Prezydent Nowej Soli ostro o rozdawnictwie socjalnym. „Pasożyty świadomie żyjące na koszt społeczeństwa”

Wadim Tyszkiewicz. / foto: YouTube
Wadim Tyszkiewicz. / foto: YouTube

Prezydent Nowej Soli, Wadim Tyszkiewicz, od dawna w ostrych słowach wypowiada się na temat socjalistycznej polityki rządu PiS i rozdawnictwa pod postacią zasiłków. W najnowszym wywiadzie przejechał się po nierobach i osobach żyjących wiecznie z zasiłków.

Wadim Tyszkiewicz choć niestety nie związany ze środowiskiem wolnościowym, to z całą pewnością jeden z bardziej wolno rynkowych prezydentów miast w Polsce. W swojej polityce stosuje zasadę, że pomoc socjalna powinna być ograniczona do niezbędnego minimum, a na wszystko trzeba ciężko zapracować.

W najnowszym wywiadzie dla „Wirtualnej Polski” mocno skrytykował najnowsze obietnice rządu, a także odniósł się do przykładów nieróbstwa ze swojego miasta. – Tych, którzy nie pracują, dzielę na dwie kategorie. Pierwsza to pasożyty świadomie żyjące na koszt społeczeństwa – mówi w mocnym wywiadzie.

Codziennie, od lat, właśnie na tej ławeczce siedzi trzech-czterech panów z czerwonymi nosami (…) I tak przesiadują potem cały dzień, kompletnie bezproduktywnie. Całe życie na ławeczce. Dziś ci ludzie mają 45-50 lat. A gdy dożyją do 65, dostaną emeryturę obywatelską zbliżoną do emerytur ludzi, którzy ciężko tyrali całe życie i płacili składki? Z jakiej racji? – dodaje Tyszkiewicz.

Po raz kolejny sprawdzają się także słowa Janusza Korwin-Mikkego o tym że przeciwności hartują. Okazuje się, że Prezydent Nowej Soli stracił ojca w wieku 5 lat, a pełną sierotą został w wieku 18 lat, czyli w czasie kiedy ukończył szkołę i szedł na studia.

Odcisnęło to na mnie piętno na resztę życia. Nie było taryfy ulgowej. Musiałem zarabiać na chleb. Tyrałem, by przeżyć. Doskonale wiem, co znaczy ciężka praca. Wiem, co to znaczy podwinąć rękawy i zapieprzać na swój sukces. Wiem ile mnie to kosztowało i dlatego tak mierzi mnie rozdymany socjal – mówi Tyszkiewicz.