
Kim Dzong Un morduje członków północnokoreańskiej elity. Komunistycznych notabli, członków rządu, a także innych, którzy narazili się władcy.
W sumie kazał zabić kilkadziesiąt osób, dokładnie 76, a 3 popełniło samobójstwo, oczekując na wykonanie kary śmierci.
Tak twierdzą wysocy rangą dygnitarze północkoreańscy uciekinierzy z komunistycznego raju dynastii Kim. Na podstawie ich informacji Centrum Studiów Strategicznych nad Koreą Północną w Seulu opracowało w tej sprawie raport.
Większość straconych to skorumpowani urzędnicy kradnący państwowe pieniądze. Tracili życie za bardzo różne przewinienia.
Główna jednak przyczyna to strach tyrana przed obaleniem. Z tego powodu kazał zgładzić swojego wujka, męża swojej ciotki Jang Song Thaeka, który faktycznie spiskował przeciwko niemu.
W sprawie tego raportu trzeba być ostrożnym. Tak naprawdę nie wiadomo, czy minister obony Hyon Yong-Chol, został rozstrzelany za drzemkę podczas wiecu politycznego. Do kompletnej propagandy należy natomiast zaliczyć informację, że Jang Song Thaek został rzucony na pożarcie głodnym psom.
Warto zauważyć, że ten raport pojawił się na tydzień przed szczytem w Hanoi. 27 i 28 lutego w Wietnamie prezydent USA Donald Trump spotka się drugi raz z przywódcą Korei Północnej. To ma swoją wymowę.
Źródło: Wprost