
Jak w każdą sobotę „Żółte Kamizelki” będą protestować na ulicach francuskich miast. Jeden z liderów ujawnia, że razem z organizacjami paramilitarnymi gotowi są obalić prezydenta Macrona.
Do francuskich mediów przedostały się szokujące wypowiedzi jednego z przywódców „Żółtych Kamizelek”. Przy okazji wywiadu dla włoskiej telewizji BMMTV Christophe Chalençon ujawnił, że organizacje paramilitarne są gotowe obalić Macrona. Uwagi padły po wywiadzie i poza anteną, ale zostały nagrane i trafiły do mediów.
– Wiem, że ryzykuję dużo i w każdej chwili mogę zostać zastrzelony – powiedział Chalençon. – Ale pozostanę do końca ze swymi przekonaniami. Jeśli zarobię kulkę w głowę, to Macron skończy na gilotynie.
– Doszliśmy do takiego momentu konfrontacji, że jeśli mnie zabiją, to on też jest martwy, bo ludzie pójdą na Pałac Elizejski i rozwalą wszystko. Mamy wielu takich. Mamy paramilitarystów, którzy gotowi są zareagować, bo też chcą obalić rząd.
Christophe Chalençon przebywał we Włoszech gdzie spotkał się m.in przywódcą Ruchu Pięciu Gwiazd i wicepremierem Luigi Di Maio. Włoski polityk szybko odciął się od słów lidera „Żółtych Kamizelek”.
– Nie rozmawiamy z tymi, którzy mówią o zbrojnej rebelii, albo wojnie domowej – powiedział Di Maio mimo, iż wcześnie spotkał się z Chalençonem.
To spotkanie wywołało m.in duże napięcie dyplomatyczne pomiędzy Paryżem a Rzymem. Francja czasowo odwołała nawet swego ambasadora. Był to pierwszy taki gest od czasów II Wojny Światowej.
Na słowa lidera kamizelek zareagował też minister spraw wewnętrznych Francji Christophe Castaner publicznie pytając czy chodzi o „włoską komedie, czy o prywatne majaczenia”.
Sprawa jest jednak traktowana dość poważnie. Inny lider francuskiego ruchu Eric Drouet tłumaczył się na policji, po tym jak w grudniu w telewizji mówił, że protestujący gotowi są szturmować Pałac Elizejski.