„Niemiecki” piłkarz chce, by prezydent Turcji był świadkiem na jego ślubie. W Berlinie oburzenie

Mesut Ozil. / foto: YouTube
Mesut Ozil. / foto: YouTube

Mesut Özil prowokuje Niemców już nie po raz pierwszy. Zrezygnował z gry w reprezentacji tego kraju i oskarżył niemiecką federację piłkarką o rasizm. Teraz poprosił prezydenta Turcji Recepai Tayyipa Erdogana, aby był świadkiem na jego ślubie.

Zawodnik Arsenalu i były już reprezentant Niemiec zdaje się czuć bardziej Turkiem, niż Niemcem. Szefowa kancelarii Angeli Merkel Helge Braun udzieliła w tej sprawie nawet wywiadu dziennikowi „Bild”, w którym stwierdziła, że „zasmuca nas, gdy ktoś, kto tak długo nosił koszulkę niemieckiej drużyny i który spotkał się z negatywną reakcją niemieckiej opinii po swoim pierwszym spotkaniu z Erdoganem, w ten sposób rozczarowuje wielu kibiców piłki nożnej, w tym i mnie”.

Prezydent Turcji od dwóch lat jest politykiem mocno krytykowanym w Niemczech. Relacje Berlina i Ankary są dość napięte i pełne złośliwości. Decyzja Ozila musiała mocno rozsierdzić rząd, chociaż pani Braun mówi, że to „prywatna decyzja, którą trzeba zaakceptować”.

Mesut Özil nie jest przypadkowym, naturalizowanym emigrantem z Turcji. Reprezentuje trzecie już pokolenie Turków mieszkających w Niemczech. Sam urodził się w Gelsenkirchen już nie jako obywatel Turcji, ale Niemiec.

Tymczasem bliższa koszula ciału i to dosłownie, bo Ozil sprezentował już wcześniej koszulkę swojego nowego klubu – Arsenalu, właśnie prezydentowi Erdoganowi. Kilka miesięcy później, po fatalnych występach reprezentacji Niemiec na rosyjskim mundialu latem 2018 roku, zrezygnował z gry w drużynie narodowej tego kraju.

Okazuje się, że niemiecki model integracji nie sprawdza się podobnie jak i w innych krajach Europy. Postępowanie Ozila zachęci też z pewnością do „powrotu do korzeni” wielu mieszkających w RFN młodych Turków.