Kasjer w niemieckim Lidlu zarabia jak polski dyrektor! Pensja „na dzień dobry” trzy razy wyższa niż w Polsce

Logo Lidla na sklepie/fot. ilustracyjne/fot. DoulosBen/CC BY-SA 4.0/Wikimedia Commons
Logo Lidla na sklepie/fot. ilustracyjne/fot. DoulosBen/CC BY-SA 4.0/Wikimedia Commons

Lidl w Niemczech podniósł płacę minimalną do poziomu 12,50 euro brutto za godzinę, co w przeliczeniu na złotówki daje blisko 54 za godzinę pracy. Sieć handlowa w Polsce również podniosła płace minimalne… do 3100 zł brutto miesięcznie.

Z początkiem marca Lidl zmienił system wynagrodzeń pracowników i teraz w Polsce zarabia się od 3100 do 3800 zł brutto na początek. Po roku Lidl gwarantuje skok płacy od 3250 zł do 4050 zł brutto miesięcznie.

Całkiem inaczej sytuacja kształtuje się w Niemczech. W przeliczeniu na złotówki pracownicy Lidla „na dzień dobry” dostają aż 8600 zł brutto miesięcznie.

Sieć zapewnia, że wynagrodzenia różnią się w zależności od lokalizacji sklepu i kosztów życia z nią związanych. Jednak te tłumaczenia mają się nijak do dysproporcji między pracownikami w Polsce i w Niemczech.

Portal dlahandlu.pl podaje, że w niemieckim Lidlu od marca minimalne wynagrodzenie wynosi 12,50 euro brutto na godzinę, co przy założeniu, że liczba godzin pracy w miesiącu wynosi 160 godzin, daje wynagrodzenie w wysokości 2000 euro miesięcznie.

Stawkę minimalną otrzymuje każdy pracownik – niezależnie od doświadczenia. Z tego wynika, że pensję w wysokości 8600 zł miesięcznie dostają nawet niewykwalifikowani oraz tymczasowi pracownicy Lidla w Niemczech.

Chcemy zaoferować naszym pracownikom uczciwy poziom wynagrodzeń. 12,50 euro za godzinę to nasza minimalna płaca już na wstępie. Żaden pracownik Lidl Niemcy nie zarabia mniej. Wręcz przeciwnie, większość kolegów otrzymuje znacznie wyższe wynagrodzenie godzinowe – mówił prezes Lidl Niemcy Matthias Oppitz cytowany przez dlahandlu.pl.

Niemiecki Lidl w 2010 roku, jako pierwszy sprzedawca artykułów spożywczych, wprowadził płacę minimalną „na start” w wysokości 10 euro za godzinę.

Źródła: money.pl/dlahandlu.pl

46 KOMENTARZE

  1. Wow.
    Kasjer zarabia moją dniówkę w dwie godziny.
    5 lat studiów, praktyka, aplikacja…

    • Widać te twe „studia”, etc..nic nie warte, bo przeliczasz euro na złote. Musisz jeszcze drugie 5 lat postudiować by zrozumieć co piszę.

  2. Ale po co ma dawać polskiemu pracownikowi, jak można tą kwotę przeznaczyć na ciągłe, wieloletnie reklamy swojej sieci we wszystkich możliwych radiach, telewizjach i internetach. Reklamy Lidla lecą codziennie, wszędzie od wielu lat. Kogo stać na taką ciągłą reklamę? Nikt się nad tym nie zastanawiał? Ja rzygam już tą siecią, rano robię kupę – słyszę Lidla, jadę w tramwaju – słyszę Lidla, zasypiam – u sąsiada słyszę Lidla. Ja bojkotuję tą sieć.

  3. Najpierw sprawdź autorze ile kosztuje życie w Niemczech. Np wynajem mieszkania , media itd.
    Jak już sprawdzisz to zobacz ile kasjerowi zostaje w portfelu na życie i co za to może kupić w Niemczech.
    Typowe bicie piany i nierzetelne dziennikarstwo.

    • Co z tego że mam w Lidlu €2K na m-c na rękę skoro za wynajem mieszkania płacę €1K. Sam czynsz dla landlorda. Do tego wszystkie opłaty i z pensji zostaje tylko na flaszkę. Gdyby nie pensja żony to byłaby katastrofa. Więc proszę się nie podniecać tym że zarabiam w przeliczeniu ponad 8 tysięcy złotówek.

