
Wielu Wenezuelczyków, żeby uniknąć głodu, przetrząsa śmietniki w bogatszych dzielnicach. To czynią nie tylko bezrobotni. „Czuję to i jeśli pachnie dobrze, to biorę to do domu”, mówi jeden z mężczyzn.
Tony, 36-letni ochroniarz, przeszukuje kosze na śmieci w zamożnej dzielnicy Caracas podczas swoich dni wolnych od pracy, szukając pożywienia, gdyż krach gospodarczy w Wenezueli zmusił nawet zatrudnionych, by szukali jedzenia.
„Czuję to i jeśli pachnie dobrze, to biorę to do domu”, powiedział Tony, który odmówił ujawnienia swojego nazwiska, ponieważ nie chce, aby jego żona i czworo dzieci wiedziało, jakie jedzenie kładzie na stole.
Tony powiedział, że zwykle znajduje na śmietnikach skrawki mięsa, sera i kawałków warzyw. „Myję jedzenie octem, dużą ilością wody, dodaję cebulę i sos”, relacjonuje.
„Musiałam nauczyć moje dzieci jeść wszystko”, mówi Estefani Quintero, matka siedmiorga dzieci, która podróżuje dwie godziny do Caracas z odległych przedmieść, by wysypywać worki na śmieci. „Oczywiście za to ponosi rząd. Kiedyś jedliśmy śniadanie, lunch i kolację, nawet wyrzucaliśmy jedzenie”, opowiada.
Widok Wenezuelczyków, którzy zbierają śmieci w poszukiwaniu czegoś do jedzenia, jest od lat symbolem krachu gospodarczego kraju, który cechuje się powszechnym niedoborem żywności i lekarstw oraz hiperinflacją, a także socjalizmem.
„Śmietnikowy problem” zwrócił ponowną uwage w tym tygodniu po tym, jak socjalistyczny rząd deportował amerykańskiego dziennikarza Jorge Ramosa, który pokazał na wideo ludzi jedzących śmieci podczas rozmowy z prezydentem Nicolasem Maduro.
Maduro, który jest u władzy od 2013 roku i został ponownie wybrany w ubiegłym roku w głosowaniu powszechnie postrzeganym jako oszukańcze, wcześniej odrzucił pytania dziennikarzy o konsumpcję śmieci, mówiąc, że są częścią wspieranej przez USA kampanii propagandowej przeciwko jego rządowi.
Zaprzecza kryzysowi humanitarnemu w swoim kraju i twierdzi, że zagraniczne rządy starają się go podkopać.
Nie jest niczym niezwykłym, że biedni i niezamożni mieszkańcy najbogatszych narodów świata przeszukują śmietniki. Rzadko jednak w tych krajach ludzie, którzy mają pracę na pełen etat, robią to w celu utrzymania swoje rodziny.
Ceny w Wenezueli rosną o ponad 2 miliony procent rocznie, a płaca minimalna w kraju, warta około 6 USD miesięcznie.
Przywódca opozycji Juan Guaido, który w styczniu ogłosił się tymczasowym prezydentem Wenezueli, w zeszłym tygodniu podjął wysiłek, by wnieść pomoc humanitarną do kraju, ale żołnierze zablokowali ciężarówki.
Źródło: The Drudge Report