TYLKO U NAS. Kolejna napaść na działacza pro-life. „Ruszył w moim kierunku i taranując mnie, przewrócił na ziemię”

Zniszczony samochód fundacji pro-lfie - zdjęcie ilustracyjne. / foto: Stop Aborcji
Zniszczony samochód fundacji pro-lfie - zdjęcie ilustracyjne. / foto: Stop Aborcji

We wtorek 5 lutego miała miejsce kolejna napaść na wolontariusza Fundacji Pro – Prawo do Życia. Tym razem agresywny mężczyzna za cel obrał sobie naszego kolegę Adriana, który zajmuje się pokazywaniem prawdy o aborcji pod warszawskimi szpitalami.

Adrian tak relacjonuje zajście:

Przejeżdżałem samochodem z plakatami antyaborcyjnymi obok szpitala im. Orłowskiego. Kiedy byłem na wysokości przejścia dla pieszych, mężczyzna, który wcześniej pokazywał w moim kierunku obraźliwe gesty, podbiegł i zaczął szarpać za klamkę drzwi pasażera w czasie jazdy.

W tym momencie zwolniłem. Mężczyzna uderzył w lusterko boczne i je odgiął. Odsunął się od auta i wtedy ruszyłem. Zatrzymałem się kilkadziesiąt metrów dalej aby ustawić lusterko. Wtedy mężczyzna zdecydowanym krokiem podszedł do mnie i uderzył mnie w rękę wytrącając z niej aparat telefoniczny. Drugą ręką zrobił zamach, żeby mnie uderzyć (cofnął prawe ramię z zaciśniętą pięścią).

W tym momencie użyłem gazu łzawiącego, kierując strumień w kierunku twarzy napastnika. Po kilku sekundach mężczyzna ponownie ruszył w moim kierunku i taranując mnie, przewrócił na ziemię. Wtedy użyłem gazu po raz drugi. Gdy gaz zaczął działać, wezwałem Policję. Funkcjonariusze zjawili się po ok. 5 min. W czasie całego zajścia napastnik używał wulgarnych i obraźliwych słów pod moim adresem.

Takich przypadków jest o wiele więcej. Zwolennikom aborcji nie wystarczy niszczenie naszych plakatów, bilbordów i samochodów. Atakują też naszych kolegów. Nie damy się zastraszyć, nie poddajemy się w walce o życie bezbronnych! Pod warszawskimi szpitalami, w których zabija się dzieci, cały czas będzie można zobaczyć jak naprawdę wygląda aborcja: to brutalne morderstwo na małym człowieku!

nczas.com

22 KOMENTARZE

    • Na 2 tysiące złotych grzywny i zwrot kosztów sądowych skazano sześcioro działaczy „Fundacji Pro – prawo do życia”. Sąd ukarał ich za dwukrotne wywieszenie przed Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii w Opolu banerów z drastycznymi zdjęciami płodów
      Na 2 tysiące złotych grzywny i zwrot kosztów sądowych skazano sześcioro działaczy „Fundacji Pro – prawo do życia”. Sąd ukarał ich za dwukrotne wywieszenie przed Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii w Opolu banerów z drastycznymi zdjęciami płodów.
      Sędzia Zdzisław Niklasiński uzasadniając wyrok podkreślił, że banery były drastyczne i budziły zgorszenie. – Były ogólnodostępne dla nieograniczonej liczby ludzi, w tym małych dzieci. Ich wywieszenie było naruszeniem ogólnoprzyjętych norm etycznych i estetycznych.”
      Brawo !!

      • każdy czyn zostanie surowo osądzony. Niech się nie łudzą ci, co się chowają za śmiesznymi średniowiecznymi łachami.

