Tak legendarny muzyk wykiwał komunistyczną cenzurę. Cała Polska Ludowa śpiewała utwór Czerwonych Gitar poświęcony Żołnierzom Wyklętym [VIDEO]

Biały Krzyż. Fot. youtube
Biały Krzyż. Fot. youtube

Legendarna piosenka Czerwonych Gitar pt. „Biały Krzyż” narodziła się z rodzinnej historii Klenczonów. Ojciec muzyka Krzysztofa Klenczona był żołnierzem wyklętym. Ukrywał się przed UB. Syn napisał piosenkę poświęconą żołnierzom walczącym z komunistami. Cenzura dała się nabrać i wykonał ją nawet na festiwalu Opolu.

Krzysztofowi Klenczonowi udało się przemycić tę piosenkę i zaśpiewać ją w Opolu, ponieważ słowa nie odnosiły się do żadnej formacji i były potraktowane przez władze jako utwór poświęcony ogólnie partyzantom, do czego przekonał ich sam Klenczon. To nadało piosence ponadczasowości i uniwersalizmu, z drugiej pozwoliło uniknąć kłopotów z cenzurą.

Ojciec muzyka, Czesław Klenczon, był żołnierzem AK i uczestnikiem antykomunistycznego, powojennego podziemia. Aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa zaraz po wojnie, uciekł i skuteczne ukrywał się na Pomorzu przez ponad 10 lat.

Do rodziny, do Szczytna wrócił dopiero w 1956 r. Siostra Krzysztofa opowiadała, że „ojciec po powrocie do domu zamykał się z synem w pokoju i całą noc opowiadał – jakby chciał nadrobić w ten sposób lata rozłąki. Z tych rozmów ojca z synem powstał „Biały Krzyż”.

Inspiracją dla autora tekstu Janusza Kondratowicza był napotkany w zakopiańskim lesie brzozowy krzyż bez tabliczki, charakterystyczny element polskiego krajobrazu. Właśnie takim skromnym krzyżem z brzozowego drewna często oznaczano partyzanckie mogiły, nieraz – bezimienne. Tekst piosenki wprost mówi o pamięci o poległych w boju, pochowanych w tych bezimiennych mogiłach.

„Biały krzyż” był śpiewany przy prawie całkowicie zgaszonych światłach. W ciszy widowni wybrzmiewały ostatnie akordy, punktowy reflektor wydobywał z mroku Klenczona, który kładł na scenie bukiet kwiatów. Tylko on wiedział komu składa hołd.

Poniżej „Biały Krzyż” w wersji z obrazami Żołnierzy Wyklętych oraz wykonanie na festiwalu w Opolu w 1969 roku.

Źródło: Niezwykle.com, Niezależna.pl