Już wkrótce zablokują stolicę. Zbliża się wielki protest taksówkarzy. Nie podoba im się, że mają konkurencję

Korki w Warszawie. taksówkarze protestują. Foto: printscreen TVN
Korki w Warszawie. taksówkarze protestują. Foto: printscreen TVN
REKLAMA

Zbliża się paraliż Warszawy przez wściekłych taksówkarzy. Nie podoba się im, że istnieją inni przewoźnicy oferujący szybki transport po mieście. Chodzi oczywiście o Ubera. Dlatego taryfiarze w poniedziałek 8 kwietnia chcą protestować.

Żeby zacząć pracę już na starcie musiałem wydać jakieś 5 tys. zł. Mam choćby 50 proc. wyższe OC, bo klient jest całkowicie objęty ochroną w mojej taksówce. Nielegalni przewoźnicy nie ponoszą kosztów, a rząd na to gwiżdże! – mówił „Super Expressowi” Artur Zaj, warszawski licencjonowany taksówkarz. Zamierza on wziąć udział w wielkim proteście.

REKLAMA

Redakcja SE zwróciła się z kierowanymi przez taryfiarzy zarzutami do Ubera. Reprezentanci firmy odnieśli się do nich. Taksówkarzom się to nie spodoba.

Duża część środowiska taksówkarzy nie jest zainteresowana protestami, a obecny projekt ustawy jest dla tej grupy zawodowej bardzo przychylny – powiedziała Ilona Grzywińska-Lartigue, dyrektor komunikacji Ubera na Europę Środkową i Wschodnią.

Docelowo chcemy stać się platformą oferującą użytkownikom różne możliwości transportu w miastach – od rowerów i skuterów po taksówki, ridesharig czy transport publiczny. Już dziś wielu byłych i obecnych taksówkarzy korzysta z Ubera w Polsce – dodała.

Oprócz tego firma twierdzi, że każdy z przewoźników Ubera musi mieć odpowiednią licencję i kasę fiskalną.

Począwszy od lutego 2018 roku w przypadku przejazdów realizowanych w Warszawie oraz listopada 2018 roku w przypadku pozostałych 6 miast, w których dostępna jest platforma Uber, każdy partner firmy Uber korzystający z platformy musi posiadać kasę fiskalną – twierdzi Grzywińska-Lartigue.

Źródło: se.pl

REKLAMA