Ogromna tragedia Maryli Rodowicz. „Żałuje, że pomyślała o tym dopiero po rozstaniu z Andrzejem”

Maryla Rodowicz, fot. Domena publiczna
Maryla Rodowicz, fot. Domena publiczna

Wydawać by się mogło, że Maryla Rodowicz ma wszystko: sławę, karierę, piękny dom. Okazuje się jednak, że dopóki gwiazda gra koncerty, czuje, że żyje, ale gdy tylko zostaje sama ogarnia ją ogromny smutek. Królowa polskiej sceny skarży się na samotność.

Maryla Rodowicz po rozstaniu z mężem mieszka sama w podwarszawskiej willi. Bardzo ceni sobie momenty, gdy przychodzą do niej zaprzyjaźnione osoby. – To pani, która od lat pomaga mi w prowadzeniu domu, i ogrodnik, który dba o ogródek i kwiaty – zdradziła gwiazda.

Utrzymanie domu nie jest tanie. Co miesiąc pochłania 20 tys. złotych. Dzięki pomocy Maryla Rodowicz ma także towarzystwo.

Najgorzej jednak gwiazda czuje się w weekendy. Wtedy najbardziej odczuwa samotność. Czasem na śniadanie wpada najmłodszy syn Jędrek i przyjeżdżają z Krakowa dzieci Katarzyna i Jan Jasińscy. – Ale oni mają swoje zajęcia i nie zawsze mogą mnie odwiedzać – przyznała Rodowicz.

W walce z samotnością artystce miały pomóc cztery koty i pies. Ale życie w pojedynkę nie jest łatwe. – Mam wąską grupę znajomych, a co dopiero przyjaciół! By ich mieć, trzeba im poświęcać czas – wyznała Maryla Rodowicz.

Piosenkarka z sentymentem wspomina przyjaźń z Agnieszką Osiecką, z którą doskonale się znały. Rozmawiały ze sobą o wszystkim. To właśnie poetka poznała Rodowicz z Andrzejem Dużyńskim i była świadkiem na ich ślubie.

Mimo że teraz piosenkarka ma więcej czasu dla siebie, to trudno jest jej nawiązać nowe przyjaźnie. Jakiś czas temu wpadła na pomysł, by organizować kolacje i przyjęcia dla najbliższych sąsiadów, co ma pomóc jej w walce z samotnością. Maryla chce być bliżej ludzi, rozmawiać, śmiać się.

Żałuje, że tak późno o tym pomyślała, bo dopiero po rozstaniu z Andrzejem wyszła do ludzi – ujawniła osoba z najbliższego otoczenia artystki.

Maryla Rodowicz nie zamierza spędzić reszty życia w samotności. Jest otwarta. Gdy wychodzi do ogrodu, śmiało zagaduje do sąsiadów. To sprawia jej radość i rozwiewa wątpliwości związane z ewentualną wyprowadzką. Musi się tylko otworzyć na nowe znajomości. Artystka zdaje sobie sprawę, że to jedyny sposób, żeby nie czuć się tak strasznie samotną.

Źródło: interia.pl

10 KOMENTARZE

  1. Nienormalna! Miliony ludzi ma powazneijsze problemy i nie spowiada sie publicznie z —takich bzdur… jak to bylo „miotla szotka …zrobia z ciebie bohatera”

  2. Nic się nie dzieje przypadkiem. Po przejściu przez ciemny tunel samotności bardziej umiemy doceniać światło kolejnego związku.

  3. Ona sama jest wielką tragedią ! Puszczała się przez całe życie a teraz się tym chwali publicznie ! Teraz ta lampucera niech siedzi cicho i nie wychodzi przed szereg !

Comments are closed.