
Kandydat Europejskiej Partii Ludowej na szefa Komisji Europejskiej chce, by Unia przestała dotować ugrupowania eurosceptyczne. To kolejna propozycja, by karać finansowo państwa i organizacje nie zgadzające się z narzucaną przez Unię ideologiczną jednością.
W wywiadzie dla niemieckiego dziennika „Die Welt” Manfred Weber wezwał Unię, by przestała finansować ugrupowania eurosceptyczne. Według niego partie takie jak Alternatywa dla Niemiec, czy francuskie Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen działają wbrew całej Europie więc naiwnością jest wspieranie ich dotacjami.
– Partie, których celem jest zniszczenie Unii, takie jak skrajni prawicowcy od Le Pen, czy nawet w znacznej części AfD w przyszłości nie powinny otrzymywać pieniędzy z europejskiej puli – pozwiedzał niemiecki polityk
Weber po majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego ubiegał się będzie o stanowisko szefa Komisji Europejskiej i ma spore szanse na wygraną. Jego pogróżki są realne.
Weber twierdzi, że nie chodzi o blokowanie krytyki. – Nie ma na świecie instytucji tak naiwnej, by finansowała swoich własnych przeciwników. Te antyunijne stronnictwa używają pieniędzy unijnych podatników do płacenia za kampanie, akcje, ogłoszenia, których celem jest zlikwidowanie Unni Europejskiej.
Oczywiście, że Weberowi chodzi o blokowanie krytyki. Niemiecki polityk uznaje też, że eurokraci powinni móc karać finansowo niepokorne ugrupowania i państwa. Unia Europejska nie ma własnych pieniędzy. Wszystkie środki, którymi dysponuje pochodzą od podatników, a wśród nich są także wyborcy AfD, czy Le Pen.
Pomysły by pieniędzmi zaprowadzać dyscyplinę w Brukseli pojawiają się coraz częściej. Wielu eurokratów uważa, że należy ograniczyć wypłatę unijnych funduszy strukturalnych i spójności państwom, które „łamią praworządność”. Chodzi głównie o karanie Węgier i Polski.
Sankcji finansowych od dawna używa się do walki politycznej. Np. w 2014 roku wszystkie francuskie banki przed wyborami do Parlamentu Europejskiego odmówiły udzielenia kredytu ugrupowaniu Marine Le Pen. Zrobiły to rosyjskie, co stało się m.in. przyczynkiem do oskarżania Zjednoczenia Narodowego o współpracę z Kremlem.
(PAP)