
Największą sławę przyniosła mu rola Dylana w amerykańskim serialu „Beverly Hills, 90210”. Luke Perry zmarł w poniedziałek rano w szpitalu św. Józefa w Burbank. W ubiegłym tygodniu został tam przewieziony po ciężkim udarze, którego doznał w swoim domu w Sherman Oaks w Kalifornii.
Lekarze mieli nadzieję, że aktor wróci do zdrowia, jednak skutki udary były nieodwracalne. Luke Perry zmarł w wieku 52 lat.
W odróżnieniu do większości obsady „Beverly Hills, 90210”, Perry’emu udało mu się odnieść karierę w branży filmowej. Ostatnio wcielał się w rolę ojca Archiego w serialu „Riverdale”.
Luke Perry nie żyje.
Właściwie młody człowiek. Dobry aktor.Za czasów mojej podstawówki niegrzeczne i grzeczne dziewczyny marzyły o takim chłopaku jak Dylan z Beverly Hills 90210…#LukePerry #RIPLukePerry pic.twitter.com/TdlTc4qTXa
— ◌◌ Frau_Herta ◌◌ (@_Frau_Herta_) 4 marca 2019
Jeszcze tego lata do kin trafi najnowszy film Quentina Tarantino z udziałem zmarłego aktora – „Once Upon a Time in Hollywood”. Zagrał w nim także Rafał Zawierucha.
Luke Perry 11.10.1966 -4.03.2019
niezapomniany Dylan McKay z Beverly Hills 90210 R.I.P pic.twitter.com/qv4vtyUsCU— Daniel Adamowski (@DanielAdamowsk1) 4 marca 2019