukraińskiego Naftohazu Andrij Kobolew.

Zdaniem Kobolewa uruchomienie Nord Stream 2 oraz Tureckiego Potoku wraz z odmową przesyłania rosyjskiego gazu ukraińskimi rurociągami może otworzyć Rosji drogę do otwartej agresji wobec Ukrainy. Naftohaz zapowiadał wcześniej, że jeśli po powstaniu gazociągu Nord Stream 2 Rosjanie przestaną transportować gaz przez Ukrainę, będzie domagał się od Gazpromu przed Trybunałem Arbitrażowym w Sztokholmie 12 mld euro odszkodowania za utracone wpływy z tranzytu.

21 stycznia w Brukseli odbyły się rozmowy w sprawie przesyłu rosyjskiego gazu przez Ukrainę po 2019 roku. Nie przyniosły one przełomu, jednak KE uspokajała, że nie spodziewa się problemów z rosyjskimi dostawami surowca przez Ukrainę.

Zgodnie z obecnym planem Nord Stream 2 ma być gotowy pod koniec 2019 roku i wtedy też Rosja zamierza ograniczyć przesyłanie gazu rurociągami biegnącymi przez terytorium Ukrainy. Budowie Nord Stream 2 sprzeciwiają się obok Ukrainy także Polska i kraje bałtyckie. Ten opór ma wsparcie USA.

Po drugiej stronie są jednak potężni partnerzy rosyjskiego Gazpromu, czyli pięć zachodnich firm energetycznych: austriacka OMV, niemieckie BASF-Wintershall i Uniper (wydzielona z E.On), francuska Engie i brytyjsko-holenderska Royal Dutch Shell.
Źródło: PAP