Szeroki gest ministra Ardanowskiego. Gigantyczne premie dla urzędników. Zapłacimy za nie wszyscy

Minister rolnictwa i rozwoju wsi Jan Krzysztof Ardanowski PAP/Tomasz Gzell
Minister rolnictwa i rozwoju wsi Jan Krzysztof Ardanowski PAP/Tomasz Gzell
REKLAMA

Polskie rolnictwo ma się dobrze. Takie mogłyby nasuwać się wnioski po wielkości premii w urzędach podległych resortowi rolnictwa.

264 miliony 102 tysiące złotych – tyle w sumie wynosiła kwota nagród, które 2018 r. otrzymali pracownicy podlegający ministrowi rolnictwa.

REKLAMA

Głównymi beneficjentami tych bajońskich nagród okazali się urzędnicy ARiMR (99,3 mln zł) oraz KRUS (67 mln zł), ale nawet coś kapnęło z ministerialnej sakwy dla Polskiego Klubu Wyścigów Konnych.

Chęć materialnego dowartościowania się jest chyba silniejsza niż zdrowy rozsądek. Rok temu przecież za rozdawanie nagród i premii w swoim resorcie krytykowany był minister Krzysztof Jurgiel.

Na konta podległych pracowników udało mu się przekazać 173 mln zł pochodzące z pieniędzy podatników. Jak widać, nowy minister nie przejął się krytyką i o 91 mln złotych przebił swojego poprzednika.

Biorąc pod uwagę fakt, że ministrowi rolnictwa podlega 31 tys. pracowników, to oznacza, że na każdego przypada średnio 8362 zł brutto rocznie.

Minister Ardanowski zapewnia, że on sam, jak i urzędnicy, ministerialni sekretarze stanu oraz podsekretarze stanu w MRiRW nie otrzymali nagród, premii oraz „trzynastek”. Premie, nagrody i trzynastki mają być uzupełnieniem podobno niskich pensji pracowników instytucji podległych ministrowi.

Hojność ministra jeszcze mocniej zaktywizowała różne grupy resortowe domagające się podwyżek dla swoich członków. Związki zawodowe Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa chcą podniesienia minimalnego wynagrodzenia do 2700 zł brutto. Podwyżek żądają też weterynarze, którzy jako argument podają, że na ich barkach spoczywa ciężar walki z afrykańskim pomorem świń oraz, że po studiach ich pensja wynosi 2500 zł brutto.

Źródło: WP Wiadomości

.

REKLAMA