
Piosenkarz Sam Smith właśnie ogłosił, że ma płeć nijaką. Zdobywca nagrody Grammy i Oscara uznał, że to za mało być tylko zwykłym homoseksualistą.
Sam Smith udzielił wywiadu znanej feministce Jameeli Jamil. Rozmowa była transmitowana na Instagramie. Smith, który jest jawnym, a właściwie nawet ostentacyjnym homoseksualistą opowiada jak przeżył olśnienie.
– Kiedy zobaczyłem tych wszystkich nijakopłciwoych (nonbinary) płciowych dziwaków (genderqueer) i poczytałem o tym i posłuchałem tych ludzi, to stwierdziłem: pier..ę. Ja taki jestem – wyznał Smith.
– Nie jestem ani kobietą, ani mężczyzną. Pływam gdzieś pomiędzy, przez całe spektrum – opowiada.
Smith próbował również wyjaśnić co to znaczy dziwacznopłciowy – genderqueer. Według niego taki osobnik „nie identyfikuje się płciowo”. (Tu może chodzić o to, że według Smitha takich dziwaków pojęcie płci nie dotyczy).
– Jesteś mieszanką wielu rzeczy. Jesteś swoją własną, specjalną kreacją – mówi idol postępowej młodzieży świata. – Może nie jestem kobietą, może nie jestem mężczyzną. Może jestem po prostu sobą – snuje swe głębokie rozważania piosenkowy gwiazdor.
Już w 2017 roku piosenkarz zwierzał się, że czuje się tak samo kobietą jak i mężczyzną.
Brednie takich ludzi jak Smith są propagowane i pokazywane jako coś niezwykłego. Tymczasem chodzi o szukającego poklasku i sławy dobrego piosenkarza, ale zwykłego głupa, albo człowieka o problemach psychicznych i z nadwagą.
Portal „Plotek” będący częścią internetowych wydawnictw „Gazety Wyborczej” pisze o tym bełkocie Smitha jako o „trudnych i odważnych wyznaniach”. Generalnie chodzi o to, że Smith wciąż tyje, więc musi się odchudzać. Portal „Wyborczej” robi z tego łzawą historyjkę o zmaganiach się ze samym sobą, poszukiwaniu tożsamości i potrzebie zaakceptowania samego siebie.