Jak uniknąć deportacji? Zaprzeć się rękami i nogami! Tego problemu niemieckie służby nie są w stanie obejść

Nieudana deportacja Murzyna w Niemczech.
Nieudana deportacja Murzyna w Niemczech.

Obywatel Wybrzeża Kości Słoniowej uniknął na razie deportacji z Niemiec, bo się zaparł. I to dosłownie, bo zaparł się o schody do samolotu Lufthansy i czterech policjantów nie dało mu rady. Deportacji zaniechano. 21-latek miał odlecieć tylko do Mediolanu, bo Włochy były pierwszym krajem, do którego wjechał na terytorium UE.

Jak pisze specjalizujący się w tego typu „kwiatkach” Adam Gwiazda, „odstawiał show. Złapał się za serce, chociaż po złej stronie”. Cel jednak osiągnął i na razie zostaje w Niemczech.

Nic dziwnego, że policjanci z Bawarii żądają dodatków za tego typu akcje deportacyjne. Samolot odleciał w końcu z 15-minutowym opóźnieniem, ale bez Iworyjczyka.

5 KOMENTARZE

  1. Służby niemieckie (tak samo jak i w innych krajach NASZEJ! Europy) nie mają tylko problemu z „radzeniem sobie” z białymi, rdzennymi Europejczykami…Praawda!?

    Czytam sobie teraz „Manifest zamachowca z Christchurch” i tak się zastanawiam… Czy nie miał racji? Inna kwestia jak swoje racje „przedstawił” agresorom, sam nim się stając…Czy on jest winien swojej desperacji a właściwie bezradności w obronie resztek własności białego człowieka, czy może inni są za to odpowiedzialni, ukryci za plecami statystycznych i tylko pociągają za sznurki? Przeczytajcie zaburzeni też uważnie, bo przeciwko wam też się wasza podłość i niszczenie białego człowieka może obrócić. Przestrzegam tylko…

    Mały dla was cytat (manifestu „zamachowca” z Christchurch) „a samym początku manifestu Brenton Tarrant informuje, że w jego opinii najważniesze są wskaźniki urodzeń.

    Jeśli jest jedna rzecz, którą powinniście zapamiętać z tego manifestu, to to, że wskaźnik urodzeń musi się zmienić. Nawet gdybyśmy jutro deportowali wszystkich nie-Europejczyków z naszych ziem, naród europejski nadal będzie kontynuował spiralę rozkładu i ostatecznie czeka go wymarcie. Każdego dnia stajemy się coraz mniej liczni, starzejemy się, słabniemy. Aby nie zginąć, aby utrzymać populację, ludzie muszą osiągnąć przyrost naturalny, który osiągnie poziom płodności zastępczej. W świecie zachodnim jest to około 2,06 narodzin na kobietę.

    Nie ma ani jednego kraju zachodniego, ani jednego białego narodu, który osiąga takie poziomy. Nie w Europie, nie w obu Amerykach, nie w Australii i Nowej Zelandii. Biali ludzie nie rozmnażają się, nie tworzą rodzin, nie mają dzieci. Ale pomimo tego współczynnika dzietności populacja na Zachodzie rośnie i to szybko. Jak to jest możliwe?

    Masowa imigracja i wyższe wskaźniki płodności imigrantów powodują ten wzrost populacji. Doświadczamy inwazji na poziomie nigdy wcześniej nie spotykanym w historii. Miliony ludzi, legalnie wlewających się przez nasze granice. Zaproszeni przez państwo i korporacje do zastąpienia białych ludzi, którzy nie rozmnażali się, nie stworzyli taniej siły roboczej, nie dostarczyli nowych konsumentów i wystarczających wpływów podatkowych, które korporacje i państwa muszą stale zwiększać.
    Kryzys masowej imigracji i ujemny wskaźnik płodności jest atakiem na lud europejski, który, jeśli nie zostanie zwalczony, ostatecznie doprowadzi do całkowitego zastąpienia rasowego i kulturowego Europejczyków. Aby zobaczyć pełne efekty, wystarczy spojrzeć na prognozy statystyczne ludności w krajach zachodnich za rok 2100.