      • Dobra dobra, płacisz tyle bo wynajem na rynku komercyjnym, jakbyś był Niemcem to poszedłbyś po dotacje do gminy i pewnie miałbyś prawo do lokalu socjalnego którego wynajem kosztowałby 300 – 400 euro – wiem bo wiele lat mieszkałem za granica. Jakbyś był bezczelny to pewnie nawet prezerwatywy miałbyś refundowane z gminy.

        • Tyle, że jak masz od gminy, to możesz skończyć jak pewna niemiecka pielęgniarka, która politpoprawnie popierała przyjmowanie „uchodźców”, aż dostała od gminy zawiadomienie, że ma się wynosić z mieszkania, bo jest potrzebne „dla bardziej potrzebujących uchodźców”… :-))))))))))))))))))))

    • Wynajem mieszkania taki drogi nie jest. A tam duzo mieszkań spółdzielczych. rad za to drogi.

      • 60m2 700 euro/700zł Hannower blok 12 piętrowy. Polska 60m2 ok. 500zł. Prąd 2 osoby 50 euro miesiąc to jakby 50 zł. Polska 2 osoby ok 200 zł miesiąc. Więc nie pitol. Jestem regularnie w Niemczech znam tamte realia.

        • Co? Mieszkanie za 500? W większym mieście to za tyle pokoju w mieszkaniu studenckim nie wynajmiesz. Mieszkanie 60 m we Wrocławiu + czynsz i media, standard nie PRL to MINIMUM 600 EUR

          • Ja za własne/hipoteka 60m2 w Opolu płacę 520zł czynszu. Prąd 2 osoby ok.200zł/rozliczenie co 2 miesiące. Gaz zlikwidowałem.

        • kapitan – mało Niemców ma własnościowe mieszkania – tobie się myli czynsz z kosztami wynajmu – jeśli twój dochód spada poniżej pewnego progu to masz prawo do mieszkań socjalnych – wtedy twoje obciążenia spadają o ponad polowe. Na Zachodzie jest tak ze KAŻDY kto pracuje nawet za minimalna pensje ŻYJE tak jak u nas osoba zarabiająca średnio równowartość dwóch najniższych pensji. Ceny w Niemczech większości artykułów są niższe niż w Polsce – droższe są jedynie nośniki energii i parę innych rzeczy (np opieka lekarska). W Meklemburgi Przedpomorzu możesz kupić DOM z działką ok 1000m2 za równowartość 10 – 20 tys Euro – w tym droższym często masz podstawowe meble i możesz od razu zamieszkać jak odmalujesz ściany.

          • Nie musisz mnie pouczać, ponieważ znam realia życia od Niemiec po Holandię, Belgię, Francję, bo bywam tam regularnie. Znam ceny, koszty utrzymania, etc.. Nie pomyliłem czynszu z wynajmem bo wynajmujący od spółdzielni płaci podobny czynsz jak ja właściciel.

    • Dziennikarzyna pisze bzdury przeliczając euro na złote by wziąć wierszówkę i atmosferę podgrzać. 12,5 euro brutto to dla Niemca tak jakby 12.5 zł brutto. Przeliczać to może np. mojego kolegi ze Słubic żona i córka pracująca za mostem u Niemców na tank steli i po pracy wracająca do domu w Polsce. Niech ten dziennikarzyna napisze na co stać takiego Niemca u siebie za te 12.5 euro brutto. Córka jest pielęgniarką w szpitalu w Hanowerze, brutto 3100 euro, netto 2300 euro/to jakby 2300 zł. Po opłatach 1200 euro na dwie osoby na życie pozostaje.

      • Na życie pozostaje tyle ze żyjesz bardzo dobrze – Jedzenie wydasz maksymalnie 250 – 300 Euro na miesiąc… Idę o zakład ze stać ja na to by co roku polecieć na tygodniowy wypoczynek za granice. Wiele lat mieszkałem w zachodniej Europie. Za minimalną pensje żyje się tam tak samo jak u nas za dwie najniższe pensje.

    • Dokładnie tak! 10 lat mieszkałem i za 1600€ na rękę po odliczeniu opłat nie stać człowieka na utrzymanie np. samochodu.

