Europarlament chce wykończyć jedną z kluczowych dla gospodarki branż. Radykalne obniżenie norm emisji

Fabryka samochodów fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk
Fabryka samochodów fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk

Parlament Europejski odpowiedział się za ograniczeniem emisji CO2 z samochodów osobowych i dostawczych do 2030 roku. Plany ograniczenia emisji gazów cieplarnianych z samochodów zostały uzgodnione już wcześniej nieformalnie z ministrami UE.

Posłowie oraz Rada UE uzgodnili wyższy cel (37,5 proc.), niż zaproponowała Komisja Europejska (30 proc.), jeśli chodzi o zmniejszenie emisji nowych samochodów w UE do 2030 roku. Uzgodniono również cel redukcji CO2 dla nowych samochodów dostawczych na poziomie 31 proc. do 2030 roku.

Przepisy zostały przyjęte w PE 521 głosami do 63, przy 34 wstrzymujących się. Obecnie muszą one zostać oficjalnie przyjęte przez Radę przed publikacją w Dzienniku Urzędowym UE.

Producenci, których średnie emisje przekroczą limity, będą musieli uiścić opłatę z tytułu przekroczenia poziomu emisji. Do 2023 r. Komisja Europejska będzie musiała ocenić, czy kwoty te powinny zostać wykorzystane na sfinansowanie zrównoważonego przejścia do mobilności bezemisyjnej oraz na wsparcie rozwoju umiejętności pracowników w sektorze motoryzacyjnym.

Nowe prawo wymaga, aby cały cykl emisji – nie tylko tych wytwarzanych przy użytkowaniu samochodów, lecz także przy ich produkcji – był oceniany na poziomie UE. Komisja Europejska będzie również musiała ocenić, czy należy opracować wspólną metodologię oceny i spójną sprawozdawczość w zakresie tych danych, nie później niż do 2023 roku. Jeśli będzie to konieczne powstaną nowe przepisy.

Transport jest jedynym sektorem w UE, w którym od 1990 r. nie odnotowano żadnego znaczącego spadku emisji gazów cieplarnianych (GHG). Dane Europejskiej Agencji Środowiska pokazują, że spośród wszystkich środków transportu w UE transport drogowy generuje największy udział w emisji gazów cieplarnianych (72,9 proc. w 2016 r.) i odpowiada za około 20 proc. całkowitych emisji gazów cieplarnianych w UE.

Trzeba pamiętać, że pierwsze ograniczenia w emisji CO2, wprowadziła w 1993 norma EURO 1. Zgodnie z nią dopuszczalny poziom emisji CO2 dla samochodów z silnikiem diesla wynosił 2,72 g/km. W obowiązującej dziś normie EURO 6 limit wynosi 0,5 g/km czyli prawie 5,5 raza mniej niż w 1993. Dalsze zaostrzanie norm doprowadzi do sytuacji, w której produkcja silników spalinowych stanie się całkowicie nieopłacalna ze względu na koszty technologii zmniejszających emisję CO2, co będzie skutkowało znacznym wzrostem cen samochodów w nie wyposażonych. I taki jest zapewne ukryty cel tej regulacji. Co istotniejsze, dotyczy ona jednej z tych branż, w których Europa pozostaje nadal konkurencyjna w stosunku do producentów z innych stron świata. Pytanie czy to samo będziemy mogli powiedzieć po roku 2030.

Źródło: PAP/nczas