Teraz dopiero zacznie się pranie brudów? Isabel wkurzona oświadczeniem Marcinkiewicza w którym oskarża ją o nękanie

Isabel Marcinkiewicz, Fot. Facebook Izabela OlchowiczMarcinkiewicz
Isabel Marcinkiewicz, Fot. Facebook Izabela OlchowiczMarcinkiewicz

Isabel Olchowicz-Marcinkiewicz opublikowała na Facebooku odpowiedź na oświadczenie byłego męża. Twierdzi w niej, że prawo jest po jej stronie, a polityk „świetnie robi z siebie ofiarę byłej żony, która domaga się sprawiedliwości, swoich praw oraz przestrzegania wyroku sądu”.

Wygląda na to, że medialna wojenka rozwiedzionych Marcinkiewiczów nieprędko się zakończy. Do tej pory to Isabel nieustannie wysuwała w mediach oskarżenia przeciwko byłemu mężowi. Apelowała nawet o interwencję w sprawie alimentów do ministra Zbigniewa Ziobro, czy Moniki Olejnik. Wczoraj jednak Kazimierz Marcinkiewicz postanowił przerwać milczenie i odpowiedzieć na zarzuty byłej żony.

Polityk wywołał tym niemal natychmiastową reakcję Isabel. Były premier przyznał, że nie płaci alimentów, ponieważ nie ma stałej, comiesięcznej pensji. Ponadto oskarżył kobietę o stalking.

„W ubiegłym roku ukazał się filmik nakręcony przez moją byłą żonę, gdy nagi byłem w toalecie. Filmik ten został sprzedany szmatławcom za – podobno – 50.000 zł. Tyle zaproponowali także mi dziennikarze za – jak powiedzieli – „podobnie pikantny filmik”, który zapewne nagrałem. Czy taki filmik nie jest dowodem na przemoc? Jeśli nie fizyczną, to psychiczną. Jak partner może nagrywać nagą partnerkę, bez jej zgody i to w toalecie? Czy nie jest to psychiczne nękanie i prowokowanie?” – pytał w swoim wpisie.

Do tych zarzutów odniosła się Isabel. „Kłamstwo kłamstwem pogania (z ‚toaletą’ w tle),
prawo nadal jest prawem, pan Marcinkiewicz go nie przestrzega i nie stosuje się do wyroku sądu. Jego brak argumentów = ‚stalking’.Acha” – rozpoczęła swój wpis.

„Prawo jest po mojej stronie, fakty mówią same za siebie, poza tym bronię i zawsze będę bronić swoich praw. Zaprzeczam, abym robiła coś co nie jest zgodne z prawem. Jeśli natomiast Pan Marcinkiewicz nazywa mnie ‘stalkerem’, dlaczego nie poszedł z tym do sądu? Najprawdopodobniej nie ma ku temu podstaw – wierzyciela nazywa ‚stalkerem’?
Niemniej, z tego co czytam, świetnie robi z siebie ofiarę byłej żony, która domaga się sprawiedliwości, swoich praw oraz przestrzegania wyroku sądu. Czy KM boi się konsekwencji?” – stwierdziła.

Isabel odbiła piłeczkę i podkreśliła, że Kaz od 2009 roku wcale „nie zmniejszył swojej obecności medialnej – jak twierdzi, a życie prywatne było nadal upubliczniane przez niego, z tym że w sposób pośredni, tzn. przy pomocy innych osób”. Była żona polityka w następnym zdaniu przyznała jednak, że „pan Marcinkiewicz następnie przestał wypowiadać się na temat swojego życia prywatnego, BO przeszedł z formy werbalnej na obrazkową publikując liczne zdjęcia, w tym selfies na swoim Facebooku i Instagramie, co czyni do dziś” – pisała (pisownia oryg.).

Isabel skomentowała również sprawę kontrowersyjnego nagrania.

„Co więcej, pan Marcinkiewicz opowiada o filmiku, który wyciekł do internetu, będącym w posiadaniu mediów od dłuższego czasu oraz przedstawionym sądowi. Filmik pokazuje pana KM de facto topless na sofie (nie na toalecie!) – w lustrze wyraźnie! widać aneks kuchenny i meble kuchenne (dla spostrzegawczych). Nie wiem ile osób ma toaletę w kuchni, bądź salonie. Być może pan Marcinkiewicz, aby przekonać do siebie ‘ciemny lud’ – jak nazywa obywateli w wywiadach, woli twierdzić, że jest to toaleta w stylu open plan z kuchnią i – co więcej – z wyjściem na taras, aby dodać dramatyzmu.Kolejne kłamstwo? Niebywałe! Nie wiem kto miałby zarobić za ten filmik i ile, ale jeśli pan Marcinkiewicz dostał taką ofertę, to dlaczego nie podzielil się tą kwotą na poczet alimentów, bo podobno twierdzi, że ‚dzieli się jak ma’?Czy to kolejne kłamstwo? Co ten Pan jeszcze wymyśli?!” – napisała.

„Mnie zastanawia w ogóle (nie wspominając publicznego tłumaczenia się), jak były premier tego kraju potrafi doprowadzić do takiej sytuacji, tzn. do sytuacji niealimentacji, jednocześnie niedawno chwaląc się niezliczonymi fotkami z różnych wypadów, treningów i życia hi-life oraz wypowiadając się o praworządności. Gdzie tu jest spójność, gdzie jest jakaś logika?! Gdzie poczucie wstydu, moralności?” – grzmiała Isabel.

Ujawniła też, że oświadczenie Marcinkiewicza pojawiło się po tym, jak odrzuciła ofertę wykupu długu alimentacyjnego Kaza.

„I nie dziwi mnie fakt, że wydał pan to oświadczenie akurat dziś po moim odrzuceniu przesłanej mi oferty wykupu pana długu alimentacyjnego już na kwotę 118 tysięcy, zaproponowaną prawdopodobnie przez zaprzyjaznioną z panem firmę windykacyjno-detektywistyczną??? Oferta była nie do zaakceptowania. Poza tym Sąd Najwyższy wydał stanowisko w tej sprawie:
Wierzytelność o zapłatę wymagalnych świadczeń alimentacyjnych nie może być przedmiotem przelewu” (Uchwała Sądu Najwyższego – Izba Cywilna z dnia 24 lutego 2011 r., III CZP 134/10)” – czytamy we wpisie.

Na koniec Isabel zagroziła Marcinkiewiczowi, że sprawa trafi do wymiaru sprawiedliwości.

„Mnie nie kupił pan swoimi kłamstwami (nie wiem jak innych?), tym samym nie dał pan mi wyboru i pozostało skierować sprawę do odpowiedniego organu. I teraz prawo (i prokuratura) jest i będzie jedynym pana ‚stalkerem’.
W związku ze złożeniem zawiadomienia do prokuratury, czas na spłatę długu jest coraz krótszy” – zakończyła.

Kłamstwo kłamstwem pogania (z 'toaletą' w tle), prawo nadal jest prawem, były premier, Kazimierz Marcinkiewicz go nie…

Opublikowany przez Izabela OlchowiczMarcinkiewicz Poniedziałek, 4 marca 2019

Źródło: Facebook