    • „Pod kościołem św. Stanisława Kostki na Żoliborzu w Warszawie. W parafii odbywały się rekolekcje dla najmłodszych. Byłam z dzieckiem na mszy. Kiedy wychodziliśmy z kościoła, mój sześcioletni syn zapytał, co to jest. Jestem katoliczką, wiem, co to prawo do życia, ale narażanie dzieci na tak drastyczne obrazy jest niedopuszczalne.”
      „Taki sam widok dwa dni wcześniej zobaczyły dzieci z przedszkola nr 412 na Ursynowie. Furgonetka z wizerunkami płodów we krwi stanęła na parkingu obok przedszkola.
      „Mój syn przez kilka dni miał koszmary” – napisała potem na Facebooku matka jednego z przedszkolaków.
      Martwe płody – to zdjęcia z oddziałów patologii ciąży, nie z klinik aborcyjnych. P r o f a n c j a !!!skąd oni mają te zdjęcia ? kto im je dał ?Na pewno nie rodzice !
      Wystarczy zrobić zdjęcie billboardu lub banneru i złożyć zawiadomienie w najbliższej jednostce policji, powołując się na paragrafy 51i 141 – podpowiada prawnik . – Jeśli przekazujemy pismo osobiście, weźmy ze sobą kopię i poprośmy o potwierdzenie na niej przyjęcia zawiadomienia. Policja najprawdopodobniej wezwie nas do złożenia zeznań. Być może funkcjonariusz zasugeruje, że sprawa zostanie umorzona. Nasze interwencje pokazują, że warto konsekwentnie naciskać. Nawet jeśli sąd pierwszej instancji nie dopatrzy się wykroczenia, można złożyć zażalenie i domagać się ponownego rozpatrzenia sprawy.

    • Tak. Decydujesz kiedy i dla kogo rozkładasz nogi. Każda decyzja implikuje konsekwencje.

      • Nogi rozkłada twoja samica misiu, my ludzie kochamy się i gie ci do naszych wyborów i konsekwencji .

        • Kilka miesięcy temu o billboardzie, który stał przy trasie z Krakowa do Zakopanego, napisał na Facebooku jezuita ks. Grzegorz Kramer. „Ja wiem, że organizatorzy mają swoje badania, które pokazują, że to metoda skuteczna. Skuteczna w szokowaniu. Jednak to mnie jako chrześcijanina, księdza, ba! człowieka nie przekonuje, że można coś takiego robić. Tak, wiem, za chwilę znów usłyszę, że tak naprawdę nie zależy mi na życiu, że bardziej troszczę się o morderców niż ofiary. Przyzwyczaiłem się do tych absurdalnych oskarżeń. Są po prostu niesprawiedliwe i niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. Ja wierzę w Życie, które zwyciężyło i zwycięża. Nie wierzę w śmierć i zło, które mają nakłonić do dobra i miłości”.

          • Sąd Rejonowy w Zakopanem ukarał działacza pro-life, który powiesił billboard na posesji przy wyjeździe z miasta. Skład orzekający uznał, że „doszło do zakłócenia spokoju i porządku publicznego” oraz do „zgorszenia”. Mężczyznę ukarał grzywną 3 tys. zł.

    • Niezupełnie @Syla.
      Ma*ica jako organ podejmowania decyzji? Do podejmowania decyzji potrzebny jest rozum.

      • Do tanga trzeba dwojga, wiec jeśli już to potrzebne są dwa rozumy Ixiński i konsekwencje ponosi dwoje.Ale ciebie znaleziono w kapuście,więc możesz o tym nie widzieć.
        Najwięcej o aborcji dyskutują faceci,którzy jakoś nie widzą swojego udziału i odpowiedzialności.

  1. Napaść napaścią, natomiast to co robią działacze pro life pokazując na ulicach plakaty z dziećmi zabitymi w wyniku aborcji to nie jest też właściwe działanie. Pomijając już, że zdjęcia są zmanipulowane (współczesne aborcje nie tak wyglądają), to, po pierwsze, są zbyt drastyczne do pokazywania publicznie, a po drugie, nikogo ze zwolenników aborcji nie przekonają, a wręcz przeciwnie, bo ludzie odrzucają tego typu drastyczne obrazy i myślą o ludziach je pokazujących, jak o wariatach. Szczytny cel, jakim jest walka z aborcją, nie usprawiedliwia zatem tych środków. Można z aborcją walczyć w inny sposób, pokazując np. świadectwa osób które miały być poddane aborcji, pokazywać zdjęcia dziecka rozwijającego się w łonie matki itp., a nie poszarpane zwłoki.

