Straszna prawda o Żydach! Kto tak naprawdę ich zapakował do pociągów wiozących do komór gazowych?

Likwidacja warszawskiego getta przez Niemców Fot.: domena publiczna

Straszna prawda o Żydach! Kto ich zapakował do pociągów wiozących do komór
gazowych? Sami się zapakowali. A wcześniej kolaborowali z Niemcami

Gdyby strona polska zaglądnęła do Archiwum Ringelbluma w Centralnej
Bibliotece Judaistycznej w Warszawie i przetłumaczyła by jedną teczkę:
„Rada Żydowska w Warszawie (1939-1943)” na języki hebrajski i angielski i
następnie opublikowała by to w tubach propagandowych NYT i innych, to
wszystkie organizacje żydowskie na świecie pozamykały by swoje dzioby raz
na zawsze.

W Centralnej Bibliotece Judaistycznej W Warszawie znajduje się Archiwum
Emanuela Ringelbluma – polskiego Żyda, który W warszawskim gettcie stworzył
tajną organizację Oneg Szabat dokumentującą tamtejsze życie codzienne w
latach 1939-1943. Jest tam szereg dokumentów, a w szczególności Archiwum
Ringelbluma – Rada Żydowska w Warszawie (1939 – 1943), gdzie na 858 kartach
opisane są m.in. działania tejże Rady (Judenrat), a także podległej jej
formacji Policji Żydowskiej (Jüdischer Ordnungsamt).
Z tejże dokumentacji wynika, że zarówno członkowie wspomnianej Rady a także
Policji Żydowskiej czynnie i przede wszystkim dobrowolnie zastępowali
niemieckich oprawców w unicestwianiu swoich bliźnich. Początkowo odbywało
się to za pomocą głodu, a następnie przy pomocy sprawnej organizacji przy
deportacji do obozów zagłady.
Kilka cytatów ze wstępu nt. tejże Rady z ARG (Archiwum Getta) mówi już samo
z siebie:
– „Mając świadomość powyższego, nie można zarzucać ARG stronniczości w
doborze dokumentów, choć należy pamiętać. że zbierane były przez zespół
zdecydowanie negatywnie oceniający Radę Żydowską. Ringelblum podsumowując
stan zbiorów gromadzonego pod swoim przewodnictwem archiwum, twierdził, że
zawierają bardzo mało dokumentów z Gminy, gdyż „była przesiąknięta odorem
gestapowskim” i współpracownicy ARG unikali kontaktu z nią. Trudno o
bardziej negatywną opinię.”
– „Ringelbum pisał: „Koła działaczy społecznych starały się trzymać z dala
od niej (Rady Żydowskiej), Nie uczestniczyły w jej pracy, starały się
unikać wszelkiej z nią współpracy „,Ringelblum tłumaczył, że aparat Rady
był zbyt zdemoralizowany i zbyt przeżarty korupcją, by można było to
zmienić”
– „Obraz instytucji wyłaniający się z tych dokumentów częściowo potwierdza
przekaz, jaki znamy z innych źródeł – relacji i pamiętników zewnętrznych
obserwatorów. Jest to wizerunek instytucji o nadmiernie rozrośniętym
aparacie urzędniczym, silnie zbiurokratyzowanej i niewolnej od urzędniczych
nadużyć. Opinia społeczna na temat warszawskiej RŻ była jak najgorsza.
Oburzały nie tylko urzędniczy styl sprawowania władzy, buta i biurokracja a
także nepotyzm i łapówkarstwo, ale przede wszystkim niesprawiedliwe
obciążanie podatkowymi zobowiązaniami najuboższych, przy jednoczesnym
chronieniu interesów zamożnych”
Należy przy tym dodać, że takie Judenraty były we wszystkich gettach na
terenach okupowanych przez Niemców, gdzie wszelkie polecenia i rozkazy
okupanta wypełniane były w 100 procentach. Dzięki temu sprawnemu aparatowi
mogło też dojść do takiej olbrzymiej zbrodni, którą przywódcy Rad
Żydowskich zgotowali swoim bliźnim.

Zeszłoroczny film „WHO WILL WRITE OUR HISTORY” na temat tego archiwum tak samo
opisuje oddziały „Judenpolizei” jako „Bloodhounds”. Pierwszy raz ktoś
odważył się na użycie takiego terminu odnośnie żydowskich oprawców z
warszawskiego getta.

Źródło: forum „Gazeta Wyborcza”

Comments are closed.