      A tak dla pozytywnego zwrotu akcji, wróciłem do Polski i żyje mi się lepiej :)

      • Ja jako kapitan emeryt dorabiam sobie dla rozrywki, mam u armatora 150 euro za 12 godź. dniówkę+ całodzienne wyżywienie+ dojazdy/paliwo bo wymieramy a następców brak. Więc ja mogę przeliczać euro na złote/armator płaci po aktualnym kursie i przelewa na konto/ bo wydaję zarobek w kraju. W Niemczech czy Holandii, Belgii to jak na miesiąc wydam dniówkę czy dwie to maksimum.

      • Syn z Synową mieszka w Bawarii, pracują oboje w BMW. Syn netto ma ok. 1800 euro/1800 zł, Synowa netto 2500 euro/2500 zł. Mieszkanie 75m2 z opłatami to 1.100 euro/1.100zł. Utrzymanie auta, +psa/wizyta u weterynarza to 150 euro/150 zł. Bezdzietni na razie. Na życie, paliwo/akurat tam w porównaniu z Polską to tanie, przyjemności, etc..i oszczędzanie pozostaje ze 2800 euro/2800 zł. Potrafią z 1200 euro odłożyć.

        • Bzdury wypisujesz – na psa jak jesteś na socjalu masz dopłatę, do prezerwatyw masz dopłatę, do mieszkania socjalnego masz dopłatę itd itd itd. Słabo zarabiają te twoje dzieci jeśli pracują w BMW.

          • Przecież nie napisałem, że oni są na socjalu tylko mają stałe zatrudnienie, czytaj ze zrozumieniem. Syn przez pośrednika pracuje, ma brutto 2500 euro, synowa na umowie w BMW, ma brutto ponad 3300 euro.

    • W Polsce za pensje w Lidlu nie stac na wynajem mieszkania dla 3 osobowej rodziny jak w Niemczech. Ceny zywnosci w Niemczech sa nizsze a reszta cen porownywalna. Polska jest kolonia…

    • Hahaha. Mieszkam w Niemczech. Zycie porownywalne do PL. Ceny takie same lub 20% drozsze. Wynajęcie miesKania 2 pokokowego w Manheim 500€ max. Zarob 1500. Zona 1500. Zyc nie umierać. Ja sam odkładam co miesiąc 1000€. Pomysl zanimcos napiszesz.

  4. gdyby te Wasze Żołnierze Wyklęte nie zabiły Hitlera, to cieszylibyście się dziś z niemieckich pensji i dostatnim życiem pracując w Lidlu na terenie Wielkiej Rzeszy, ale nie, im zachciało się jakiejś Niepodległości, więc tyracie za grosze

    • Serdecznie sp…..j i zakaz powrotu i używania naszego ojczystego języka! Wyp….j!

      • Ten debil hans nie wie że Żołnierze Wyklęci nie walczyli z Hitlerem lecz z jego zboczonymi bolszewickimi pachołkami którzy akurat wtedy byli świeżo po zlikwidowaniu Hitlera. Te hansy to są jednak wyjątkowe głupy, na szczeście wymierają bezpowrotnie. I dobrze, świat będzie lepszy bez tego chazarskiego nazistowsko „żydowskiego” barachła.

  5. A ja napisze tylko tyle ze pewnie sa tyle samo warci. Dyrektor w budzetowce to naprawde lepiej by sie na kasie sprawdzil. Przeciez to sa ludzie z lapanki!!!
    A na kase to trzeba sie dostac!!
    Pozdrawiam

  6. Mój dziadek przed II wojną zarabiał tyle co Niemiec i zawsze mówił po co miałem gdzieś wyjeżdżać . Dzicz komusza która od wojny rządzi naszym krajem pokazuje że nie zamierza nic zmienić .Na tym forum część piszących jest tak zidiociała od propagandy że obraża innych.

  7. Eee no nie obrażajmy matematyki i logicznego myślenia.
    Przyznaję, że ceny w Niemczech odpowiadają naszym. De facto tam jest naprawdę tanio. Nie narzekałem, gdy tam pomieszkiwałem w 2013-15. Niemniej podatki i socjal swoje odbiera (ale przynajmniej na emeryturę odkłada i jak na razie wypłaca sowicie).
    Poza tym, taki jest tam rynek pracy. w Polsce jest inny i inne stawki. czego oczekuje autor, że kasjer w Lidlu w Polsce ma dostać tyle, co w Niemczech? To byloby nieracjonalne. A ludzie rzucaliby odpowiedzialne prace, byle pójść do Lidla na kasę ;-))))) {Co może spowodowałoby podniesienie płac w innych miejscach, więc nie takie złe ;-P}
    Dlatego takie porównywanie nie ma sensu.