    • Ależ wyglądają. Łykasz bełkot o „farmakoaborcji”? Łykaj dalej, fraglesie.

  2. – Nie wyrażajmy zgody na umieszczanie takich treści. Nie powinno ich być zwłaszcza w okolicach szpitali, czyli placówek, gdzie pomocy szukają kobiety w ciąży zagrożonej, te, które doświadczyły poronienia, czy te, które mają prawo do legalnej i bezpiecznej aborcji. Rozstawianie makabrycznych plakatów nie jest żadną kampanią informacyjną. To próba brutalnego wpływania na cudze decyzje i terror – zaznacza Dorota Kawęcka, jedna z koordynatorek kampanii. Wystawianie na widok publiczny okrutnych zdjęć kwalifikuje się jako „wywołanie zgorszenia w miejscu publicznym, zakłócanie spokoju, porządku publicznego” lub umieszczanie „nieprzyzwoitego ogłoszenia, napisu lub rysunku”. Numer 51 paragraf 1 i numer 141 – to dwa artykuły z kodeksu wykroczeń, za które grozi grzywna, ograniczenie wolności, nawet areszt.”

  3. Ciekawy wyrok zapadł wcześniej w Kielcach. Zaczęło się od tego, że mężczyzna zerwał plakaty antyaborcyjnej wystawy na placu przed kościołem w śródmieściu. Mówił, że dziecko było przerażone widokiem płodów z urwanymi kończynami. Gdy nie udało mu się skontaktować z proboszczem, wszedł na ogólnodostępny plac kościoła, odciął plakaty i zawiózł na policję jako dowód popełnienia przestępstwa. Organizatorzy wystawy zgłosili przestępstwo. Kielczanin przyznał się do usunięcia plakatów, ale stwierdził, że nie złamał prawa.
    – Wystawa zawierała treści makabryczne. Czułem obrzydzenie. Znam dziecko, które ją widziało, i jeszcze niedawno było z tego powodu pod opieką psychologa.
    Sędzia Kamil Czyżewski, który rozpatrywał sprawę, orzekł, że mężczyzna jest niewinny.
    – Sąd nie wypowiada się co do tego, czy ta wystawa jest zgodna z prawem – mówił w uzasadnieniu. – Jeżeli ktoś chce taką wystawę organizować, ma do tego prawo, ale w terenie zamkniętym, tam, gdzie ktoś, kto nie ma ochoty oglądać takich widoków, nie ma obowiązku ich oglądać. Tymczasem przechodząc chodnikiem, choćby do sklepu czy przedszkola z dzieckiem, nie było możliwości, żeby z tą treścią się nie zapoznać. – Zachowanie obwinionego w tych konkretnych okolicznościach należy pochwalić. Nic nie zniszczył, nie ukradł, odstawił do komisariatu, wskazując na określoną sytuację, której był świadkiem z dzieckiem. Dziecko płakało na widok tych zdjęć. Zachowanie [podsądnego] nie było społecznie szkodliwe, ale społecznie pożądane. Aż dziw bierze, że tylko jemu jednemu przyszło do głowy, aby tak się zachować.

  4. Aborcja w Polsce zła, aborcja w Rosji dobra.
    Logika polskich prawiczków jest niesamowita.

    • Nie, to patriotyzm. Chodzi o to, że nie mamy nic przeciwko temu żeby ruscy się sami wykańczali.

  5. Po spsikaniu gazem trzeba bylo poskakac mu po łbie to uszlyby mu takie pomysly z glowy :)

Comments are closed.