Tak kłamie TVP Kurskiego. Użyli wypowiedzi nauczycielki o podwyżkach… z zeszłego roku. „To manipulacja i propaganda”

W wieczornym wydaniu Wiadomości TVP podały informację na temat strajku nauczycieli. Telewizja Jacka Kurskiego próbowała przekonać swoich widzów, że pomimo „satysfakcjonujących podwyżek” nauczyciele zamierzają strajkować, przez co zagrożone będą egzaminy.

Swój materiał TVP opatrzyła m.in. wypowiedzią Małgorzaty Biernackiej, nauczycielki ze Szczecina. Okazało się jednak, że słowa te zostały wypowiedziane w ubiegłym roku. Tego jednak TVP już nie zaznaczyło.

Wypowiedź Małgorzaty Biernackiej poprzedzoną informacją o rozłożonych na półtora roku podwyżkach, które mają spowodować wzrost pensji o 16 proc.

Podwyżka była satysfakcjonująca. Jestem zadowolona z tych podwyżek. Oczywiście, zawsze może być lepiej, ale nie narzekajmy. Jest okej – mówiła.

Sęk w tym, że nauczycielka komentowała 5-proc. podwyżkę z kwietnia 2018 roku. Małgorzata Biernacka zamieściła na swoim Facebooku sprostowanie.

„W związku z licznymi wiadomościami, które docierają do mnie po dzisiejszych wiadomościach w TVP pragnę oficjalnie sprostować zaistniałą sytuację. Wywiadu udzielam w ubiegłym roku do lokalnej telewizji. Jest on wyrwany z kontekstu i został teraz wykorzystany przez TVP bez mojej wiedzy i zgody. Jest to manipulacja i propaganda ze strony telewizji” – napisała.

„Z całego serca popieram kolegów i koleżanki po fachu, sama również biorę udział w proteście” – podkreśliła.

W związku z licznymi wiadomościami, które docierają do mnie po dzisiejszych wiadomościach w TVP pragnę oficjalnie…

Opublikowany przez Gosia Biernacka Piątek, 22 marca 2019

„Oczywiście, że nie byłam zadowolona z płacy, jaką otrzymywałam za swoją ciężka pracę. Jak wiadomo nawet po tamtych podwyżkach pensja nauczyciela kontraktowego (bo takim jestem) wystarcza tylko na przeżycie od 1. do 1. Jestem jednak osobą z natury optymistyczną, więc cieszyłam się na tamtą chwilę, że sytuacja zaczyna się poprawiać. Starałam się odpowiedzieć najbardziej dyplomatyczne jak potrafiłam” – wyjaśniła w komentarzu pod postem.

„W tamtym momencie nie spodziewałam się, że kiedykolwiek moje słowa zostaną wykorzystane do tłamszenia protestu nauczycieli, którzy walczą o godne zarobki. Gdybym wiedziała, że jako grupa zawodowa zabierzemy wreszcie zdecydowany głos w tej sprawie nie siliłabym się na dyplomację, a raczej powiedziałabym prawdę. Sama w tej chwili w proteście biorę udział” – dodała.

Źródło: TVP/Facebook