  8. Takie porównania są bez sensu bo i koszty życia w Niemczech są znacznie wyższe, szczególnie mieszkanie to wydatek około 1000 euro miesięcznie. Powinno się podawać ile komu zostaje po wszystkich opłatach i zakupie jedzenia. Jeżeli Polak zarobi 2250 netto, zapłaci czynsz 1000zł i media 250, zostaje mu 1000zł. Niemiec zarobi 6650zł netto zapłaci czynsz 4200zł media 250zł i zostaje mu 2200zł czyli już nie jest to 4 ani 3 razy więcej a tylko dwa razy więcej.

    • Zapomniałeś napisać :gdyby Niemiec za to co przeliczyłeś żył i wydawał w Polsce. I nie jest to dwa razy więcej tylko 1:1!

    • „Powinno się podawać ile komu zostaje po wszystkich opłatach i zakupie jedzenia.” – to się nazywa „dochód rozporządzalny gospodarstwa domowego” i tym ani PiS ani PO się nie chwalą, bo zamiast wziętej z sufitu (wystarczy popatrzeć na metodykę wyliczenia tego – nie uwzględnia się małych firm, gdzie pracuje większość Polaków, nie uwzględnia się firm ponad 500 osób, czyli budżetówki itd.) „średniej” pensji Polaków „prawie jak w Czechach”, to lądujemy gdzieś pomiędzy Bułgarią i Rumunią a i to tylko dlatego, że wprowadzono 500+ bo byłoby jeszcze gorzej… Prawda jest taka, że po uwzględnieniu wspomnianych niezbędnych wydatków, większości Polaków nie byłoby stać wykupić tego, co w Stanie Wojennym miała na kartki… Licząc PKB w USD (co ujawnia kłamstwa w liczeniu inflacji w Polsce, oczywiście w USA też kantują, ale ze 2x mniej) to nie osiągnęliśmy, choć jesteśmy „nieustającą Zieloną Wyspą” PKB z 2011 i mamy 8 lat zastoju albo nawet recesji, mimo tego, że się zadłużamy! Licząc w USD i wg parytetu siły nabywczej to nie mamy PKB z 1978 i 1989… I to pomimo takich sztuczek jak doliczanie prostytucji i handlu narkotykami do PKB i „wartościach niematerialnych i prawnych” jak np. „znak firmowy PKO” do PKB… Na warszawskiej giełdzie nie ma inwestorów, bo oni nie patrzą na rządową propagandę tylko wykres PKB w USD a tam wzrostu od dekady nie ma… :-)))))))))))))))))))))))))))))))))

  9. Ok, a teraz parę zdań na otrzeźwienie w sprawie „raju” w Niemczech: najtańszy bilet komunikacji miejskiej w Krakowie (20 min) – 2,8zł, najtańszy bilet w Berlinie – 2,8€, bułka w Lidlu w Krakowie 0,29zł, w Lidlu w Berlinie 0,29€ itp. Te rzeczy, które nie są niezbędne do życia i można na nich oszczędzać (telewizory, lodówki, elektronarzędzie) są w zbliżonej cenie do polskich, ale te, które trzeba kupować regularnie są znacznie droższe. Qurna, wszędzie kible w Berlinie, nawet w galeriach handlowych są płatne – 4€. Średnia emerytura w Niemczech ok. 800€ („uchodźców” traktuje się lepiej niż niemieckich emerytów, no ale to emeryci głosowali na to co teraz mają, więc nie ma ich co żałować.). Na ulicach Berlina jakoś nie widać drastycznie wyższej stopy życiowej niż w Polsce, a jak już, to na pewno nie 4x jak sugeruje różnica w zarobkach czy PKB/osobę (nominalne)… Z Niemiec rocznie emigruje ok. 140000 inżynierów i innych wysokiej klasy specjalistów, którzy mają dość lewactwa…

      • trole lidla dobrze niech bedzie ten chleb po 5€ tylko zapłaćcie pracownikom tyle co u siebie.

    • co to za bulka za 0.29€? pewnie jakas bio a ta za 29gr to mrozony glut, mozna pisac wszystko ale wystarczy sobie wejsc na strone lidl de i porownac ceny. w PL kupujac w delikatesach tez zaplacisz wiecej niz w lidlu.