    Wszystko przez imigrację.
    To jest wymiana etniczna.
    To jest zastępstwo kulturowe.
    To jest wymiana rasowa.
    To jest ludobójstwo białych.
    W kolejnej częsci zamachowiec odpowieda na szereg pytań, które w jego opinii pojawią się po zamachu.
    Kim jestem?

    Po prostu zwykłym białym człowiekiem. Mam 28 lat. Urodziłem się w Australii w rodzinie robotniczej, o niskich dochodach. Moi rodzice mają korzenie w Szkocji, Irlandii i Anglii. Miałem zwykłe dzieciństwo, nie sprawiałem problemów. W trakcie nauki osiągałem wyniki ledwo pozwalające mi na ukończenie szkoły, nie wykazywałem większego zainteresowania czymkolwiek oferowanym na uniwersytetach.
    Pracowałem przez krótki czas, zanim zainwestowałem w Bitconnect, a następnie wykorzystałem pieniądze uzyskane z inwestycji do podróży.
    Ostatnio pracowałem na pół etatu jako usuwacz kebabów (pracował jako trener na siłowni, przyp. SejmLog). Jestem zwykłym białym człowiekiem z normalnej rodziny, który zdecydował się zająć stanowisko, aby zapewnić przyszłość moim ludziom.

    Dlaczego dokonałem zamachu?

    Przede wszystkim by pokazywać najeźdźcom, że nasze ziemie nigdy nie będą ich ziemiami, nasze ojczyzny są naszymi własnymi ziemiami i że dopóki biały człowiek nadal żyje, NIGDY nie podbiją naszych ziem i nigdy nie zastąpią naszych ludzi.

    By zemścić się na najeźdźcach za setki tysięcy zgonów spowodowanych przez obcych najeźdźców na ziemiach europejskich w całej historii.

    By zemścić się za zniewolenie milionów Europejczyków wypartych z ich ziem przez islamistów.

    By zemścić się za tysiące ofiar w wyniku ataków terrorystycznych na ziemiach europejskich.

    By zemścić się za Ebbę Akerlund.

    Aby bezpośrednio zmniejszyć wskaźniki imigracji do krajów europejskich, zastraszając i fizycznie usuwając samych najeźdźców.

    Aby zmusić do reakcji wrogów politycznych mojego ludu.

    By wzbudzić przemoc, chęć odwetu i dalsze podzielenie się ludności europejskiej z najeźdźcami obecnie okupującymi Europę.

    By pomścić europejskich mężczyzn i kobiety utraconych w ciągłych i niekończących się wojnach historii europejskiej, którzy zginęli za swoje ziemie, umarli za swoich ludzi tylko po to, by ich ziemie oddano obcym szumowinom, które się na nich pojawiły.

    By pokazać efekt działania bezpośredniego, oświetlając drogę tym, którzy chcą nią podążać. Drogę dla tych, którzy chcą uwolnić ziemie przodków od najeźdźców, być latarnią dla tych, którzy chcą stworzyć trwałą kulturę, pokazać im, że nie są sami.

    By stworzyć atmosferę strachu, w której może wystąpić drastyczne, potężne i rewolucyjne działanie.

    By zdestabilizować i spolaryzować społeczeństwo zachodnie, by ostatecznie zniszczyć obecne nihilistyczne, hedonistyczne, indywidualistyczne szaleństwo, które przejęło kontrolę nad zachodnią myślą.

    By wbić klin między narody NATO europejskie i Turków, którzy również wchodzą w skład sił NATO, tym samym ponownie przekształcając NATO w zjednoczoną armię europejską i ponownie popychając Turcję do prawdziwej pozycji zagranicznej, siły wrogiej Europie.

    Wreszcie, aby stworzyć konflikt między dwiema ideologiami w Stanach Zjednoczonych dotyczącymi własności broni palnej w celu wspierania społecznych, kulturowych, politycznych i rasowych podziałów w Stanach Zjednoczonych. Konflikt ten, który dotyczy drugiej poprawki i próby usunięcia praw broni palnej ostatecznie doprowadzi do wojny domowej i do bałkanizacji USA wzdłuż linii politycznych, kulturowych i, co najważniejsze, rasowych.

