Eurokraci forsują feminizm. Rada Europy chce narzucić definicję seksizmu i lewackie prawa

Posiedzenie Komitetu Ministrów Rady Europy. Zdj. ilustr. Źródło: msz.go
Posiedzenie Komitetu Ministrów Rady Europy. Zdj. ilustr. Źródło: msz.gov

Komitet Ministrów Rady Europy przyjął rekomendację, zawierającą „pierwszą uzgodnioną na szczeblu międzynarodowym definicję seksizmu i prawny mechanizm w celu walki z tym zjawiskiem”.

Seksizm został zdefiniowany jako „objawianie się historycznie nierównych relacji władzy” między kobietami i mężczyznami, które prowadzi do dyskryminacji i uniemożliwia pełny rozwój kobiet w społeczeństwie”.

Napisano, że z uwagi na to, że seksizm jest „powszechny we wszystkich sektorach i społeczeństwach, a seksizm i seksistowskie zachowania biorą swój początek i wzmacniają stereotypy na temat płci”, w rekomendacji zawarto także prawny mechanizm do walki z tym zjawiskiem.

Ten politpoprawny bełkot to nic innego jak wmawianie wszystkim feministycznych, lewackich tez, że istnieje „walka płci”, i że mężczyźni są uprzywilejowani w stosunku do kobiet. Oczywiście to całkowita nieprawda, że ów seksizm jest „powszechny we wszystkich sektorach i społeczeństwach”.

Eurokraci za feministkami i lewakami chcą przekonać, iż ludzie w swych działaniach kierują się uprzedzeniami wobec płci i, że to jakiś domniemany spisek na nich oparty sprawia, że jest mniej kobiet na szczytach władzy, czy w pewnych dziedzinach życia. Nie dopuszczają, że może być to efekt naturalnych predyspozycji i dokonywanych wyborów

Dalej Rada Europy podaje iż chodzi o „wyczerpującą listę działań oraz dziedzin, w których seksizm się pojawia”, od reklamy i mediów, rynku pracy, sądownictwa po oświatę i sport, a także wskazanie konkretnych sposobów dla konkretnych podmiotów na identyfikowanie przejawów seksizmu i reagowanie na nie.

W praktyce oznacza to wprowadzanie kolejnej zinstytucjonalizowanej cenzury i przymusowych parytetów tam, gdzie akurat feministkom wygodnie jet to robić
Komitet chce więc by wprowadzono „zmiany prawne definiujące i potępiające seksizm, przewidujące kary za seksistowską mowę nienawiści oraz metody pomocy dla ofiar seksistowskiego zachowania”

W dokumencie Komitet Ministrów apeluje do władz państw członkowskich Rady Europy o „zwiększanie świadomości społecznej na temat tego problemu i m.in. szybkie reagowanie na jego przejawy przez osoby publiczne, oraz wystrzeganie się przy tym języka, który mógłby utrwalać dotychczasowe stereotypowe myślenie na ten temat”.

Państwa mają więc pilnować jakiego języka używają obywatele i przeprowadzać akcje propagandowe mające zmieniać ich świadomość.

W rekomendacji państwa członkowskie proszone są o monitorowanie wdrażania tych zaleceń i informowania Komisji Równości Płci Rady Europy o podjętych działaniach i osiągniętych rezultatach.

Komitet Ministrów w przyjętym dokumencie wskazuje na związek między seksizmem a przemocą wobec kobiet i dziewcząt, tłumacząc, że codzienne przejawy seksizmu przyczyniają się do tworzenia „atmosfery zastraszania, strachu, dyskryminacji, wykluczenia i niepewności, która ogranicza możliwości i wolność”.

To oczywiście nic innego jak wykorzystywanie feministycznych obsesji do skłócania kobiet i mężczyzn poprzez wmawianie, że tworzona jest jakoby atmosfera „zastraszania, strachu, dyskryminacji, wykluczenia i niepewności”.

Komitet w tym bełkotliwym politpoprawnym dokumencie oczywiście nie wskazuje kto wprowadza ową atmosferę. W domyśle chodzi oczywiście o jakichś uprzedzonych wobec kobiet mężczyzn.

Komitet Ministrów Rady Europy to organ decyzyjny Rady Europy. Skupia ministrów spraw zagranicznych państw członkowskich. Nie ma żadnych doniesień, aby minister Czaputowicz w jakikolwiek sposób zdystansował się od owego idiotycznego ideologicznego dokumentu.

Źródło: PAP/NCzas