Syn polskich Żydów zaatakowany we Francji. Padł ofiarą arabskiego antysemityzmu? [VIDEO]

Foto: Twitter/Adam Gwiazda
Foto: Twitter/Adam Gwiazda
REKLAMA

W niedzielę 17 lutego minął dokładnie trzeci miesiąc protestów „żółtych kamizelek” we Francji. Końca nie widać, a każda sobota przynosi coś nowego. Niezmienne pozostają wieczorne burdy i walki z policją.

Znakiem wyróżniającym tej soboty był „akt antysemityzmu” wobec filozofa Alaina Finkielkrauta, zresztą syna polskich Żydów. Padł on ofiarą antysemickich wyzwisk podczas manifestacji „żółtych kamizelek”.

REKLAMA

W kontekście powszechnej histerii o wzroście antysemityzmu we Francji, świetny argument dla rządu. Atakującym mógł być jednak salafita, na co wskazywałaby jego broda. Sam filozof tez twierdzi, że nie był to typowy manifestant.

Według oficjalnych danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych udział w XIV sobocie protestów wzięło 41,5 tys. demonstrantów, z czego 5 tys. w samym Paryżu.

Byłby to nieznaczny spadek w stosunku do ubiegłego tygodnia w całym kraju i zaledwie o 500 demonstrantów więcej w stolicy, ale zmniejszanie się tej liczby może być manipulacją ze strony MSW.

Według „Żółtego numeru”, kolektywu „żółtych kamizelek” powołanego m.in. do liczenia uczestników, ostatnie dwie soboty gromadziły tyle samo ludzi i liczba ta przekroczyła za każdym razem 100 tys. W Paryżu, gdzie doszło do starć i zamieszek zatrzymano 23 osoby.

Trudno określić, które liczby są prawdziwe, ale widok całych niemal Pół Elizejskich zajętych w czasie przemarszu pozwala stwierdzić, że przynajmniej w Paryżu raczej manifestantów przybyło. Sprzyjała temu też niewątpliwie niemal wiosenna pogoda.

Demonstracja była pokojowa, ale wieczorem w okolicach Pól doszło do starć między demonstrantami a policją.

Manifestacje odbywały się także w Rouen, Le Havre, Tarbes, Strasburgu, Le Mans („24-godzinny marsz”), w Bordeaux, Tuluzie, Marsylii, Lyonie, Nantes, Lille, Nicei, czy Saint-Etienne. Wieczorem w Bordeaux także doszło do tarć do z policją.

Niebezpieczna sytuacja miała miejsce w Rouen, gdzie w tłum wjechał spanikowany kierowca. Cztery osoby zostały ranne.

REKLAMA