    Ta bałkanizacja Stanów Zjednoczonych spowoduje nie tylko rasowe rozdzielenie ludzi w Stanach Zjednoczonych, zapewniając przyszłość białej rasy na kontynencie północnoamerykańskim, ale także zapewni śmierć marzenia o „ multikulturowym tyglu”.

    Czego chcę?

    Musimy zapewnić istnienie naszych ludzi i przyszłość dla białych dzieci.

    Czy było coś, co bezpośrednio spowodowało, że podjąłem decyzję wykonania tak brutalnego ataku?

    W ostatnich dwóch latach dramatycznie zmieniłem moje poglądy. Zaczęło się to między kwietniem 2017 r. a końcem maja 2017 r. W tym czasie seria wydarzeń złamała moje wątpliwości i ujawniła mi prawdę o obecnej sytuacji Zachodu. Wydarzenia te odwróciły moje myśli od dążenia do demokratycznego, politycznego rozwiązania i zdałem sobie sprawę, że gwałtowne, rewolucyjne rozwiązanie jest jedynym możliwym rozwiązaniem naszego obecnego kryzysu.

    W tym czasie podróżowałem jako turysta po Europie Zachodniej, Francji, Hiszpanii Portugalii i innych krajach. Pierwszym wydarzeniem, które rozpoczęło zmianę, był atak terrorystyczny w Sztokholmie, 7 kwietnia 2017 r. Był to kolejny atak terrorystyczny z całej listy pozornie niekończących się ataków, które miały miejsce regularnie przez całe moje dorosłe życie. Ale z jakiegoś powodu tym razem było inaczej. Cynizm i znieczulenie z którymi witałem poprzednie ataki tym razem się nie pojawiły. Znikło coś, co było częścią mojego życia tak długo jak pamiętam – cynizm w obliczu ataków islamskich na Zachód. Nie mogłem już odwrócić się od przemocy. Tym razem było inaczej.

    Tą różnicą była Ebba Akerlund. Młoda, niewinna i martwa Ebba. Ebba szła na spotkanie ze swoją matką po szkole, kiedy została zamordowana przez islamskiego napastnika, prowadzącego skradziony pojazd przez promenadę handlową, po której szła. Ebba była częściowo głucha, nie usłyszała więc nadjeżdzającego napastnika. Śmierć Ebby z rąk najeźdźców, jej niegodna śmierć i moja niezdolność do jej powstrzymania przełamała mój własny cynizm jak młot kowalski.

    Nie mogłem dłużej ignorować ataków. To były ataki na moich ludzi, ataki na moją kulturę, ataki na moją wiarę i ataki na moją duszę. One
    nie mogły zostać zignorowane.

    Drugim wydarzeniem były wybory powszechne we Francji w 2017 roku. Kandydaci byli oczywistym znakiem naszych czasów: globalista, kapitalista, egalitarysta, były bankier inwestycyjnym którego przekonania narodowe sprowadzają się do pogoni za zyskiem, nieudolny, działacz obywatelski, niekontrowersyjna postać, której najbardziej odważna i inspirująca idea ograniczała się do możliwej deportacji nielegalnych imigrantów.

    Pomimo to, istniejąca możliwość zwycięstwa przez quasii-nacjonalistkę była przynajmniej dla mnie znakiem, że może rozwiązanie polityczne
    było wciąż możliwe. Internacjonalista, globalista, antybiały, były bankier wygrał. Nie było nawet blisko. Prawda o sytuacji politycznej w Europie
    stała się nagle niemożliwa do zaakceptowania. Moja wiara w demokratyczne rozwiązanie zniknęła.

    Ostatnim impulsem był stan francuskich miast i miasteczek. Przez wiele lat słyszałem i czytałem o inwazji na Francję przez ludność innego koloru skóry niż biała, wiele z tych plotek i historii uważałem za przesadzone, stworzone w celu sterowania narracją polityczną.
    Ale kiedy przyjechałem do Francji, przekonałem się, że były to historie nie tylko prawdziwe, ale również głęboko zaniżone.

