Afera w PCK z minister Zalewską w tle. Gdy organizacją kierowali politycy PiS, znikały ubrania i żywność dla ubogich. Była rozdawana w trakcie kampanii wyborczej?

Anna Zalewska/fot. PAP/Tomasz Gzell
Anna Zalewska/fot. PAP/Tomasz Gzell

Prokuratura bada sprawę afery z okradaniem Polskiego Czerwonego Krzyża już od roku. Teraz okazuje się, że kradzieże mogą być o wiele bardziej bezczelne. „Gazeta Wyborcza” informuje, że prawdopodobnie żywność rozdawana podczas kampanii wyborczej jednego z posłów PiS pochodziła właśnie z rozkradanego PCK. W sprawie ma być przesłuchana obecnie minister Anna Zalewska.

W latach 2014-2017 pracownicy dolnośląskiego PCK kradli odzież z kontenerów. Następnie, za pośrednictwem firmy-słupa, sprzedawali ją w zaufanych secondhandach oraz hurtowniach. Organizacją kierowali wówczas politycy PiS.

Przez lata dolnośląskim PCK kierował były radny sejmiku wojewódzkiego Rafał Holanowski. Jego zastępcą był poseł Piotr Babiarz, zaś dyrektorem radny sejmiku Jerzy G., który jest podejrzewany o wyprowadzenie z PCK 1,2 mln zł.

Według GW, część pozyskanych w ten sposób pieniędzy była przeznaczana na kampanię wyborczą polityków PiS Piotra Babiarza oraz Anny Zalewskiej, obecnie minister edukacji. Jej bliskim współpracownikiem był Jerzy G. Zalewska ma być przesłuchana w tej sprawie, ale nie wiadomo w jakim charakterze i kiedy.

Jeden z głównych oskarżonych, Bartłomiej Ł.-T. przed wyborami w 2015 roku miał wpłacić na kampanię Zalewskiej 7 tys. zł. To nie odosobniony przypadek. Wpłaty dla posłów PiS są częścią afery wokół PKC, którą obecnie bada prokuratura.

Teraz śledczy analizują kolejny wątek: Znikająca żywność, którą przekazano PCK w tym samym okresie dla potrzebujących. A jej ilość to 46 ton.

Część tej żywności była kierowana do rozdawania wśród ludności w czasie ostatniej kampanii wyborczej do Sejmu. Chodzi przede wszystkim o paczki żywnościowe oraz jabłka – powiedział „Wyborczej” jeden z byłych pracowników PCK.

Co ciekawe, były poseł PiS Piotr Babiarz chwalił się przed wyborami w 2015 roku, że rozdał mieszkańcom 20 ton jabłek, choć w rozliczeniu kosztów kampanii znalazły się faktury za zakup jedynie 26 kg owoców.

Źródło: se.pl

Comments are closed.