Beata Szydło/fot. PAP
Beata Szydło/fot. PAP

Wicepremier Beata Szydło zapewniła na antenie Polsat News, że niezależnie od decyzji nauczycieli ws. strajku, egzaminy odbędą się. Polityk powiedziała również, że chciałaby, żeby do rozmów o podwyżkach dołączyły się związki zawodowe.

Jeżeli nawet nauczyciele podjęliby decyzję o strajku w czasie egzaminów, to rząd przygotowuje się na alternatywne rozwiązania. Egzaminy się odbędą, podkreślamy to z całą stanowczością – zaznaczyła.

Pytana przez Piotra Witwickiego, na ile procent ocenia szanse, że w kwietniu nie dojdzie do strajku nauczycieli, wicepremier powiedziała, że „dopóki siedzą przy stole, szansa zawsze jest”. – Po to biorę udział w tych rozmowach, by znaleźć kompromis – podkreśliła Szydło.

Michalkiewicz. The Movie

Zapewniła również, że matury i egzaminy gimnazjalne odbędą się, a rząd „przygotowuje się na alternatywne rozwiązania” na wypadek strajku pracowników oświaty. Poinformowała, że konkretne rozwiązania przedstawi na początku następnego tygodnia. – W poniedziałek są jeszcze rozmowy i ja wierzę, że nauczyciele będą jednak ze swoimi uczniami – mówiła.
Myślę, że dzieci i młodzież w tej chwili się denerwują. Sama miałam okazję nie tak dawno spotkać się w Krakowie z młodymi ludźmi, którzy będą pisali matury. Jest podenerwowanie, nie wiedzą, jak to wszystko będzie przebiegało. Chcę uspokoić, egzaminy będą – mówiła Beata Szydło.

Zdaniem wicepremier, problem leży w „usztywnionym stanowisku związków zawodowych”. – Związki, przede wszystkim ZNP, jest bardzo usztywnione w swoim stanowisku. Tam jest tylko prosty komunikat: „tylko tysiąc złotych” – mówiła.

Ktoś kto nie orientuje się, jak są skonstruowane wynagrodzenia nauczycieli, może nie wiedzieć, że na wynagrodzenia składa się bardzo dużo dodatków i różnego rodzaju innych pieniędzy. Jeżeli to przeliczymy to średnio wychodziłoby prawie 2,4 tys. złotych na etat przeliczeniowy. W skali roku dawałoby to 17 mld złotych. Natomiast wynagrodzenia nauczycieli wzrastają od ubiegłego roku. To będzie już trzecia część podwyżki. Średnio złożą się one 570 złotych – twierdziła.

Jak dodała, nikt nie dyskutuje z zasadnością podwyżek. Szydło podkreślała, że nauczyciele do tej pory nie byli specjalnie doceniani przez rządzących. – Nasi poprzednicy zamrozili wynagrodzenia dla nauczycieli. Myśmy te wynagrodzenia odmroziliśmy w 2017 r. – mówiła.

Szydło odniosła się także do słów szefa ZNP Sławomira Broniarza o tym, że przewodniczący „Solidarności” Piotr Duda nie powinien ingerować w protest nauczycieli. – Piotr Duda jest szefem związku zawodowego „Solidarność”, więc nie rozumiem, czemu pan Broniarz miałby decydować kto może negocjować, a kto nie może. Nie jest jedynym reprezentantem interesu nauczycieli – skwitowała Beata Szydło.

Jednocześnie wicepremier dodała, że według danych z początku marca, do strajku nauczycieli ma przystąpić ok. „połowa z tego, co zapowiadał pan Broniarz”.

Źródło: polsatnews.pl