    W każdym francuskim mieście, w każdym francuskim miasteczku byli najeźdźcy. Bez względu na to, dokąd podróżowałem, bez względu na to, jak mała lub wiejska była społeczność którą odwiedziłem, wszędzie byli najeźdźcy. Francuzi często byli w mniejszości, samotni, bezdzietni lub w zaawansowanym wieku. Natomiast imigranci byli młodzi, energiczni, mieli duże rodziny i wiele dzieci.

    Pamiętam, jak wjechałem na parking w centrum handlowym, żeby kupić artykuły spożywcze w jakimś średniej wielkości miasteczku we wschodniej Francji, liczącym około 15-25 tysięcy mieszkańców. Kiedy siedziałem na parkingu w wynajętym samochodzie, obserwowałem jak strumień najeźdźców przechodzi przez drzwi wejściowe do centrum handlowego. Na każdego francuskiego mężczyznę lub kobietę było dwukrotnie więcej najeźdźców. Zobaczyłem wystarczająco i ze złością wyjechałem z miasta, odmawiając pozostania dłużej w tym przeklętym miejscu. Jadąc w kierunku kolejnego francuskiego miasteczka, wiedząc o tym, że nieuchronnie najeźdźcy też tam będą, moje emocje wahały się między wściekłością, a duszącą rozpaczą z powodu oburzenia inwazją na Francję, pesymizmem Francuzów, utratą kultury i tożsamości oraz farsy oferowanych rozwiązań politycznych.

    Po drodze mijałem cmentarz, jeden z wielu masowych cmentarzy stworzonych do pogrzebania Francuzów i innych europejskich żołnierzy, którzy zginęli w wojnach, które nawiedzały Europę. Widziałem wcześniej wiele zdjęć, ale nawet wiedząc wcześniej o tych cmentarzach, nadal nie byłem przygotowany na ich widok. Proste, białe, drewniane krzyże rozciągające się na polach obok jezdni, pozornie bez końca, aż po horyzont. Ich liczba była niepoliczalna, a przedstawione przez nie straty ludzkie niezgłębione. Zatrzymałem mój wynajęty samochód i siedziałem wpatrując się w te krzyże i zastanawiając się, jak to jest.

    Czy pomimo tych ofiar mężczyzn i kobiet, pomimo ich odwagi, tak nisko upadliśmy. Załamałem się, łkając samotnie w samochodzie, wpatrując się w krzyże, w zapomnianych zmarłych.

    Dlaczego pozwoliliśmy tym żołnierzom zginąć na próżno? Dlaczego pozwoliliśmy najeźdźcom podbić nas? Pokonać nas bez jednego strzału w odpowiedzi?

    DLACZEGO KTOŚ CZEGOŚ NIE ZROBI?

    Przed tymi niekończącymi się krzyżami, przed tymi poległymi żołnierzami zapomnianych wojen, moja rozpacz zamieniła się w wstyd, mój wstyd zamienił się w poczucie winy, moja wina zamieniła się w gniew, a mój gniew we wściekłość.

    DLACZEGO KTOŚ CZEGOŚ NIE ZROBI?
    DLACZEGO KTOŚ CZEGOŚ NIE ZROBI?
    DLACZEGO JA CZEGOŚ NIE ZROBIĘ?

    I wtedy to pękło, dlaczego nie mam zrobić czegoś? Dlaczego nie ja? Jeśli nie ja, to kto? Dlaczego pytam o kogoś, kiedy mogę to zrobić sam?
    To tam postanowiłem coś zrobić, właśnie tam zdecydowałem się działać, zobowiązałem się do użycia siły. Aby sam walczyć z najeźdźcami.

    Kogo reprezentuję?

    Miliony europejskich i innych narodowości etno-narodowych, które chcą żyć w pokoju pośród własnego ludu, mieszkając na własnych ziemiach, kutywując własne tradycje i decydując o własnej przyszłości.