      • Nie wiem jakie: to najtańsza bułka jaką w Lidlu w Berlinie widziałem (i nie kupowałem, pracodawca zapewnia mi hotel z wyżywieniem jak jadę do Berlina). Sok pomarańczowy 1l w kartonie w dyskontach w Polsce 3-4zł (najtańszy), 2-3€ w Berlinie. Najtańszy hamburger w Burger Kingu w Polsce ok. 4zł, w Berlinie w Burger Kingu ok. 4€, kawa w automacie w Polsce 4zł, w Berlinie 4€ itp. itd. Bombka choinkowa ok. 4€, gwiazda na choinkę (mała) ok. 20€, najtańsza pocztówka 2-4€ (na poczcie, na kramach z pamiątkami dużo drożej) itp. Nie wiem co jest na Pańskich na stronach internetowych, bo na takie nie wchodzę (tym bardziej, że nie znam niemieckiego), ale w Berlinie dość często bywam i widzę to co napisałem. I z lewicowych ciekawostek: w Berlinie naliczyłem więcej pomników i tablic ku czci Lenina, Marksa, Engelsa, Luksemburg niż kościołów… :-)))))))))))))))))))))))))))))))

  10. na szczescie dla zachodnich koncernow popis otwierajac rynek na emigrantow zachamowal wzrost plac w Polsce

  11. Lepiej niech niektórzy komentujący debile nie mający pojęcia o gospodarce zobaczą jak silny kapitalizm jest na zachodzie – o ile większa konkurencja niż w Polsce, jaka jest w Niemczech organizacja pracy, jak wygląda system podatkowy w Niemczech i jakie ulgi ma Lidl w Niemczech.
    youtu.be/Do9UewdMXeI

    Jeśli chcecie mieć państwo opiekuńcze to morda w kubeł – siedźcie cicho, żryjcie i żyjcie i nie narzekajcie, bo żeby dogonić gospodarczo zachód, to trzeba zlikwidować państwo opiekuńcze (czyli socjalizm) w celu uwolnienia potencjału gospodarczego Polski – co doprowadzi do szybszego wzrostu inwestycji prywatnych – czyli szybszego rozwoju gospodarczego. Jednak w normalnym ustroju trzeba pracować, a nie obijać się.

    Nie dziwcie się, że Polska jest pogardzana na arenie międzynarodowej, skoro jest biedniejsza. Biedniejsze kraje zawsze są pogardzane na arenie międzynarodowej – tak kiedyś naśmiewano się z Chińczyków (Chińczycy to społeczeństwo o najwyższym średnim IQ na świecie), że produkują chłam, ale Oni wtedy w przeciwieństwie do Polaków pracowali, a nie siedzieli na zasiłkach – i to zaowocowało, bo dziś Chińczyk nie pracuje już za miskę ryżu i nie produkuje chłamu, tylko w wielkich miastach żyje na poziomie Amerykanina, albo mieszkańca Hongkongu. Nie oczekujcie, więc Polacy, że będziecie szanowani na zachodzie, bo niby za co? Ja mam być dumny z mojego kraju Polski? Ciekawe z czego – w dսpie mam onanizowanie się historią i świętowanie klęsk – tylko idioci świętują klęski. Jeżeli wam wystarcza to co jest to gratuluję – Mi to nie wystarcza. Dla mnie Polska powinna być najbogatszym krajem w europie, ale do tego potrzebna jest zmiana myślenia ludzi i likwidacja socjalizmu.

    Gospodarki nie da się zbadać klinicznie, to zbyt skomplikowany układ, dokładnie tak samo jak klimat czy wszechświat. Żaden komputer nie jest w stanie przewidzieć kiedy nastąpi kryzys i jak ludzie zachowają się w określonej sytuacji, w określonym miejscu i czasie. Ekonomia to nie jest matematyka, ekonomia to nauka społeczna. Nie ma czegoś takiego jak obiektywna wartość. Litr wody na pustyni jest warty więcej, niż np. w pobliżu górskiego strumienia. Gospodarka to zbiór naczyń połączonych – jeden sektor wpływa na drugi sektor. Ludzie którzy myślą, że w Polsce w tej chwili są możliwe zarobki takie jak w Niemczech i doszukują się jakiegoś spisku to idioci.

Comments are closed.