Świat na krawędzi III wojny światowej. Rosja zachodzi USA od tyłu. Do Wenezueli przyleciał rosyjski bombowiec nuklearny. Kreml blokuje próbę przewrotu

Rosyjskie bombowce Tu-160 będą stacjonowały na Karaibach. Fot. twitter
Rosyjskie bombowce Tu-160 będą stacjonowały na Karaibach. Fot. twitter
Prenumerata Najwyższego Czasu!

Do Wenezueli dotarł wczoraj rosyjski bombowiec nuklearny Tu-160. Rosja buduje na jednej z wysp na Morzu Karaibskim należących do Wenezueli bazę dla swoich ciężkich bombowców przenoszących rakiety z nuklearnym ładunkiem. Prezydent bankrutującej Wenezueli Nicola Maduro wyraził na to zgodę! To właśnie dlatego Amerykanie zorganizowali tam przewrót.

W tej bazie będą stacjonowały strategiczne, ponaddźwiękowe ciężkie bombowce Tu-160 klasy Tupolew. Tu-160 może przelecieć ponad 12 tys. km bez tankowania. Rosyjskie maszyny będą więc miały w zasięgu praktycznie całe Stany Zjednoczone.

Zgodnie z prawem wenezuelskim, w Wenezueli bazy wojskowe nie mogą być zakładane przez obce państwa, ale możliwe jest tymczasowe rozmieszczenie samolotów bojowych. Nikt w tym kraju bezprawia nie będzie oczywiście przejmował się jakimiś ograniczeniami prawnymi. Rosjanie założą normalną bazę, a Maduro dostanie pieniądze.

Założenie tej bazy na zachodniej półkuli niewątpliwe kojarzy się z kryzysem kubańskim w 1962 roku, kiedy to sowieci zaczęli montować na Kubie swoje rakiety. To doprowadziło niemal do wybuchu III Wojny Światowej. Teraz można sądzić, że Amerykanie zareagują równie stanowczo, jak wtedy prezydent Kennedy.

Amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo już zareagował ostro mówiąc: „Rząd Rosji wysłał bombowce na południe do Wenezueli. Rosjanie i Wenezuelczycy powinni widzieć że są dwoma skorumpowanymi rządami marnotrawiącymi fundusze publiczne, tłumiącymi wolność, podczas gdy ich społeczeństwa cierpią”.

Rosyjski ekspert wojskowy, pułkownik Szamil Garejew, stwierdził, że długoterminowa obecność w Wenezueli była decyzją rozsądną pod względem ekonomicznym.

„Nasze strategiczne bombowce nie tylko nie będą musiały wracać do Rosji za każdym razem, ale także nie będą wykonywać tankowania z powietrza podczas misji patrolowej w obu Amerykach” – dodał.

Rosyjski pułkownik Eduard Rodiukow powiedział, że posunięcie to było odpowiedzią na amerykańskie zagrożenie po decyzji prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczącej wycofania się z traktatów nuklearnych.

Nie ulega wątpliwości, że założenie „nuklearnej” bazy na styku Ameryk: Południowej i Środkowej strategiczny ruch, który powoduje, że Rosjanie zachodzą USA od tyłu. Na odpowiedź Waszyngtonu nie trzeba było długo czekać. Od kilku tygodnia trwa powolne obalanie prezydenta Maduro. Promowany przez wenezuelskich przywódców socjalizm i komunizm nie przeszkadzał Amerykanom tylko do momentu pojawienia się tam rosyjskich oddziałów.

Tymczasem zaraz po przysłaniu swojego samolotu Rosjanie zaczęli grozić. – Zrobimy wszystko by powstrzymać amerykańską interwencję w Wenezueli – zapowiedzieli. Wygląda na to, że próbują tam wprowdzić „wariant syryjski”.

Źródło: PAP, nczas.com

Comments are closed.