    Czy należę do jakiegoś ugrupowania lub ruchu politycznego?

    Nie jestem bezpośrednim członkiem żadnej organizacji ani grupy, chociaż wspierałem finansowo wiele grup nacjonalistycznych i współpracowałem z wieloma innymi. Żadna grupa nie zleciła mi ataku, sam podjąłem o nim decyzję.

    Czy dokonuję ataku dla sławy?

    Nie, przeprowadzenie ataku dla sławy byłoby śmieszne. Kto dziś pamięta personalia atakujących w ataku z 11 września w Nowym Yorku?
    Atakujących na Pentagon? Zamachowców z samolotu, który uderzył w pole tego samego dnia?

    Zostanę szybko zapomniany co mi nie wcale przeszkadza.

    W końcu jestem osobą prywatną i głównie introwertyczną. Ale wstrząsy wtórne po moich działaniach będą trwać przez wiele następnych lat napędzając dyskurs polityczny i społeczny, wzmagając atmosferę strachu i kierując ku koniecznym zmianom.

    Dlaczego atakuję akurat tych ludzi?

    Bo są oczywistą, widoczną i dużą grupą najeźdźców z kultury z wyższymi wskaźnikami płodności, silniejszymi więziami społecznym i silnymi, solidnymi tradycjami, którzy starają się okupować moje ziemie i etnicznie zastępują moich ludzi.

    Jak długo planowałem atak? Dlaczego wybrałem taki moment?

    Zacząłem planować atak około dwóch lat temu a lokalizację w Christchurch wybrałem trzy miesiące temu. Najlepszy czas na atak był wczoraj, a kolejny dobry moment jest dzisiaj. Zaplanowałem moment ataku w taki sposób, aby mieć wystarczająco dużo czasu by trenować, ułożyć plan, spisać moje poglądy, a następnie wykonać sam atak.” itd. …

  2. „Przede wszystkim by pokazywać najeźdźcom, że nasze ziemie nigdy nie będą ich ziemiami”
    A to już nie zależy od niego, tylko od ponadnarodowych inżynierów społecznych o globalnej władzy, bo to oni kręcą europolitykami, zresztą tym łatwiej, że w Europie rządzi w zdecydowanej eurolewica, a nawet eurokomuna, zaś reszta w rodzaju takich Trzaskowskich, bezideowych karierowiczów też będzie im posłusznie z ręki jadła. To oni chcą zniszczyć chrześcijańską Europę zmuszając polityków by pozwalali ją stratować nogami muzułmańskiej dziczy – to destrukcja fizyczna, demograficzna. Do tego naciskają na rządzące państwami Europy kukiełki do rozwalenia chrześcijańskiej moralności – zaniku honoru, ducha walki i zamiany Europejczyka na europejskich zobojętniałe świnie forsując odrażających zboczeńców najrozmaitszego rodzaju. Każdy widzi: zabicie muzułmanina – cały świat od razu potępia. Gdy dzikie gwałcą Europejki – media starają się to przemilczać, odwlekając przyznania jak najdłużej się da. Taki sam uprzywilejowany schemat występuje wobec zboczeńców. Gdy muzułmanin zabije Europejczyka, to staje się bezimiennym „przestępcą”, „jakimś zamachowcem”, ale nigdy nie muzułmańskim przybyszem. Polityczna poprawność to wieloletnia tresura chrześcijan mająca zrobić z nich bezwolne, zobojętniałe plastelinowe ludziki godzące się na podeptanie ich całej kultury i wszystkiego, co dla nich ważne lub święte. Bo czy duża, wzburzona grupa ludzi zebrała się po wystawieniu „Klątwy” i zwyczajnie wybiła do nogi aktorów, dyrektora tego teatru oraz ministra, co dał na to przyzwolenie? Nie, bo po co, co mnie to obchodzi, to incydent drobny, nieszkodliwy społecznie wybryk. Jest robota, samochód, kicha pełna i piwo w barku, czyli jest wszystko co trzeba.

Comments are closed.