Urodziła dziecko i wrzuciła je do pieca. Potem współżyła przy piecu z kochankiem. Wstrząsająca historia z Lubelszczyzny

zdj. ilustracyjne. Foto: pexels/ PAP
zdj. ilustracyjne. Foto: pexels/ PAP
REKLAMA

Jak ludzie mogą być tak bezlitośni? Kobieta urodziła w wannie, w środku nocy. Włożyła swoje dziecko do worka na śmieci i wrzuciła do pieca w pokoju. To nie koniec. Ta wyrodna matka następnego dnia uprawiała tam seks, a gdy jej kochanek wyszedł, rozpaliła w piecu ogień. Wszystko jak twierdzi… dla kariery.

Jak informuje „Super Express” w Lublinie ruszył właśnie proces Agaty F. oskarżonej o zabójstwo i zbezczeszczenie zwłok własnego dziecka.

REKLAMA

„Bałam się, że dziecko pokrzyżuje mi plany na przyszłość. Chciałam skończyć studia i znaleźć pracę. W sierpniu miałam się bronić. Dobrze mi szło” – mówiła bez żenady i chyba zrozumienia jak potwornej zbrodni dokonała 22-latka.

Agata F. w chwili zatrzymania była studentką III roku kierunku bezpieczeństwo wewnętrzne na jednej z lubelskich uczelni. Do zabójstwa dziecka się nie przyznała.

„Dziecko urodziło się martwe. Po porodzie było sine i nie oddychało. Trzymałam ją przez pięć minut w ramionach, nie wiedziałam, co robić” – twierdziła w sądzie.

W ciąże zaszła z Rafałem M. mieszkającym w sąsiedniej wsi.

„Myślałem, że to kobieta mojego życia. Chciałem się z nią ożenić. Za rok planowałem wesele” – mówił w sądzie wyraźnie przybity Rafał M.

Zapewniał, że nie wiedział o ciąży dziewczyny, mimo że nocowali u siebie wiele razy, utrzymując kontakty intymne. Nawet nie spojrzał na oskarżoną, która większość czasu płakała, trzymając splecione ręce na twarzy.

Agata F. o ciąży dowiedziała się w marcu 2018 r. Nikomu tego nie zdradziła. Urodziła w łazience, kiedy domownicy spali.

Dopiero wtedy bliscy, widząc zmianę w jej wyglądzie, przeszukali pokój dziewczyny przewidując, że doszło do tragedii. W piecu znaleźli zwęglone ciało noworodka.

Źródło: Super Express

REKLAMA