W Wenezueli znów nie ma prądu. Kończy się woda. Za to są… rosyjscy żołnierze. Tak się kończy socjalizm

Żołnierze kontrolujący ceny w Wenezueli. / fot. Twitter
Żołnierze kontrolujący ceny w Wenezueli. / fot. Twitter
REKLAMA

Od poniedziałku 25 marca Wenezuela i jej stolica Caracas pogrążyły się ponownie w ciemnościach. Nie dostaw elektryczności, nie działa internet, telefony, metro. Pozostaje komunikacja autobusowa, ale kraj jest po raz drugi sparaliżowany.

Mieszkańcy zaczynają obawiać się także niedoboru wody. Katastrofalna sytuacja panuje w szpitalach. Tymczasem prezydent Maduro i lider opozycji Guaido oskarżają się wzajemnie o wywołanie takiego stanu rzeczy.

REKLAMA

UE przeznaczyła na doraźną pomoc dla Wenezueli 50 mln euro. Z „pomocą” pospieszyli także rosyjscy „specjaliści”. Przypomnijmy, ze w Wenezueli wylądowały dwa samoloty z Rosji, które według miejscowych mediów miały przywieźć szefa sztabu rosyjskich wojsk lądowych generała Wasilija Tonkoszkurowa oraz około 100 żołnierzy.
A może wyłączyli prąd, ażeby nie było ich widać?

REKLAMA